Krew ozdrowieńców pomaga w leczeniu chorych na COVID-19. Są wstępne dowody

Debata nad skutecznością terapii osoczem rekonwalescencyjnym trwa już od stu lat. Czy tym razem, w czasie koronawirusowej pandemii, uda się zdobyć niepodważalne dowody?

Osocze rekonwalescencyjne (inna nazwa to plazma rekonwalescencyjna) podano już ponad 35 tysiącom pacjentów z COVID-19 leczonym w amerykańskich szpitalach. Nadal jednak wiedza na temat tej metody zwalczania koronawirusa jest niedoskonała. Randomizowane badania kliniczne są w toku.

Podawanie chorym preparatów z krwi pozyskanej od osób, które wyzdrowiały po chorobie zakaźnej, stosowane jest od ponad stu lat. Zanim jeszcze pojawiły się szczepionki przeciwko odrze, grypie, polio, śwince itd. oraz nowoczesne metody leczenia, próbowano w ten sposób pomóc najciężej chorym. Nie wszystkie zakażenia daje się tak zwalczyć, chociaż w czasie epidemii grypy czy odry, osocze rekonwalescencyjne uratowało niejedno zdrowie i życie. Osocze - to płynny składnik krwi, plazma. 

Osocze zmniejszyło śmiertelność najciężej chorych na COVID-19

Ta metoda leczenia COVID-19 była przedmiotem studiów, prowadzonych w Mayo Clinic (Rochester, USA), a wyniki zostały opublikowane kilka dni temu w serwisie medRxiv.org (są jeszcze przed naukową recenzją). Samo badanie nie było jednak badaniem klinicznym na temat skuteczności osocza rekonwalescencyjnego, lecz sprawdzało, czy taka transfuzja jest bezpieczna. Prowadzono je w ramach tzw. krajowego programu rozszerzonego dostępu do leczenia ludzkim osoczem (EAP) pod egidą Agencji Żywności i Leków (FDA - Food and Drug Administration). Ten program ma na celu dopuszczenie do terapii eksperymentalnych szerszej grupy ciężko chorych pacjentów w okresie pandemii.

Wstępne dane z Mayo Clinic sugerują, że plazma rekonwalescencyjna pomaga w zwalczaniu koronawirusa. Naukowcy prześledzili losy 35 322 pacjentów, którym podano osocze od ozdrowieńców. Wśród chorych, biorących udział w programie, wielu było w stanie krytycznym (52 proc. przebywało na oddziale intensywnej terapii, a 27,5 proc. chorych musiało być wentylowane mechanicznie).

Po trzech miesiącach obserwacji można już powiedzieć, że wśród pacjentów, którym podano osocze dość szybko, bo w ciągu trzech dni od postawienia diagnozy, odnotowano w ciągu siedmiu dni mniej zgonów, niż wśród chorych, którym przetoczono krew cztery lub więcej dni po rozpoznaniu COVID-19. Podobną tendencję zauważono wśród pacjentów, którzy otrzymali osocze z największym stężeniem przeciwciał. Wskaźniki zgonów w ciągu siedmiu oraz 30 dni były niższe.

Jeden z autorów badania, dr Michael Joyner, określił te wyniki jako "sygnały skuteczności". Ale te wnioski muszą być jeszcze poparte badaniami kontrolowanymi.

Zobacz wideo O czym musimy pamiętać, jeśli wybieramy się w podróż publicznym środkiem transportu?

W USA prowadzi się równolegle kilka badań klinicznych dotyczących skuteczności stosowania plazmy rekonwalescencyjnej w leczeniu COVID-19, ale są trudne, ponieważ brakuje pacjentów, którzy zgadzaliby się na udział w grupie kontrolnej, czyli w takiej, której podaje się placebo. Dlatego też badacze obawiają się o rezultaty tych badań. A pytań jest naprawdę sporo.

Trzeba jednoznacznie dowieść, że osocze rekonwalescencyjne rzeczywiście pomaga na COVID-19 (w świetle dotychczasowych badań wydaje się, że tak), a ponadto ustalić metodę leczenia. Chodzi o to, czy lepiej jest podać osocze na początku zakażenia, czy później, tylko ciężko chorym, czy także w łagodniejszych przypadkach, jakie minimalne stężenie przeciwciał w osoczu rzeczywiście działa (każda osoba ma inną iczbę przeciwciał we krwi), a także jaki rodzaj białek odpornościowych działa najskuteczniej (osoba, która przechorowała COVID-19 ma różne typy przeciwciał pełniących inne role).

Co to jest osocze rekonwalescencyjne

Wiele osób, które już wyzdrowiały, jest chętne do oddania krwi w celu ratowania chorych na COVID-19. Przeciwciała, które wyprodukował układ immunologiczny w trakcie walki z koronawirusowym zakażeniem, krążą w ich krwi od kilku tygodni do kilku miesięcy, jak pokazują dotychczasowe badania. Można zatem krew ozdrowieńców, w postaci odpowiednio spreparowanego osocza, podawać chorym w celu wzmocnienia systemu immunologicznego. Zanim ich własne ciała wyprodukują specyficzne komórki odpornościowe, do walki z koronawirusem mogą ruszyć te, które im podano w formie infuzji (kroplówki).

Źródła: medRxiv.org, MedicalXPress.comMayo Clinic