Szwecja nie zmienia strategii, mimo wysokiej liczby zachorowań na COVID-19

Szwecja ma jeden z najwyższych na świecie wskaźników śmiertelności z powodu COVID-19. Ale koronawirus zwalnia, coraz mniej ludzi przebywa na oddziałach intensywnej terapii, a krzywa śmiertelności spłaszcza się. - Nie zmieniamy naszej strategii - mówią przedstawiciele szwedzkiego rządu.

Do środy 27 maja, Szwecja zgłosiła 34 440 zakażeń wirusem SARS-CoV-2 oraz 4125 zgonów. W kraju, który liczy 10,3 mln mieszkańców oznacza to około 40 zgonów na 100 000 osób, co jest jednym z najwyższych wskaźników na świecie. Wśród zmarłych z powodu COVID-19 najwięcej, bo aż 90 procent, to ludzie starsi, powyżej 70. roku życia.

Serwis Worldometer szacuje, że śmiertelność w Szwecji wynosi 399 zgonów na milion mieszkańców, czyli jest znacznie wyższa niż w Finlandii (56), Danii (97) i Norwegii (43), które wdrożyły o wiele bardziej restrykcyjne zasady walki z koronawirusem. Jednakże nadal jest to wskaźnik niższy niż w Hiszpanii (615 zgonów na milion osób), w Wielkiej Brytanii i we Włoszech (po 542) oraz we Francji (435).

Szwedzi idą pod prąd

Strategia Szwecji w obliczu pandemii COVID-19 od początku była inna niż w większości regionów świata. W kraju nie wprowadzono pełnej blokady i chociaż masowe spotkania powyżej 50 osób zostały zakazane, to jednak nie zamknięto wszystkich szkół czy restauracji i barów. Dzieci do 16. roku życia normalnie uczęszczają do szkoły, zamknięto tylko szkoły średnie i wyższe, gdzie nauka odbywa się zdalnie. W restauracjach i barach obowiązuje obsługa przy stolikach. Kwarantanna obejmuje osoby z objawami oddechowymi. I to w zasadzie wszystko. Życie toczy się w miarę normalnie.

Rząd wystosował do mieszkańców apel o zachowywanie dystansu społecznego, zachęcając do pozostania w domach, ale nie zabraniając wychodzenia. Szwedzi na ogół zresztą stosują się do zaleceń rządu i ograniczają swoją aktywność w przestrzeni publicznej. Nie doświadczają jednak wielu obostrzeń, jakie są udziałem mieszkańców choćby sąsiednich krajów.

Zobacz wideo Energylandia - tak wyglądają procedury bezpieczeństwa w parku

Szwedzi podtrzymują swoją strategię

- Transmisja zwalnia, liczba pacjentów z COVID-19 na oddziałach intensywnej terapii systematycznie się zmniejsza, a krzywa śmiertelności została spłaszczona - powiedziała na konferencji prasowej minister spraw zagranicznych Ann Linde.

Mimo oskarżeń, że władze w Szwecji być może popełniają błąd i ryzykują życiem obywateli, te nie zmieniają swojej strategii. Agencja Zdrowia Publicznego stoi na stanowisku, że ta "miękka" strategia jest w dłuższej perspektywie bardziej korzystna dla społeczeństwa.Trzeba także pamiętać, że w Szwecji zalecenia formułują służby medyczne, a urzędnicy tylko dostosowują do tego swoje decyzje.

- Krótkoterminowe działania są zbyt nieskuteczne, aby warto było narzucać je społeczeństwu. Myślimy o tym, co będzie potem. Nieuchronnie bowiem przyjdzie druga fala epidemii, najpewniej jesienią i wtedy Szwedzi mogą mieć już nieco większy wskaźnik odporności, a zatem liczba zachorowań nie będzie już taka dramatyczna - uważa główny epidemiolog Szwecji Anders Tegnell z Agencji Zdrowia Publicznego.

Szwedzki epidemiolog mówi, że jego zdaniem surowsze środki teraz nie uratowałyby więcej ludzi. Śmierć dotknęła przede wszystkim starszych, przebywających w domach opieki oraz korzystających z pomocy domowej. Uważa się, że koronawirusa przenieśli pracujący tam opiekunowie, ponieważ zakaz wizyt w domach opieki w Szwecji obowiązywał już od połowy marca. Jednak Tegnell przyznaje, że jeśli chodzi o domy opieki, to kraj wyraźnie zawiódł.

Wątpliwości eksperta

Wśród krytyków szwedzkiej strategii znajduje się Annika Linde, lekarz, wirusolog i emerytowana urzędniczka, pracująca jako państwowy epidemiolog w Szwedzkim Instytucie Kontroli Chorób Zakaźnych w latach 2005–2013. Annika Linde uważa, że gdyby szwedzki rząd wprowadził blokadę na wczesnym etapie epidemii, można by było uratować przed śmiercią wiele osób. Kraj zyskałby cenny czas na przygotowanie ochrony starszych osób.

- Z perspektywy czasu uważam, że warto było spróbować strategii Danii, Norwegii, Islandii i Finlandii - powiedziała epidemiolożka agencji The Associated Press.

 Źródła: MedicalXPress.com

Więcej o: