Mamy to! Czytelnicy Gazeta.pl ufundowali respirator dla szpitala. Wpłaty od 1,88 zł do 20 tysięcy

Udało się. Mamy ponad 140 tysięcy kolejnych dowodów, że Czytelnicy i Czytelniczki Gazeta.pl mogą w zasadzie wszystko. Właśnie uzbieraliście kwotę potrzebną na zakup obecnie najważniejszego sprzętu medycznego na świecie: ratującego życie mobilnego respiratora.

- Nie wiem, gdzie i ilu ludzi trzeba będzie ratować w najbliższym czasie. Wiem, że żaden respirator u nas się nie zmarnuje - mówiła u progu zbiórki Renata Babicz, szefowa bloku operacyjnego powiatowego szpitala w Suchej Beskidzkiej, w Małopolsce.

Jak okazuje się, była bardzo przekonująca - jej szpital wzbogaci się o nowe urządzenie dzięki Wam. Dziś dodaje:

 Początkowo miałam spore wątpliwości, czy to w ogóle może się udać. W niepewnych czasach nieraz trudno o odruchy serca, gesty solidarności. Na szczęście - myliłam się. Prawie 1200 udostępnień w sieci i niewielu mniej wpłacających. Wreszcie - taki sukces! To unikalne i budujące.

Cała Polska z nami

Renata Babicz przyznaje, że cieszyła ją każda wpłata, każda suma i najchętniej podziękowałaby osobiście każdemu darczyńcy. To niewykonalne także dlatego, że zdecydowana większość wolała zachować anonimowość.

Największe zaskoczenia i wzruszenia w trakcie akcji?

- Spodziewałam się wpłat z naszego regionu i tych chyba rzeczywiście było najwięcej, ale ta zbiórka miała wyraźnie charakter ogólnopolski, a nawet zasięg międzynarodowy.

Warszawa, Dąbrowa Górnicza, Częstochowa, Olsztyn, Mrągowo, Sopot, Poznań i wiele mniejszych miejscowości, o których nigdy nawet nie słyszałam, to miejsca, z których wpływały pieniądze.

- Wiem, że największy darczyńca zbiórki, spółka Baker McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy, potrzebował akceptacji wpłaty 20 tysięcy w centrali w Nowym Jorku. 10 tysięcy wpłaciła tworząca oprogramowanie IT firma Fideltronik, działająca między innymi w Suchej Beskidzkiej, ale również zupełnie nieznana nam FCASE z Myślenic. Dopiero w internecie odkryłam, że produkują jadalne osłonki.

Po kilka tysięcy wpłacały też banki (Spółdzielczy w Suchej Beskidzkiej i Jordanowie), lokalne firmy, ale także osoby prywatne - pani Maria z panem Mieczysławem, pani Teresa, pan Piotr i wielu, wielu innych. Nie mniej cieszyły wpłaty drobne, do 100 zł. Łącznie dały przecież ponad 80 tysięcy złotych. I pokazały, że Polacy w trudnych czasach umieją być razem.

Zakupy lada dzień

Zbiórkę wsparło Zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych z Sulejówka i pewna zdeklarowana ateistka, byli pacjenci i osoby, które może kiedyś nimi dopiero będą. Witold, Jerzy, Ewa, Zofia, Leszek, Agata. To prawdziwa przyjemność znaleźć się w tym gronie. 

Przelew na 1,88 zł i na 166 zł - na bankowym wyciągu fundacji takie nierówne sumy przyciągają wzrok szczególnie. Dają takie miłe wrażenie, że ofiarodawca dał tyle, ile mógł. Efekt jest imponujący.

Naszym celem było 130 tysięcy złotych. Uzyskaliśmy od Was 144 995,19 zł. To łączna suma wpłat bezpośrednio na konto fundacji i ze zbiórki internetowej. To oznacza, że szpital mógł już złożyć zamówienie! Wyraźna nadwyżka na pewno się nie zmarnuje.

Respirator najpewniej będzie służył chorym jeszcze tego lata. Pieniądze, które zostaną, wydamy prawdopodobnie na kardiomonitory z możliwością monitorowania funkcji życiowych, pomocne podczas pracy respiratorów. W ciężkich czasach "za dużo" to nie jest zmartwienie.

Bezcenna lekcja

W czasach pandemii wszyscy uczymy się nowych rzeczy. Dowiedzieliśmy się, jak ważna jest publiczna służba zdrowia, z jakimi wyzwaniami mierzą się jej pracownicy, cała Polska dowiedziała się też, jak ważne są takie sprzęty jak respirator, który ratuje ludzkość od ponad 90 lat.

Upewniliśmy się też w tym, jak wyjątkowi są nasi Czytelnicy i Czytelniczki. Ale to akurat jest oczywiste.

Zobacz wideo
Więcej o: