Jak wykorzystać krew osób, które wyzdrowiały do leczenia COVID-19 - zastanawiają się naukowcy

Krew pozyskana od osób, które wyzdrowiały z COVID-19 mogłaby zostać wykorzystana do wsparcia odporności na nowego koronawirusa u osób, które jeszcze nie zachorowały. To mogłoby zapewnić im krótkotrwałą ochronę - uważają naukowcy z John Hopkins University. Układ immunologiczny osób, które przeszły i pokonały zakażenie, wytworzył bowiem przeciwciała przeciwko koronawirusowi, które teraz krążą w ich krwi.

Pasywne terapie przeciwciałami (o pasywnej immunizacji mówimy, gdy organizm otrzymuje gotowe przeciwciała), stosowano już w przeszłości na dość dużą skalę, począwszy od końca XIX wieku do lat 40-tych XX wieku. Przed opracowaniem terapii przeciwdrobnoustrojowych, do powstrzymywania epidemii odry, polio, świnki i grypy. Eksperymenty z podawaniem rekonwalescencyjnej surowicy prowadzono też w XXI wieku, na przykład w czasie pandemii wirusa grypy H1N1 z lat 2009–2010, a także epidemii eboli. Teraz naukowcy proponują powrót do tej metody, dopóki nie zostanie opracowana szczepionka przeciw nowemu koronawirusowi.

- Zaletą tej metody jest to, że można ją zacząć stosować praktycznie od zaraz - twierdzą autorzy pomysłu, specjaliści ds. chorób zakaźnych z Uniwersytetu Johna Hopkinsa. Ogromnie pomocne jest to, że wdrożenie tej metody nie wymaga czasochłonnych badań. Immunolog Arturo Casadevall podkreśla, że taka terapia mogłaby być wprowadzona bardzo szybko, nawet w ciągu kilku tygodni. Mamy bowiem na całym świecie banki krwi oraz opracowane i dobrze funkcjonujące standardowe procedury.

Bezpośrednio po wyleczeniu z COVID-19 i w okresie rekonwalescencji we krwi pacjenta znajduje się duża liczba naturalnie wytworzonych przez układ immunologiczny przeciwciał przeciw wirusowi SARS-CoV-2. Gdyby wyleczeni pacjenci w tej pierwszej fazie oddali krew, można by ją przez jakiś czas wykorzystywać do pasywnej terapii przeciwciałami. Gdy organizm wytworzy już przeciwciała, mogą one pozostać we krwi na miesiące, a nawet lata, chroniąc nas przed ponownym zachorowaniem.

- Te przeciwciała można wyodrębnić i przetworzyć, a następnie podać kolejnym osobom, które dzięki temu mogą zyskać krótkotrwałą odporność na dany patogen. Eksperci proponują wstrzykiwanie tak uzyskanych przeciwciał osobom szczególnie zagrożonym COVID-19, w tym rodzinie chorego oraz pracownikom służb medycznych.

Pasywna terapia przeciwciałami jest obecnie jedynym sposobem zapewnienia natychmiastowej odporności osobom podatnym. W zależności od ilości i składu przeciwciał, ochrona przed chorobą może trwać od tygodni do kilku miesięcy

- piszą autorzy.

To procedura awaryjna - piszą eksperci - dopóki nie powstanie szczepionka oraz nie zostaną opracowane leki na COVID-19. Prace nad nimi trwają i jest nadzieja, że niektóre preparaty potwierdzą swoją skuteczność. Immunoterapia pasywna może tymczasem pomóc, tym bardziej, że mamy coraz więcej osób, które wyzdrowiały po przechorowaniu COVID-19. W tej chwili jest to już ponad 77 tysięcy osób.

Zobacz wideo Czy wysokie temperatury na wiosnę pomogą w walce z koronawirusem?

Naukowcy dodają, że nie tylko Uniwersytet Johna Hopkinsa pracuje nad tym zagadnieniem. Eksperymenty prowadzą obecnie także lekarze w Nowym Jorku oraz japońska firma farmaceutyczna. Według niepotwierdzonych jeszcze danych próby wykorzystania immunoglobulin, pozyskanych od pacjentów którzy wyzdrowieli, prowadzą także Chińczycy.

Artykuł ukazał się na łamach czasopisma The Journal of Clinical Investigation.

Źródło: ScienceAlert.comThe Journal of Clinical Investigation