Nie wystarczy, żeby kość się zrosła. Chcesz, żeby ręka w pełni wróciła do formy przed urazem?

Zimowe szaleństwo to doskonała okazja do aktywnego wypoczynku w górskich okolicznościach przyrody. Niestety właśnie na stokach często dochodzi do wypadków, a co za tym idzie - do urazów barku i łokcia. Co zrobić, gdy wywrócimy się podczas jazdy na nartach? Czy po wygojeniu się, można zapomnieć o wypadku? Odpowiadamy.

Rozważając urazy barku i łokcia warto zdefiniować, na czym polegają. W ortopedii mówi się o dwóch rodzajach uszkodzeń tych części ciała. Pierwszy dotyczy struktur kostnych i jest to złamanie kości. Jeśli chodzi o kończyny górne, najczęściej łamie się obojczyk i kość ramienna. Drugi rodzaj wiąże się ze stawami, a konkretnie z więzadłami – cienkimi, zwartymi tasiemkami, które łączą ze sobą dwie kości. Jak kość można złamać, tak staw można zwichnąć. Dzieje się tak poprzez zerwanie więzadeł, które stabilizują staw, który w efekcie może wyskoczyć. Nazywamy to właśnie zwichnięciem.

– W obrębie obręczy barkowej najczęściej dochodzi do zwichnięcia stawu pomiędzy obojczykiem a barkiem (czyli staw barkowo-obojczykowy) lub ten pomiędzy kością ramienną a panewką (zwany panewkowo-ramiennym) – mówi dr n. med. Tomasz Kowalski, specjalista ortopedii i traumatologii w Carolina Medical Center.

Wspomniane urazy to niestety częste „pamiątki” po feriach spędzonych w górach. Co robić, gdy jadąc na nartach czy snowboardzie, wywrócimy się i poczujemy, że coś się dzieje z naszym łokciem lub barkiem? Pierwszą, być może najtrudniejszą, rzeczą jest uspokojenie się. W nerwach trudno podejmować racjonalne decyzje. Kolejnym krokiem powinno być unieruchomienie ręki, która ucierpiała. Trudno przewidywać takie sytuacje i na stok przynosić ze sobą temblak. Jednak, jak mówi specjalista „wystarczy zwykła chusta złożona w trójkąt lub szalik. Nawet takie prowizoryczne zabezpieczenie pozwoli zapobiec potencjalnym urazom, które mogą przytrafić się w międzyczasie”. Na samym stoku trudno jest zrobić coś więcej. Czasem nie da się samodzielnie stwierdzić, czy to jest złamanie, zwichnięcie stawu czy po prostu zwykłe stłuczenie. By postawić diagnozę i ustalić dalsze kroki, należy zgłosić się do punktu medycznego. Jeśli ból nie pozwala na jakikolwiek ruch, powinno się zadzwonić po górskie służby medyczne.

Nie każdy uraz wymaga konsultacji z lekarzem, ale…

A co jeśli upadliśmy, boli nas łokieć czy bark, ale ból jest znośny i nie czujemy potrzeby konsultacji z lekarzem? Nie każdy uraz tego wymaga, choć – jak wspomnieliśmy – samodzielnie trudno jest określić, jak poważne jest uszkodzenie i mimo wszystko warto zwrócić się do punktu medycznego. Co powinno nas zmartwić i kiedy już naprawdę taka wizyta jest konieczna?

– Jeżeli ze stoku zwozi nas na przykład TOPR, spotkanie z lekarzem jest oczywistością. Jednak w przypadku, gdy jest to mniejszy uraz – sami schodzimy w dół góry, ale ból utrzymuje się przez 2-3 dni i nie ustępuje, warto wybrać się do lekarza. Inne objawy, które powinny wzbudzić naszą czujność to duże zasinienie, obrzęk, ból i niemożność ruchu – radzi dr Kowalski.

dr n. med. Tomasz Kowalski, specjalista ortopedii i traumatologii w Carolina Medical Centerdr n. med. Tomasz Kowalski, specjalista ortopedii i traumatologii w Carolina Medical Center Fot. materiały partnera

Jak się leczy uraz barku i łokcia?

Niektóre urazy wymagają odpowiedniego leczenia. To nie zadrapania, które się zagoją. Sposób postępowania z danym uszkodzeniem zależy od jego typu. W przypadku złamania, należy w miarę możliwości ustabilizować kość. O ile złamaną kość promieniową w większości przypadków łatwo usztywnić gipsem, o tyle na przykład przy złamaniu obojczyka „założenie gipsu na cały tors jest po pierwsze niezbyt humanitarne, a po drugie nie daje gwarancji stabilności kości, by się prawidłowo zrosła" – mówi ekspert. Jak więc leczy się takie złamania?

– Wielokrotnie przy urazach kończyny górnej mówimy o leczeniu operacyjnym – odpowiada dr Kowalski. – Polega to na nacięciu kości, wypreparowaniu jej, nastawieniu i przyśrubowaniu specjalną płytką. Płytka ta daje kości stabilność i pozwala na to, by można było ruszać stawem stosunkowo szybko po zabiegu, zaś kość sama w sobie się nie rusza i się ładnie goi.

W przypadku zwichniętego stawu niekiedy również leczy się go operacyjnie. Jeżeli dochodzi do uszkodzeń więzadeł zazwyczaj są one doszywane. W tym celu stosuje się tak zwane kotwice kostne (wyglądają jak zwykłe śrubki). Służą do tego, żeby więzadła doszyć do miejsca, z którego się urwały.

Operacja nie zawsze jest konieczna

Zarówno w przypadku zerwanych więzadeł, jak i złamanej kości, celem chirurga jest takie przeprowadzenie zabiegu, by uszkodzone struktury doprowadzić do stanu sprzed wypadku. Jednak operacja nie zawsze jest konieczna. Wiele urazów w obrębie barku czy łokcia można leczyć zachowawczo, czyli czasowo unieruchamiając w temblaku lub w ortezie, a także stosując wczesną rehabilitację. Zatem w którym momencie pada decyzja, że uraz wymaga interwencji chirurgicznej?

– O operacjach mówimy dopiero wtedy, gdy dochodzi do bardzo dużych przemieszczeń kostnych, czyli kości nie stykają się ze sobą i nie widać szansy na to, że się zagoją. W przypadku więzadeł, operację przeprowadza się, gdy są one na tyle uszkodzone, że wiemy, że ten staw będzie się w przyszłości cały czas zwichał, czyli cały czas wyskakiwał. Wtedy nawet długotrwałe unieruchomienie w ortezie, temblaku czy nawet w gipsie nie daje możliwości, żeby te tkanki się prawidłowo zrosły i zagoiły – mówi ekspert.

Operacja, rehabilitacja i… to wszystko?

Kwestia uszkodzonych stawów i kości niektórym osobom spędza sen z powiek. Często bowiem słyszy się, że te ważne dla organizmu struktury mogą mocno doskwierać. Czy wyleczenie urazu barku lub łokcia po wypadku jest finalne? A może naturalne jest, że po kilku miesiącach lub w czasie osłabionej odporności, uszkodzony bark czy łokieć o sobie przypomni?

– Bardzo ważne w leczeniu urazów jest to, żeby już na starcie odbywało się prawidłowo – wskazuje dr Kowalski. – Nie wolno zwlekać z reakcją i pozwolić na to, żeby kości podgoiły się w nieprawidłowym ustawieniu. Jeżeli od początku zaczniemy prawidłowe leczenie i będzie ono przebiegać pod kontrolą wraz z kontynuacją rehabilitacji, to jest bardzo duża szansa przy praktycznie każdym urazie kończyny górnej, że ten staw czy kość wróci do pełnej aktywności i nie będzie się odzywać w przyszłości – zaznacza ekspert.

Można się więc nie martwić dalszą rehabilitacją? Może powinniśmy jakoś oszczędzać uszkodzony niegdyś łokieć czy bark?

– Jeżeli zdarzył się uraz, pacjent był pod kontrolą ortopedyczną i został wypisany, dolegliwości ustąpiły, a ortopeda nie dał innych zaleceń, na przykład okresowej kontroli, to jak najbardziej można wracać do wszystkich aktywności. Jeżeli objawy ustępują całkowicie, to rzadko wymaga to dodatkowej kontroli w przypadkach urazów – podsumowuje specjalista.

Sport to zdrowie, ale zachowujmy rozwagę zarówno na stokach, jak i podczas innych aktywności sportowych. W razie wypadku (czego wam, ani sobie nie życzymy), warto pamiętać, że lepiej przezornie wybrać się do lekarza, niż latami zmagać się z niedoleczonym łokciem czy krzywo zrośniętym obojczykiem.

Materiał partnera