Czy COVID-19 jest groźniejszy dla niektórych ras? Łatwo ulec mitom

W Stanach Zjednoczonych na COVID-19 umierają głównie czarni mieszkańcy miast, natomiast - jak do tej pory - koronawirus zdaje się mniej doświadczać Afrykę. W Szwajcarii zagroził przede wszystkim włoskojęzycznym mieszkańcom. Co mówią te dane, czy można wyciągać ogólne wnioski?

W Stanach Zjednoczonych na COVID-19 umierają przede wszystkim Afroamerykanie. Według badania przeprowadzonego przez kilka renomowanych amerykańskich uniwersytetów, w tym przez Uniwersytet Yale, ryzyko śmierci wśród czarnych Amerykanów jest aż 3,57 razy wyższe niż wśród białych. Latynoamerykanie także częściej padają ofiarą koronawirusa. Ryzyko śmierci z powodu COVID-19 jest w tej grupie etnicznej 1,88 razy wyższe niż ryzyko śmierci wśród  pacjentów anglosaskiego pochodzenia. Badanie zostało opublikowane na portalu medRxiv, gdzie naukowcy publikują wyniki badań jeszcze przed oficjalną recenzją.

Amerykańscy publicyści przestrzegają jednak przed zbyt pochopnym wyciąganiem wniosków z tego typu danych. - Wirus nie zna rasy ani narodowości. To społeczeństwo dyskryminuje pewne społeczności niejako w "imieniu wirusa" - czytamy w artykule, opublikowanym w magazynie "The Atlantic".

- Doświadczenia poprzednich epidemii - i ostatnich klęsk żywiołowych - pokazują, że populacje najbardziej marginalizowane społecznie cierpią nieproporcjonalnie - piszą naukowcy z uniwersytetów w Pensylwanii oraz uniwersytetu Columbia (Nowy Jork) w artykule napisanym dla "The New England Journal of Medicine". - Podkreślanie różnic rasowych bez wyjaśnienia ich przyczyny może samo w sobie sprzyjać rasistowskim przekonaniom, utrwalać szkodliwe mity - uważają autorzy artykułu.

Trzy destrukcyjne mity

Pierwszy z nich sugeruje, że czarni Amerykanie są bardziej podatni biologicznie na zakażenie koronawirusem, czyli że istnieją genetyczne różnice między rasami powodujące że jedne z nich łatwiej się zakażają lub ciężej przechodzą chorobę. - To nieprawda - podkreślają naukowcy - nie ma dowodów, że istnieją tego typu różnice genetyczne.

Drugi szkodliwy mit zakłada, że to ryzykowne, niewłaściwe zachowania pewnych grup społecznych są przyczyną zakażeń. - Język kryzysu zastąpiono językiem osobistej odpowiedzialności lub nieodpowiedzialności - mówi Yolonda Wilson bioetyk z National Humanities Center (Niezależny Instytut Humanistyczny w Północnej Karolinie) w wywiadzie dla "The Altantic".

Trzeci mit to przekonanie, że pewne problemy społeczne są przede wszystkim rasowe, dotyczą tylko mniejszościowych grup społecznych. Tak stało się na przykład z przekonaniem, że AIDS to "choroba gejów", co spowodowało, że heteroseksualne osoby ignorowały niebezpieczeństwo zakażenia się. Teraz z kolei spotyka się stwierdzenia, że COVID-19 jest chorobą biednych oraz mniejszości etnicznych, co nie znajduje potwierdzenia w faktach.

Zobacz wideo Seweryn Dutka, Ślązak z krwi i kości: "Apel do wszystkich hejterów, którzy mają nas za brudasów"

Nie wiemy, czym kieruje się koronawirus - przyznają eksperci

- Analizy wskaźników śmiertelności z powodu COVID-19 niczego na razie nie wyjaśniają. Jeśli przebywasz w Belgii, czeka cię ogromne ryzyko. Umiera bowiem jeden na sześciu Belgów, którzy zachorowali na tę chorobę, podczas gdy w Rwandzie byłej kolonii belgijskiej (a wcześniej niemieckiej), jest tylko 346 przypadków zakażenia i jak dotąd, nie zanotowano żadnego zgonu z powodu COVID-19 - czytamy w artykule. Czy to dlatego, że średnia wieku w tym kraju jest niższa niż w Belgii? Nie wiemy - piszą eksperci.

Kolejny przykład to Szwajcaria, kraj w którym opieka zdrowotna jest na dobrym poziomie. Francuskojęzyczny Szwajcar z COVID-19 jest 1,6 raza bardziej narażony na śmierć niż niemieckojęzyczny. Szwajcar włoskojęzyczny z kolei jest 2,4 raza bardziej narażony na śmierć niż niemieckojęzyczny sąsiad. Jeżeli szuka się wyjaśnień w fakcie, że włoskojęzyczni Szwajcarzy częściej zapewne kontaktowali się z mieszkańcami północnych Włoch, to jest wyjaśnienie częstotliwości zachorowań. Ale nie tego, że częściej umierają na COVID-19.

Nadal nie wiemy, dlaczego najmocniej na świecie koronawirus uderzył akurat w okolice Mediolanu, a Rzym został niemal oszczędzony. Nikt nie wie, dlaczego zatłoczone i pełne starszych ludzi Tokio uniknęło katastrofy. Albo dlaczego w niektórych miejscach, tuż po zniesieniu obostrzeń, od razu pojawia się koronawirus, a niektóre kraje, jak na przykład Danię, kompletnie omija. Naukowcy rozkładają ręce.

- Nie mamy pojęcia, co się dzieje - czytamy w artykule autorstwa Graeme Wooda.

Źródła: The Atlanctic.com, medRxiv.orgThe New England Journal of Medicine

Więcej o: