O krok od pandemii, a może jednak wszyscy trochę przesadzamy? Siedem rzeczy, które warto wiedzieć o nowym koronawirusie z Chin

Koronawirus 2019-nCoV, a właściwie SARS CoV-2, niewątpliwie nabiera rozpędu, jednak wciąż to nie nowa grypa hiszpanka czy czarna ospa. Przynajmniej na razie nic na to nie wskazuje, niezależnie od tego, jak dramatyczne tytuły pojawiają się w światowych mediach.

Według raportu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w poprzednim sezonie grypowym tylko w Polsce na grypę i choroby grypopodobne zachorowały ponad trzy miliony osób(1). Nowym wirusem na całym świecie jak dotąd zakaziło się niewiele ponad 93 tysiące.

W obecnym sezonie z powodu grypy zmarło już w naszym kraju kilkadziesiąt osób, do szpitali trafiło kilkanaście tysięcy(2). Te liczby jednak nie elektryzują, nie sprzyjają choćby masowym szczepieniom. Przechodzą niemal bez echa w chwili, gdy grzmimy o "dramatycznej sytuacji we Włoszech", największym ognisku nowego wirusa w Europie. Tam zakażonych jest niewiele ponad 2,5 tysiąca, zmarło 79 osób.

Każde nowe zjawisko budzi silne emocje. Na ile są one uzasadnione? Światowa Organizacja Zdrowia odmawia na razie określenia epidemii z Wuhan pandemią, żeby nie siać paniki, ale równocześnie jej eksperci mówią już o zbliżającym się punkcie krytycznym, po którym utracimy możliwość kontroli rozprzestrzeniania się zagrożenia(3). 

Zatem: spokojnie czekajmy na samoistne wygaśnięcie ognisk epidemii, czy może jednak przygotujmy się na izolację i koniec świata? Sytuację trzeba starannie monitorować i przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa, stosując się do aktualnych zaleceń służb. To ma sens? Przykład Wietnamu pokazuje, że jak najbardziej. W tym kraju udało się wyleczyć wszystkich zakażonych, a od trzech tygodni nie odnotowano nowych przypadków(4).

Na początek poznaj lepiej wroga, bo to zawsze pomaga w ocenie sytuacji i ewentualnej walce.

1. Koronawirusy nie są nieznanymi zabójcami

Koronawirusy to spora grupa wirusów, często atakująca ssaki i ptaki. Nazwę zawdzięczają charakterystycznemu wyglądowi w mikroskopii elektronowej - cząsteczka koronawirusa jest otoczona drobnymi strukturami, tworzącymi jakby koronę,wieniec (łac. corona)(5).

Kilka koronawirusów wywołuje też infekcje u ludzi - najczęściej dające objawy przeziębienia, o łagodnym przebiegu, samoistnie ustępujące. Dotychczas dwa koronawirusy budziły jednak już większe zainteresowanie świata medycznego: SARS i MERS.

SARS (Severe Acute Respiratory Syndrome, zespół ostrej niewydolności oddechowej) w 2002 roku wywołał na świecie panikę. Zabił wówczas niemal 800 osób. Epidemię zakażeń opanowano, ale wciąż jest ściśle obserwowany, bo co roku powoduje zachorowania, a naukowcy nie wykluczają, że jego kolejna mutacja może być niebezpieczna dla ludzkości.

MERS (Middle East Respiratory Syndrom, czyli bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej) to koronawirus, którym zainteresował się świat 10 lat później. Dawał podobne objawy jak SARS, odznaczał się wysoką śmiertelnością (ocenianą nawet na 30 proc.), jednak nie rozprzestrzeniał się swobodnie i problem dość szybko wygasł.

Niestety, tym razem sytuacja już jest znacznie poważniejsza, a 2019-nCoV, właściwie SARS CoV-2 (to obecnie obowiązująca nazwa, wynikająca choćby z dużego podobieństwa do wirusa SARS), okazał się groźniejszy od poprzedników.

2. Koronawirus z Chin niezwykle łatwo przenosi się z człowieka na człowieka

- Według informacji, jakimi dysponujemy, możliwe, że dochodzi do zakażenia się wirusem pomiędzy ludźmi - mówiła w grudniu 2019 Maria Van Kerkhove, szefowa oddziału nagłych chorób WHO. Niestety, te słowa szybko potwierdziły się - koronawirusem zakażali się pracownicy służb medycznych, stwierdzono kilka przypadków w rodzinach, gdzie nie było możliwości kontaktu ze źródłem pierwotnym, prawdopodobnie zwierzętami. Obecnie wygląda nawet na to, że to twój pies może się zakazić od ciebie i dalej roznosić wirusa. To wciąż tylko teoria, a jednak w Korei Południowej objęto kwarantanną także zwierzęta domowe osób zakażonych.

Ogromnym problemem okazał się fakt, że to przenoszenie się jest dość swobodne. Nie dotyczy tylko osób z obniżoną odpornością, przy długotrwałym kontakcie z chorym itd. Stale przybywa zakażonych, którzy nie przebywali na terenach wzmożonej aktywności wirusa, a jedynie mieli kontakt z nosicielami wirusa, niejednokrotnie jeszcze takimi bez objawów infekcji. To sprawia, że wszelkie akcje typu mierzenie temperatury na lotniskach czy izolacja chorych, przynoszą dość ograniczone efekty.

Zobacz wideo

3. Wirus z Wuhan wcale nie musi pochodzić z tego miasta, ani być dziełem natury

By skutecznie wygasić epidemię, trzeba najpierw znaleźć jej źródło. Dotyczy to nie tylko wirusów. Pierwotne ognisko, jeśli pozostaje niewykryte, może sprzyjać wybuchowi kolejnych, w innym miejscu. Tymczasem wciąż nie wiemy na pewno, skąd wziął się wirus.

Wersja o bazarku w Wuhan szybko upadła. Pierwsza kobieta, u której oficjalnie stwierdzono nowego wirusa, rzeczywiście tam była. Kolejne przypadki także dotyczyły osób z tej metropolii (ponad 11 milionów mieszkańców), ale już związku z targiem nie wykazano. Nie znaleziono też mięsa, które miałoby być źródłem zakażenia. Kolejne teorie (niejednokrotnie bardzo odważne i spiskowe) wskazują na nietoperze. Potwierdza to wprawdzie analiza genetyczna koronawirusa, jednak jednoznacznych dowodów wciąż brak, bo nikt nie namierzył choćby nietoperzowej zupy. Wielu naukowców jest zdania, że potrzebny był jeszcze jakiś gatunek pośredni, który przeniósł wirusy z nietoperzy na ludzi.

Nie wiemy nawet, kiedy zakażenia mają początek. Pierwotnie mówiono o ósmym grudnia, teraz wiemy, że pierwsze osoby chorowały już co najmniej tydzień wcześniej.

Atmosferę podgrzewa fakt, że od kilku lat naukowcy zapowiadali nadejście epidemii X (spowodowanej nowym, nieznanym patogenem), która miałaby zabić nawet 80 milionów ludzi. Amerykańscy naukowcy obawiali się, że nie musi być ona dziełem natury, a człowieka, gdyby jakiś groźny patogen uciekł z laboratorium. Temat był traktowany na tyle poważnie, że Światowa Organizacja Zdrowia ewentualne zagrożenie epidemią umieściła wśród największych zagrożeń zdrowotnych na najbliższe lata(6).

Właśnie w Wuhan działa jedyne w Chinach laboratorium (The Wuhan National Biosafety Laboratory) , w którym badane są tak niebezpieczne patogeny jak SARS czy Ebola. Kiedyś podobne działało w Pekinie, ale z nieoficjalnych doniesień wynika, że z programu wycofano się z przyczyn bezpieczeństwa. Czyżby to laboratoryjny uciekinier trafił na bazarek w Wuhan? Zresztą wśród teorii o początku epidemii pojawia się też taka o nietoperzach laboratoryjnych, które miały zaatakować naukowców. 

Zobacz, jak rozprzestrzenia się wirus. Interaktywna mapa

Spiskowa teoria dziejów? Zapewne. Trzeba jednak przyznać, że tym razem władze chińskie są bardziej chętne do informowania o sytuacji epidemiologicznej i do współpracy międzynarodowej, a szczególne środki bezpieczeństwa (choćby kolejne prowincje odcinane od świata, surowe kary za opuszczanie stref zamkniętych) uruchomiono szybciej i intensywniej niż przy poprzednich koronawirusach. Rzecznik chińskiego resortu spraw zagranicznych Geng Shuang, zapewnia, że władze chińskie po prostu wyciągnęły wnioski z epidemii SARS. Oby tak było.

Z drugiej strony, eksperci ostrzegają, że ta jawność i szybkość działań władz chińskich realnie okazała się pozorna, wymuszona strachem przed konsekwencjami ekonomicznymi (już niemal milion chińskich firm stoi nad przepaścią, w związku z obowiązkowym przestojem(7)). Niejasna pozostaje sprawa "zgubionych" pięciu milionów mieszkańców Wuhan, których nie mogły doliczyć się władze. Podobno uciekli z miasta tuż przed ogłoszeniem izolacji i roznieśli wirusa po świecie(8). I niby gdzie się podziali? Ukryli się u krewnych? Trudno w to uwierzyć, skoro w wielu prowincjach za takie działania grożą poważne konsekwencje, a w jednej nawet kara śmierci(9). Wyjechali za granicę? Mieszkańcy Chin zazwyczaj nie dysponują odpowiednimi środkami finansowymi, a mentalność nie pozwala im na tak jawne sprzeciwianie się władzy. Sprawy jednak nie wyjaśniono, temat po prostu wygasł naturalnie, a miasto wciąż wydaje się wymarłe.

4. Nowego koronawirusa prawdopodobnie charakteryzuje wysoka śmiertelność

Śmiertelność w przypadku tego nowego koronawirusa sięga aktualnie trzy procent spośród potwierdzonych przypadków. Gdybyśmy chcieli porównać to statystycznie, to ryzyko zgonu z powodu zakażenia nowym koronawirusem jest kilkadziesiąt razy większe niż w przypadku grypy sezonowej

- wyjaśniał pod koniec stycznia Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie immunologii, profilaktyki i terapii zakażeń w "Pulsie Medycyny"(10).

Niestety, te szacunki, chociaż bardzo niepokojące, wciąż mogą okazać się zbyt optymistycznymi. Wielu pacjentów przez długi czas pozostaje w stanie krytycznym i niektórzy naukowcy przekonują, że szacowana śmiertelność jest zaniżana, a sięga 10 proc., czyli podobnie jak przy SARS. To mniej niż przy MERS, ale zważywszy na tempo rozprzestrzeniania się wirusa - ofiar musi być (i już jest) znacznie więcej. 

Czy te 10 proc. to przesada? Trudno powiedzieć.13 lutego 2020, według oficjalnych danych, na świecie było zakażonych 59,8 tysiąca osób. W ciągu dwóch tygodni wyzdrowiało 33 252 osób. Zmarło 2 810 osób (dane z 27 lutego, godz. 18.40). Te liczby nie pozwalają na wiążące wnioskowanie ani o zazwyczaj łagodnym przebiegu choroby (zakażeni po dwóch tygodniach wciąż byli chorzy?), ani o bardzo wysokiej śmiertelności. Raczej, zakładając optymistycznie, wielu pacjentów potrzebuje więcej niż dwa tygodnie na powrót do formy. Do dziś (04.03.20) wyzdrowiało już ponad 50 tysięcy chorych.

Niestety, powrót do zdrowia może być pozorny - według doniesień z Japonii są pacjenci "wyleczeni", którzy po okresie "uśpienia" ponownie roznoszą wirusa.Co więcej - niepokoić musi stopień zniszczenia płuc, skoro u jednego z pacjentów w Chinach, jako metodę leczenia powikłań, zastosowano przeszczep. Odosobniony przypadek, słabo udokumentowany, oczywiście nie daje obrazu. Raczej sprzyja snuciu czarnych scenariuszy.

Trzeba chyba zatem zaufać specjalistom z WHO, którzy mówią o śmiertelności na poziomie 2-3 proc. i czekać, aż liczby zaczną w pełni odzwierciedlać szacunki. Zwłaszcza, że śmiertelność może być różna w różnych krajach; zależna od poziomu opieki medycznej, tempa rozpoznawania choroby i czasu rozpoczęcia leczenia, a nawet, być może, różnego reagowania na wirusa różnych nacji. Początkowo mówiono, że wirus jest szczególnie groźny dla dorosłych mężczyzn, czyli nietypowo, bo zwykle podczas różnych epidemii najbardziej zagrożone są dzieci i osoby w podeszłym wieku. Rzeczywiście, nadal wygląda na to, że wirus niechętnie atakuje najmłodszych, ale ofiary w Europie to głównie osoby starsze. 

5. Wirus SARS CoV-2 daje objawy grypopodobne

Chorobę, którą powoduje wirus SARS CoV-2, oficjalnie nazwano COVID-19 (COrona - VIrus - Disease - 2019). Objawy zachorowania trudno odróżnić od grypy czy przeziębienia. Infekcja charakteryzuje się głównie:

  1. gorączką powyżej 38 st. C,
  2. kaszlem i/lub dusznością,
  3. bólami mięśniowymi, dreszczami, katarem (rzadziej).

Niestety, tak wygląda początek. U części chorych (prawdopodobnie u ok. pięciu proc., ale zdaniem badaczy zakładających bardzo wysoką śmiertelność - nawet 20 proc.) rozwija się zapalenie płuc i niewydolność oddechowa, która może doprowadzić do śmierci. U niektórych pacjentów koronawirus doprowadził do śmiertelnego uszkodzenia serca.

6. Jeśli kwarantanna, to aż dwa tygodnie

Okres wylęgania się choroby trwa najczęściej pięć-sześć dni, ale może trwać do dwóch tygodni, dlatego wszelkie działania prewencyjne dotyczą osób, które były narażone za zakażenie w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Możliwe, że część osób zakażonych przechodzi infekcję bezobjawowo, ale one wciąż mają zdolność zakażania kolejnych osób.

Jak długo człowiek stanowi zagrożenie już po wystąpieniu objawów? Trudno precyzyjnie powiedzieć, ale wstępnie zakładano konieczność dwutygodniowego leczenia (podobnie jak przy grypie i innych poważniejszych infekcjach wirusowych), nawet w przypadku osób, u których infekcja przebiegała łagodnie, ze względu na ryzyko powikłań. Wielu pacjentów przebywa jednak w szpitalu ponad trzy tygodnie, prawdopodobnie nie tylko przez nadmierną ostrożność służb. Brak rozstrzygających zaleceń populacyjnych - pacjenci otrzymują je indywidualnie.

7. Główny Inspektorat Sanitarny zaleca działania zapobiegające rozprzestrzenianiu się wirusa

To było do przewidzenia. Wirus jest w Polsce. Ilu jest zakażonych? Gdy wiele osób wróciło do Polski z ferii zimowych z Włoch, największego europejskiego ogniska, zakładano, że musi być wśród nich niejeden nosiciel. Badania tego nie potwierdzały, ale realna ocena sytuacji będzie możliwa zapewne dopiero za kilka tygodni.

Wszelkim infekcjom wirusowym zapobiega unikanie skupisk ludzkich, pozostawanie w domu osób z objawami infekcji (nie rób tego kolegom - nie idź do pracy z gorączką) i dbanie o higienę, zwłaszcza mycie rąk. Osobom podróżującym GIS przypomina, jak skutecznie to robić (zobacz).

Na stronach GIS publikowane są także i aktualizowane szczegółowe zalecenia dotyczące postępowania z osobami podejrzanymi o zakażenie nowym koronawirusem(11), a także informacje, do jakich regionów świata GIS odradza podróże. Sytuacja jest jednak niepewna i zmienna, stąd trzeba śledzić kolejne komunikaty na stronie www.gis.gov.pl.

Przypisy:

  1. Izabela Kucharska, Beata Michulec (Główny Inspektorat Sanitarny), Grypa w sezonie epidemicznym 2018/2019 w Polsce i Europie, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, data dostępu: 27.01.20
  2. apik, Wirus grypy zabił w Polsce już 28 osób. Ponad 10 tys. ludzi skierowano do szpitala, www.gazeta.pl wiadomości, 24.02.20
  3. aniaku, Koronawirus: zbliżamy się do punktu krytycznego - twierdzą eksperci, www.zdrowie.gazeta.pl, 24.02.20
  4. NPK, Sukces w walce z koronawirusem w Wietnamie. Wszystkie zarażone osoby wyleczone, gazeta.pl wiadomości, 25.02.20
  5. Coronaviridae – Positive Sense RNA Viruses – Positive Sense RNA Viruses (2011), International Committee on Taxonomy of Viruses (ICTV), data dostępu 2020-01-27
  6. Prioritizing diseases for research and development in emergency context, WHO 2019, data dostępu 27.01.20
  7. Daniel Maikowski, Koronawirus. Miliony chińskich firm nad przepaścią. "Walczymy o przetrwanie", www.next.gazeta.pl, 24.02.20.
  8. Dominika Maciejasz, W Wuhanie, epicentrum koronawirusa, nie mogą sie doliczyć 5 milionów mieszkańców. Gdzie teraz są? , www.wyborcza.pl, 01.02.20
  9. NPK, Chiny: jedna z prowincji ogłosiła, że może stosować karę śmierci za celowe roznoszenie koronawirusa, www.gazeta.pl wiadomości, 06.02.20
  10. Dr Paweł Grzesiowski jest ekspertem w dziedzinie immunologii, profilaktyki i terapii zakażeń, wykładowcą Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP oraz prezes zarządu Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń i przewodniczący Stowarzyszenia Higieny Lecznictwa. O nowym koronawirusie mówił w rozmowie z Ewą Kurzyńską w "Pulsie Medycyny", 26.01.20: Pojawienie się nowego koronawirusa w Polsce to kwestia czasu.
  11. Zasady postępowania z osobami podejrzanymi o zakażenie nowym koronawirusem 2019-nCoV, Główny Inspektorat Sanitarny, Warszawa, 25 stycznia 2020 r.






























































































     






























































































































































































     






























































































































































































     


Więcej o:
Komentarze (97)
O krok od pandemii, a może jednak wszyscy trochę przesadzamy? Siedem rzeczy, które warto wiedzieć o nowym koronawirusie z Chin
Zaloguj się
  • maguniaklikunia

    Oceniono 39 razy 33

    Będzie tak, chory zarażony gdzieś wirusem trafi na SOR. Tam pani nada mu status na koniec kolejki i ten chory tam będzie siedział sobie w poczekalni kilka dni. Będą go mijali inni chorzy i osoby im towarzyszące, inni doktorzy, pielęgniarki. W ten właśnie sposób z krótkim czasie zarażone zostanie całe miasto. Tylko jeszcze nie wiem czy będzie to Warszawa, Białystok czy Kraków. Zakładała się nie będę ale tak to widzę.

  • mlynek_999

    Oceniono 40 razy 26

    Czekam na jak zawsze nieocenioną pomoc Polskiego Związku Łowieckiego. Dzielnie bronią nas przed ASF, obronią i przed tym.

  • jo81

    Oceniono 18 razy 16

    Mieszkałem w Chinach 7 lat. Jeśli Chińczycy są tak chętni do współpracy między międzynarodowej to jest bardzo źle

  • doomsday

    Oceniono 20 razy 16

    Pani red. Dolecka, dzięki za to szerokie opracowanie. Jakkolwiek zapomniała Pani postawić jeszcze jednego ważnego pytania. Pyta się Pani "Jak długo człowiek stanowi zagrożenie już po wystąpieniu objawów? "
    Byłem w Toronto kiedy był SARS , od stycznia do czerwca 2003. Epidemia wybuchła tutaj dwa razy, min. dlatego że nie wiedziano, że osoby już wyleczone, bez żadnych objawów dalej zarażały. O ile mnie pamięć nie myli, to takie osoby zarażały jeszcze przez 35 dni od pełnego wyleczenia.
    Więc pytanie , którego Pani nie postawiła, powinno brzmieć:
    Jak długo wyleczony osobnik, bez objawów, jest dalej nosicielem wirusa i zaraża?

  • pieknestraszydlo

    Oceniono 15 razy 11

    Zważywszy na ,, poważne,, zachowanie władz chińskich, przypuszczenie, że wirus pochodzi z laboratorium graniczy z pewnością. SARS nie przenosił się z człowieka na człowieka, dlatego był mniejszym złem. To świństwo przenosi się z człowieka na człowieka i to jest najgorsze.

  • kocurxtr

    Oceniono 30 razy 10

    "Dotychczas dwa koronawirusy budziły jednak już większe zainteresowanie świata medycznego: SARS i MERS."

    polecam jeszcze zbadanie najbardziej niebezpiecznego: PiS

    wywołuje u ludzi nienawiść, zaniki pamięci, zachłanność, hipokryzję i toczenie piany...
    powoduje liczne patologie społeczno-polityczne...

  • barbara333-4

    Oceniono 28 razy 10

    tyle piszecie , ale nie o tym jak zareagowały polskie słuzy sanitarne po przylocie studentów z Chin z refonu Wuchan. W ogóle nie zareagowały. Zero kwarantanny, badań, nic, sa teraz wsród innych rodaków i nikt nic nie wie dalej, pis nie jeszt przygotowany na epidemię w Polsce

  • sportek123

    Oceniono 11 razy 9

    Jakie procedury lotniskowe .... wczoraj wróciłem z Tajlandii, zaczepiony pracownik straży granicznej nic nie wiedział...

  • musiol5

    Oceniono 23 razy 9

    Ryży minister zdrowia zawierzył służbę zdrowia Maryi więc o co ten szum?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX