Koronawirus. Odporność może być bardziej rozpowszechniona niż sugerują to testy immunologiczne

Nawet u osób, które przeszły COVID-19 łagodnie lub bezobjawowo znajdowane są limfocyty T specyficzne dla SARS-CoV-2 - ciałka, które identyfikują i niszczą zainfekowane przez koronawirusa komórki. Oznacza to, że takie osoby są w pewnym stopniu chronione przed kolejnym zachorowaniem, nawet jeśli nie mają przeciwciał. Ale pozostaje jeszcze wiele pytań na temat roli, jaką pełnią limfocyty T w walce z koronawirusem.

Naukowcy z Karolinska Institutet w Szwecji uważają, że odporność na koronawirusa może być bardziej rozpowszechniona, niż wynika to z badań krwi na obecność przeciwciał, chociaż do odporności stadnej jest nam jeszcze daleko. 

U 200 testowanych osób, które zachorowały po powrocie z nart we Włoszech w marcu br. oraz u bezobjawowych członków ich rodzin, znaleziono komórki T pamięci specyficzne dla SARS-CoV-2 (limfocyty T). Jako grupa kontrolna posłużyli zdrowi dawcy krwi z lat 2019-2020. Limfocyty T znajdowano w krwi osób, które miały już przeciwciała przeciwko koronawirusowi, ale także u tych, którzy ich nie mieli.

- Być może przeciwciała przeciwko koronawirusowi zanikły u niektórych osób, stąd negatywne wyniki analizy immunologicznej krwi. Ale to nie musi oznaczać, że nie są odporni. Komórki T, które wyprodukował ich układ immunologiczny, mogą pełnić ochronną rolę przez długi czas - piszą naukowcy w artykule opublikowanym na serwerze bioRxiv (są tu publikowane artykuły przed recenzjami naukowymi).

Zobacz wideo Leszczyna: Rygory sanitarne powinny być inne w różnych miejscach

- Komórki T to rodzaj białych krwinek, które specjalizują się w rozpoznawaniu komórek zainfekowanych wirusem i są istotną częścią układu odpornościowego - tłumaczy Marcus Buggert, adiunkt w Karolinska Institutet i jeden z głównych autorów artykułu. - Zaawansowane analizy pozwoliły nam poznać odpowiedź układu immunologicznego w postaci komórek T pamięci immunologicznej podczas oraz po infekcji COVID-19.

Odkryliśmy, że niemal dwa razy więcej osób rozwinęło odporność w postaci specyficznych komórek T, w porównaniu z tymi, u których wykryliśmy przeciwciała.

- Ciekawe także było to, że nie tylko osoby z potwierdzonym COVID-19 miały limfocyty T pamięci immunlogicznej, ale także wielu członków ich rodzin, przechodzących zakażenie bezobjawowo - mówi Soo Aleman z Karolinska Institutet. - Co więcej, około 30 procent dawców krwi, którzy oddali krew w maju 2020 r., miało komórki T pamięci specyficzne dla COVID-19.

Odporność zdobyta dzięki komórkom T może być wyższa, niż się sądzi

- Nasze wyniki wskazują, że powszechna odporność na COVID-19 jest prawdopodobnie znacznie wyższa, niż sugerują to testy na przeciwciała - stwierdza profesor Hans-Gustaf Ljunggren z Centrum Medycyny Zakaźnej Karolinska Institutet i współautor badania. - W takim przypadku jest to oczywiście bardzo dobra wiadomość z punktu widzenia zdrowia publicznego.

- Należy teraz przeprowadzić większe i dłuższe badania zarówno komórek T pamięci, jak i przeciwciał, aby zrozumieć, jak długotrwała jest odporność i jak różne składniki odporności na COVID-19 są ze sobą powiązane - ocenia Marcus Buggert.

Analizy komórek T są bardziej skomplikowane niż testy na przeciwciała, wymagają specjalistycznego sprzętu i małych próbek testowanych ręcznie przez parę dni, dlatego obecnie są wykonywane rzadko i tylko w wyspecjalizowanych laboratoriach. W Wielkiej Brytanii natomiast, jak donosi BBC News, testowany jest lek o nazwie interleukina 7, mający zwiększać produkcję limfocytów T.

Badania nie zostały jeszcze poddane recenzji przed publikacją w czasopiśmie naukowym. W oczekiwaniu na nią artykuł został udostępniony na serwerze bioRxiv.

Źródło: Karolinska Instututet, BBC.com

Więcej o: