USA: zamknięcie szkół wiosną uratowało wiele osób przed COVID-19. Czy otwierać je jesienią?

Decyzja o ponownym otwarciu szkół z pewnością nie jest prosta. Amerykanie starają się brać pod uwagę nie tylko obecną sytuację epidemiologiczną, ale i długoterminowe skutki zamknięcia szkół.

W Stanach Zjednoczonych trwa dyskusja, czy w obliczu pandemii powinno się jesienią otworzyć szkoły. Na tę decyzję czeka 56 mln dzieci i młodzieży oraz ich rodzice, którzy muszą zdecydować także czy pozostaną w domu, czy wracają do pracy.

Do dyskusji włączyli się również pediatrzy z Cincinnati Children’s Hospital (Cincinnati, Ohio), którzy w czasopiśmie "JAMA" opublikowali badania pokazujące skutki wiosennego zamknięcia szkół w Stanach Zjednoczonych. Według modelu opracowanego przez naukowców, to działanie prawdopodobnie uchroniło od zakażenia około 1,37 mln osób podczas pierwszych 26 dni oraz 40 600 osób od śmierci w ciągu kolejnych 16 dni.

Jednak te wyniki nie mogą być w prosty sposób przekładane na obecną sytuację - zastrzegają badacze. Tamte dane pochodzą bowiem z okresu, gdy stopniowo pojawiały się różne ograniczenia, niektóre miejsca publiczne i firmy zostały zamknięte, ale nie noszono masek, szkoły nie były poddane rygorom sanitarnym itd. Oznacza to, że trudno jest oddzielić od siebie przyczyny i skutki.

American Academy of Pediatrics (AAP, Amerykańska Akademia Pediatrii) wydała oświadczenie w sprawie bezpiecznego powrotu uczniów i nauczycieli oraz personelu do szkół. Lekarze zwracają uwagę na niewątpliwe korzyści związane z fizyczną obecnością dzieci w szkole.

- To w szkole dzieci uczą się umiejętności społecznych i emocjonalnych, otrzymują zdrowe posiłki, ćwiczą, mają wsparcie psychiczne, które niełatwo odtworzyć w internecie.

Pediatrzy uważają, że decyzję o ponownym otwarciu szkoły powinno się podejmować "na podstawie dowodów, a nie polityki", pytając wcześniej o opinie ekspertów ds. zdrowia publicznego, a także nauczycieli i rodziców.

- Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę aktualną sytuację epidemiologiczną na danym terenie - mówi w wypowiedzi dla "New York Timesa", współautorka badań dr Katherine Auger. Mimo iż wyniki badań sugerują ważną rolę zamykania szkół w łagodzeniu epidemii, urzędnicy szkolni oraz służby zdrowia muszą rozważyć także długoterminowe skutki edukacyjne, zdrowotne i ekonomiczne. Amerykanie obliczyli, że zakłócenia w pracy szkół wiążą się z przewidywanymi rocznymi stratami dochodów, wynoszącymi od 2 do 3 procent w ciągu całego życia uczniów, których to dotyczy.

Zobacz wideo Koronawirus w odwrocie? Słowa premiera komentuje prof. Włodzimierz Gut, wirusolog

Czy dzieci roznoszą koronawirusa? Nadal nie wiadomo w jakim stopniu

Nie jest łatwo stwierdzić, czy zamykanie szkół rzeczywiście przyczynia się do zmniejszenia transmisji wirusa. Jednocześnie z zamknięciem szkół prowadzone są inne działania prewencyjne, takie jak ograniczanie kontaktów, praca zdalna, zamykanie miejsc typu bary, restauracje czy kina itd. Nie wiemy jak bardzo - przypominają eksperci - mniejsze kontakty między dziećmi okazały się istotne, a na ile brak bezpośrednich interakcji między dorosłymi, którzy musieli pozostać w domu z dziećmi.

Ponadto nadal nie wiadomo tak naprawdę, w jakim stopniu dzieci roznoszą koronawirusa. Naukowcy wciąż badają ten problem, a wyniki badań są niejednoznaczne. Wiosną, gdy podejmowano decyzje o zamykaniu szkół, kierowano się przede wszystkim doświadczeniami związanymi z epidemiami grypy, które są w zwykle "rozpalane" przez dzieci.

Jak wygląda sytuacja u nas? Czy dzieci pójdą do szkół we wrześniu?

Jak poinformowała nas Justyna Sedlak z Ministerstwa Edukacji Narodowej, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami szkoły i placówki oświatowe przygotowują się do normalnej stacjonarnej pracy od września. Jednocześnie trwa praca nad przepisami, które mają gwarantować bezpieczeństwo uczniów i nauczycieli.

- Gdyby pojawiło się ognisko epidemii czy realne zagrożenie dla zdrowia czy życia uczniów oraz nauczycieli, dyrektor szkoły, po uzyskaniu zgody powiatowego inspektora sanitarnego, będzie mógł szybko zareagować - poinformowała nas Sedlak.

Ponadto MEN we współpracy z Głównym Inspektorem Sanitarnym przygotowuje wytyczne epidemiologiczne dla szkół podstawowych i ponadpodstawowych, które mają być gotowe w pierwszej połowie sierpnia.

- Ostateczne decyzje - z oczywistych powodów - zapadać będą pod koniec sierpnia. Na pewno na początku roku szkolnego rodzice będą proszeni o wyrażenie zgody na pomiar temperatury u dziecka i podpisanie deklaracji, że będą posyłać do szkoły dzieci zdrowe, nie przejawiające objawów infekcyjnych - poinformował nas Jan Bondar - radca GIS z Departamentu Komunikacji Społecznej i Promocji Zdrowia.

Źródła: New York Times, JAMA,

Więcej o: