Lek zwalczający koronawirusa u kotów nie jest zatwierdzony do użytku. Czy chodzi tylko o zyski firmy farmaceutycznej?

Lek o nazwie GS-441524 ma niemal identyczną budowę co remdesivir, obecnie testowany pod kątem COVID-19. Mimo że wykazuje skuteczność w walce z kocim koronawirusem, nie został nigdy oficjalnie zatwierdzony do użytku. Jest sprzedawany na czarnym rynku, głównie przez dostawców z Chin.

Zarówno remdesivir, jak i GS-441524 zostały opracowane i opatentowane przez firmę biotechnologiczną Gilead Sciences. Żaden z tych leków nie jest zatwierdzony do użytku. Remdesivir uzyskał tylko warunkowe zezwolenie na użycie w nagłych przypadkach w leczeniu hospitalizowanych pacjentów z ciężkim COVID-19, które zostało wydane przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA). To pozwolenie może też być w każdej chwili wycofane, gdyby pojawiły się przesłanki, że lek nie przynosi efektów lub jest niebezpieczny. Status zatwierdzenia remdesiviru do awaryjnego leczenia COVID-19 różni się też w zależności od kraju.

Oba leki mają działanie przeciwwirusowe, a prace nad nimi trwają od wielu lat. Remdesivir różni od GS-441524 pewna niewielka modyfikacja (a dokładniej dodatkowa grupa fosforanowa), która sprawia, że sprawniej przedostaje się do komórek, ale oba leki działają dokładnie tak samo, przyłączając się do genomu wirusa i hamując namnażanie się patogenu.

Remdesivir jest teraz testowany na ludziach w ramach kilku międzynarodowych badań klinicznych. W badaniach z użyciem zwierząt wykazał się już skutecznością przy zwalczaniu koronawirusów SARS oraz MERS, podobnych do tego wirusa, który teraz wywołuje COVID-19. Ograniczone dane z randomizowanych badań, aktywność in vitro przeciwko SARS-CoV-2 wskazują, że remdesivir może być lekiem na COVID-19.

Czy firmy farmaceutyczne wykorzystują pandemię do maksymalizacji zysków?

Aktywiści Public Citizen (obrońcy praw konsumentów z siedzibą w Waszyngtonie) zarzucili firmie Gilead, że do badań klinicznych pod kątem COVID-19 wybrała remdesivir z myślą o większych zyskach, zostawiając na boku badania nad GS-441524, który także wykazuje działanie przeciwkoronawirusowe. Lek okazał się skuteczny w leczeniu zakaźnego zapalenia otrzewnej u kotów (ang. FIP), które wywołuje koci koronawirus (FCoV).

Zakaźne zapalenie otrzewnej u kotów jest dla nich chorobą śmiertelną. Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis za zgodą Gilead wykazały, że GS-441524 (a także remdesivir) skutecznie zwalczają kociego koronawirusa. GS-441524 jest obecnie właściwie jedynym skutecznym lekiem na FIP, który ratuje chorym kotom życie. Jednak Gilead Sciences odmówiła udzielenia licencji na GS-441524 do stosowania u zwierząt, bojąc się, że jego podobieństwo do remdesiviru może kolidować z procesem zatwierdzania leku dla ludzi (w tym czasie badali remdesivir pod kątem Eboli i musieliby zgłosić i sprawdzić wszelkie działania niepożądane leku GS-441524 zaobserwowane u kotów).

Badania na temat GS-441524 zostały opublikowane w 2018 i 2019 roku i zainteresowali się nimi Chińczycy. Zwrócili się z prośbą do Gilead o licencję na wytwarzanie leku, ale jej nie otrzymali. Mimo to rozpoczęli produkcję, chociaż nie jest znana jego dokładna formuła. Za nimi poszli inni chińscy producenci leków. GS-441524 nie jest w gruncie rzeczy trudny do zsyntetyzowania dla doświadczonych firm. Niemniej jednak jego sprzedaż jest nielegalna. Tak powstał chłonny czarny rynek leku na kociego koronawirusa.

Lekarstwo jest niezwykle drogie. 12-tygodniowa kuracja dla kota może kosztować nawet 10 000 amerykańskich dolarów. Sprzedawcy w internecie niespecjalnie się jednak kryją ze swoją ofertą. Jakość oferowanych produktów jest także bardzo różna.

Organizacja Public Citizen wysłała listy do czterech agencji rządowych, które pracują nad terapiami i szczepionką na COVID-19. Uważają, że firma Gilead skupiła się na remdesivirze, ponieważ to ten lek ma szanse dłużej pozostawać pod ochroną patentową, a zatem przyniesie firmie pokaźne zyski. Aktywiści uważają, że wielkie firmy farmaceutyczne wykorzystują pandemię, aby wprowadzać na rynek tylko te leki, które maksymalizują ich zyski.

Jak pisze "The Guardian", firma Gilead już kilkakrotnie w przeszłości była krytykowana za ustalanie zbyt wysokich cen na swoje leki. Dla przykładu cena leku na wirusowe zapalenie wątroby typu C to 1000 dolarów za pigułkę. Cała terapia kosztuje w Stanach Zjednoczonych aż 84 000 dolarów.

Komentatorzy dziennika podkreślają jednak, że Gilead niekoniecznie zarobi krocie na remdesivirze, może się bowiem okazać, że ten będzie potrzebny tylko przez krótki czas, dopóki nie zostanie opracowana skuteczna szczepionka na COVID-19. Ponadto prace kliniczne nad remdesivirem były już wcześniej znacznie bardziej zaawansowane niż nad lekiem GS-441524, który nigdy nie był testowany na ludziach pod kątem bezpieczeństwa czy działania przeciwko COVID-19.

- Przeciwciała monoklonalne i szczepionka, moim zdaniem (i nie tylko), są najwłaściwszą odpowiedzią na pandemię - powiedział dziennikowi "The Guardian" Derek Lowe, naukowiec zajmujący się opracowywaniem nowych leków. Gdy te terapie zostaną opracowane, a szczepionka wynaleziona, rola leków przeciwwirusowych takich jak remdesivir czy GS-441524 będzie maleć.

Decyzję o wyborze remdesiviru do badań klinicznych podjęto, ponieważ był już przebadany wcześniej pod kątem dawkowania oraz bezpieczeństwa. - Zatem przerzucanie zasobów ludzkich i finansowych na inny cel mogłoby okazać się złym posunięciem. Zanim byliby gotowi do prac, lek mógłby okazać się już niepotrzebny - mówi naukowiec.

Rzecznik Gilead stwierdził natomiast, że taką decyzję podjęto, ponieważ "wykazano, że remdesivir był bardziej skuteczny w pewnych kluczowych obszarach niż GS-441524, zatem był lepszym kandydatem na lek przeciw COVID-19".

Zobacz wideo Koronawirus w odwrocie? Słowa premiera komentuje prof. Włodzimierz Gut, wirusolog

Ile kosztuje remdesivir?

W otwartym liście opublikowanym na stronie firmy szef Gilead Sciences Daniel O'Day tłumaczy w jaki sposób został wyceniony remdesivir. Firma ustaliła cenę dla rządów krajów rozwiniętych w wysokości 390 dolarów za fiolkę. Szacuje się, że zdecydowana większość chorych będzie potrzebować pięciodniowego cyklu leczenia i sześciu fiolek leku, zatem koszt kuracji dla jednej osoby wyniesie 2340 dolarów. Cena dla ubezpieczycieli prywatnych to 520 dolarów za fiolkę. 

Firma ma nadzieję, że kuracja remdesivirem skróci czas hospitalizacji pacjentów z COVID-19 o średnio cztery dni, co oznacza w samych tylko Stanach Zjednoczonych oszczędności szpitalne w wysokości 12 tys. dolarów na pacjenta.

Źródła: The Guardian, Gilead Sciences