Góry wolne od koronawirusa? Niestety nie. SARS-CoV-2 zawędrował do nawet najmniejszych powiatów

W Suchej Beskidzkiej turystów nie widać. Letniskowe domki w górach zazwyczaj stoją puste, ale żadnego nie wynajmiesz. Właściciele trzymają je na czarną godzinę: dla krewnych lub siebie, gdyby przyszło uciekać.

- W tych okolicznościach tylko szaleniec jest wolny od strachu - mówi nam Renata Babicz, kierownik bloku operacyjnego w szpitalu w Suchej Beskidzkiej. Ale właśnie w tych okolicznościach wzajemna pomoc i wspólne działanie mogą dokonywać rzeczy prawie niemożliwych. Jak kupno nowoczesnych sprzętów ratujących życie ofiarom koronawirusa w mniejszych szpitalach powiatowych. Od tygodnia trwa nasza akcja i mamy co świętować. Dzięki waszej hojności udało się już zebrać 62 tysiące złotych. Sporo jednak brakuje do celu.  Kupujemy respirator - zobacz, jak pomóc!

Wuhan, Madryt, Nowy Jork - wstrząsające obrazy z tych miast sprawiają, że myśląc o potencjalnych ogniskach epidemicznych, bierzemy pod uwagę przede wszystkim metropolie. Tymczasem specjaliści przypominają - w małych miejscowościach również może być niebezpiecznie. Ucieczka przed koronawirusem w góry czy na Mazury stanowi zagrożenie dla wyjeżdżających i lokalnej społeczności.

W Warszawie mieszka dużo osób pochodzących z małych miejscowości, które nie są w szczycie epidemii, np. w woj. podlaskim czy warmińsko-mazurskim. Jeśli osoby zakażone, a 80 proc. przechodzi zakażenie nie wiedząc o tym, pojadą do swoich rodzinnych miejscowości, to przyniosą tam epidemię. Apeluję, aby przez następne dwa tygodnie kontaktować się za pomocą takich ustrojstw, jak np. telefony komórkowe

– prosił w tym tygodniu prof. Andrzej Horban, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych. Można odnieść wrażenie, że te apele przemawiają do Polaków. Może także dlatego, że obecnie czarnym punktem na mapie zakażeń w Polsce jest zaledwie 30-tysięczny Krotoszyn.

Więcej na ten temat

Wszyscy jesteśmy zagrożeni

W Małopolsce nie ma już takiego powiatu, w którym nie byłoby potwierdzonych przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2. W powiecie suskim (wielkości powiatu krotoszyńskiego), którego stolicą jest Sucha Beskidzka, a w niej szpital, który wspieramy (czytaj o naszej akcji), u siedmiu pacjentów oficjalnie zdiagnozowano COVID-19 (stan na 10.04.20, godz. 22.00). Dwóch chorych wymagało przetransportowania do pobliskiego Krakowa i leczenia w specjalistycznej placówce. To są właśnie te chwile, gdy respirator transportowy, jak planujemy kupić, może zdecydować o życiu chorego.

Siedem osób to nie jest dużo? W niewielkiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, odwiedzają, funkcjonują niemal jak w rodzinie, w krótkim czasie mogą zakazić się niemal wszyscy mieszkańcy. Krajowy konsultant mówi o 80 proc. zakażonych bezobjawowych. Niemieccy naukowcy o wykrywaniu zaledwie 6 proc. zakażonych (więcej na ten temat). To dlatego epidemia może się tak dynamicznie szerzyć, a wirus w końcu dotrzeć do osób, u których COVID-19 wywołuje w organizmie spustoszenie.

W Suchej Beskidzkiej, podobnie jak w wielu innych powiatach, sytuacja może się niespodziewanie wymknąć spod kontroli. Jest co najmniej kilka czynników, które temu sprzyjają, choćby:

  • bliskie relacje sąsiedzkie,
  • duże, nieraz wielopokoleniowe, rodziny,
  • krewni z całej Polski, chętnie przyjeżdżający tu na weekend czy urlop,
  • silna potrzeba uczestnictwa w obrzędach religijnych.

Święta dodatkowym zagrożeniem

Wielkanoc w powiecie suskim i jemu podobnych to kolejny czynnik, który mógłby przyczynić się do wybuchu epidemii na większą skalę. Widać jednak, że mieszkańcy zachowują spokój i rozsądek.

Zobacz wideo

Jeszcze w sobotę na ulicach, ale głównie przed sklepami, w Suchej Beskidzkiej ruch był co prawda wzmożony - ludzie robili większe zakupy spożywcze - jednak mniejszy niż w analogicznym okresie przedświątecznym w poprzednich latach.

- Praktycznie nie widać turystów, chociaż wiemy, że trochę ludzi przyjechało. Rzadko jednak tak typowo, na święta, do krewnych. Raczej do domków rekreacyjnych wyżej, w górach. Tam planują spędzić święta, często w nielicznym gronie - zazwyczaj z tymi samymi osobami, z którymi mieszkają na co dzień. Na ulicach nie widać spacerowiczów, ludzie nie łamią zakazów. W szpitalu także wciąż względny spokój - relacjonuje Renata Babicz, kierownik bloku operacyjnego w Suchej Beskidzkiej.

Taka postawa daje nadzieję, że za kilka tygodni, gdy przewidywane jest w Polsce przesilenie epidemii, sytuacja nie będzie dramatycznie zła.

Domek nie dla turysty

Chociaż na zewnątrz zrobiło się pięknie i pogoda od kilku dni zachęca do wyjazdów rekreacyjnych, wiele domków w górach stoi pustych. Najczęściej jednak nie są do wynajęcia. Właściciele nie decydują się na wynajem, traktując je jako zabezpieczenie na gorsze dni - gdyby jednak zjechała rodzina, którą lepiej poddać kwarantannie, czy dla siebie (jeśli właściciel mieszka w większej miejscowości, a domek jest wysoko w górach). Wprawdzie od 13 marca 2020 obowiązuje rozporządzenie Ministra Zdrowia, które zakazuje wynajmu krótkoterminowego, ale jeszcze niedawno właściciele podchodzili do niego dość lekceważąco. Media donosiły o tysiącach aktywnych ogłoszeń w internecie.

W samej Suchej Beskidzkiej ludzie nadal bardzo się wspierają, jak w dużej rodzinie, choćby pomagając przy zakupach seniorom. Bezpośrednie kontakty towarzyskie uległy jednak rozluźnieniu. Opustoszały zazwyczaj przepełnione kościoły. Lokalną społeczność do pozostania w domach namawiają także księża. To nie ocali zapewne wszystkich, ale daje nadzieję na minimalne straty.

Nie wolno przy tym zapominać, że nawet relatywnie niewielu pacjentów, u których COVID-19 przebiega ciężko, może okazać się wyzwaniem dla placówek medycznych. Wymagają oni specjalistycznej opieki, w tym sprzętu ratunkowego. W miejscowościach turystycznych sytuacja może okazać się szczególnie trudna, jeśli jednak przyjadą turyści i będą wymagać intensywnej opieki medycznej niekoniecznie w związku z SARS-CoV-2, ale choćby urazami czy typowymi polskimi przypadłościami, jak choroby układu krążenia.

Kierownik bloku operacyjnego w Suchej Beskidzkiej przypomina: Respirator przyda się zawsze!

Kupujemy respirator! Oto link do internetowej zbiórki pieniędzy na mobilny respirator dla szpitala w Suchej Beskidzkiej.

Pieniądze możecie też wpłacać bezpośrednio na konto Fundacji Dla Ciebie, Dla Mnie, Dla Nas: 20 8128 0005 0061 8016 2000 0010, z tytułem przelewu "respirator".

Hasło "liczy się każda złotówka" ma tu prawdziwe znaczenie - nawet jeśli nie uzbieramy na respirator, zebrana suma zasili szpital i zostanie przeznaczona na sprzęt do walki z koronawirusem.