Wpływ flory bakteryjnej jelit na nasze zdrowie to coś więcej niż trawienie. Jak o nią dbać, by służyła nam dobrze przez wiele lat?

Jelita kojarzymy zwykle wyłącznie z trawieniem. To jednak bardzo duże uproszczenie. Zasiedlająca je bogata flora bakteryjna pomaga nam nie tylko trawić, ale też ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, a nawet - jak dowodzą najnowsze badania - samopoczucie. Jak o nią dbać, by służyła nam dobrze przez długie lata, zwłaszcza po antybiotykoterapii?

W jelitach każdego człowieka żyje od ok. 300 do nawet ponad 1000 różnych gatunków bakterii. Według najnowszych analiz jest ich mniej więcej tyle samo, ile pozostałych komórek w całym naszym ciele. Gdyby je wszystkie zważyć, okazałoby się, że nosimy ich w sobie od około 1,5 do 2 kilogramów. Do spółki z innymi mikroorganizmami (na przykład mikroskopijnymi grzybami) tworzą one tak zwaną mikrobiotę człowieka.

Jak bakterie „dbają” o nasze zdrowie?

Bakterie te pełnią w naszym ciele wiele funkcji. Przede wszystkim pomagają nam trawić błonnik. W rezultacie powstaje szereg związków odżywiających nasze ciało, w tym krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (między innymi kwas octowy, propionowy i masłowy)  oraz kwas mlekowy. Kwas masłowy jest niezbędny w procesach odżywiania i naprawy komórek jelit (enterocytów), poprawia wchłanianie substancji mineralnych oraz wywiera korzystny wpływ na metabolizm lipidów i glukozy w wątrobie.

To jednak niejedyna zaleta naszej mikrobioty. Ocenia się,  że w wyniku trawienia przez nie węglowodanów uzyskujemy 10 procent całej energii pozyskiwanej przez nasz organizm z pożywienia. Bakterie probiotyczne pomagają nam również w syntezie niektórych witamin (z grupy B, witaminy K i PP). Nasi mali pasażerowie odgrywają w metabolizmie tak dużą rolę, że niektórzy badacze mówią nawet o tym, że można go podzielić na metabolizm człowieka i metabolizm samych bakterii jelitowych.

Bakterie jelitowe chronią nas także przed bakteriami chorobotwórczymi, m.in. dzięki zdolności do wytarzania niskiego pH w świetle jelita. Pomagają ponadto stymulować odporność organizmu poprzez zwiększenie ilości komórek wytwarzających przeciwciała nie tylko na powierzchni błony śluzowej jelit, ale również oskrzeli. Jak dowiodły badania naukowe, około 70 proc. naszej odporności pochodzi właśnie z jelit. I wreszcie, jak informują badacze, flora bakteryjna może produkować również niektóre substancje, które bezpośrednio działają na nasz mózg, np. serotoninę, której niedobór jest uznawany za przyczynę depresji.

Skład flory bakteryjnej nie zawsze jest taki sam

Czy wiecie, że mikrobiota jelit ma nieco wspólnego z odciskami naszych palców? Podobnie jak unikalne jest ułożenie linii papilarnych na palcach dłoni każdego człowieka, tak wyjątkowy jest skład mikrobioty każdego z nas. Część z bakterii „otrzymujemy” podczas porodu od naszych matek, ale część pojawia się w naszych jelitach w rezultacie konkretnej diety czy stylu życia.

Jak pokazują badania, na liczebność bakterii w jelitach wpływa na przykład zawartość węglowodanów w diecie (im wyższa, tym więcej bakterii). Prowadzone były również badania nad wpływem diet niskokalorycznych czy o dużej zawartości oliwy, które zmieniały skład mikroflory jelitowej u myszy, a jednocześnie redukowały rozwój gruczolaków jelit.

Jakość naszej flory bakteryjnej zależy również od hormonów czy przebytych chorób. Działa to jednak w obie strony. Zaburzenia i zmiany składu naszej mikroflory jelitowej przyczyniają się bowiem również do powstawania wielu chorób jelitowych (zwłaszcza nieswoistego zapalenia jelit i zespołu jelita drażliwego) i podwyższenia ryzyka chorób ogólnoustrojowych (w tym cukrzycy, otyłości i nowotworów). Badacze szacują na przykład, że infekcje bakteryjne mogą przyczynić się do rozwoju nawet 15 procent nowotworów.

Na swoją mikroflorę bakteryjną wpływamy również istotnie, kiedy stosujemy antybiotykoterapię. Z każdym rokiem o tej zależności uczymy się coraz więcej. Na przykład w efekcie nadużywania antybiotyków czy leków neutralizujących kwas solny w żołądku może dojść do zakażenia bakterią z gatunku clostridium difficile. W normalnych warunkach żyje ona w naszych jelitach, nie robiąc nam krzywdy. „Potraktowana” antybiotykiem może jednak zacząć wydzielać toksyny, które mogą uszkadzać jelita oraz powodować uciążliwe i wyniszczające objawy, np. w postaci biegunek.

Niektórzy eksperci mówią obecnie wręcz o pandemii tych zakażeń. W całej Europie corocznie choruje ok. 300 tys. osób, z czego co szósta umiera.

Probiotyk probiotykowi nierówny

Jak zatem ustrzec się przed podobnymi problemami? Przede wszystkim leków nigdy nie powinniśmy przyjmować w nadmiarze, a ich stosowanie zawsze konsultować z lekarzem lub farmaceutą. Specjaliści ostrzegają, że jedna siedmiodniowa kuracja antybiotykiem potrafi zaburzyć skład naszej flory bakteryjnej nawet od roku do dwóch lat.

Jeśli jednak farmakoterapia (a zwłaszcza antybiotykoterapia) jest konieczna, warto zaopatrzyć się w probiotyki. Nie tylko uchronią nas przed bólem brzucha, ale przede wszystkim ochronią pożyteczne bakterie w naszych jelitach przed niekorzystnym wpływem leków.

Niestety, probiotyk probiotykowi nierówny. Jak pokazują wyniki kontroli NIK, opublikowane w 2017 roku,  jakość większości dostępnych w aptekach preparatów pozostawia wiele do życzenia. Aż 89 procent z przebadanych preparatów charakteryzowało się dużą niestabilnością i jeszcze w okresie przydatności do spożycia szybko spadała w nich zawartość korzystnych dla zdrowia bakterii. W niektórych produktach stwierdzono obecność niewykazanych w składzie szczepów drobnoustrojów lub niższą niż deklarowana na opakowaniu, liczbę bakterii probiotycznych.

Jak wybrać dobry probiotyk?

Jeśli chcemy, żeby probiotyk naprawdę zadziałał, wybierajmy ten, w którym na opakowaniu wyraźnie opisane są konkretne szczepy bakterii o przebadanych, udowodnionych, korzystnych dla zdrowia właściwościach. Jak wygląda taki symbol?  Poznamy go po tym, że uwzględnione są w nich rodzaj, gatunek i szczep bakterii, np. Bifidobacterium (rodzaj) breve (gatunek) BR03 (szczep). Dobry probiotyk powinien zawierać około 10 milionów żywych komórek bakteryjnych w jednym mililitrze, co zapisuje się, jako 10 do potęgi siódmej.

Takim probiotykiem jest Zdrovit Lacium Forte, zawierający aż 10 miliardów bakterii probiotycznych niezastąpionych przy antybiotykoterapii, biegunkach różnego pochodzenia (w tym biegunkach poantybiotykowych, biegunkach infekcyjnych i biegunkach podróżnych) oraz dolegliwościach związanych z IBS. Zawiera szczepy bakterii probiotycznych o dobrze udokumentowanych, korzystnych dla zdrowia właściwościach: Bifidobacterium breve BR03, Lactobacillus plantarum LP01 oraz Saccharomyces boulardii (o dużej zdolności wzrostu i przeżywania podczas antybiotykoterapii i sprzyjający regeneracji nabłonka jelit), a także inulinę, która stanowi pożywkę dla bakterii i wspomaga wzrost ich liczebności.

Ze względu na to, że bakterie probiotyczne wrażliwe są na działanie soku żołądkowego, osobom dorosłym zaleca się przyjmowanie ich w formie kapsułek. Wyjątek stanowią małe dzieci i osoby, które nie potrafią dobrze przełykać kapsułek. W takich przypadkach zaleca się podawanie probiotyków w kroplach lub w postaci proszku.

Pamiętajmy jednak, że aby zakupione probiotyki dobrze nam służyły, trzeba przechowywać je w odpowiednich warunkach (w razie wątpliwości warto zapytać o to farmaceutę). Zazwyczaj najlepszym środowiskiem dla nich jest chłód lodówki, choć nie wszystkie apteczne preparaty tego wymagają. Badania przeprowadzone przez niezależne Laboratorium Badania Produktu, Wody i Środowiska Mikrolab w Warszawie na zlecenie firmy Natur Produkt Zrovit na 14 probiotykach nieprzechowywanych w lodówce wykazały jednak, że w 11 z nich zawartość bakterii probiotycznych była niższa aż o 73,5 procent niż to, co producent deklarował na opakowaniu.

Jak jeszcze pomóc dobrym bakteriom jelitowym? Przede wszystkim unikajmy cukrów prostych w diecie (na przykład z wysoko przetworzonych przekąsek), bo dobre bakterie wcale za nimi nie przepadają, a patogeny wręcz przeciwnie. O wiele lepiej postawić na naturalne produkty o właściwościach probiotycznych, np. kiszonki, jogurty, kefiry. Dostarczajmy też florze bakteryjnej pożywki w postaci prebiotyków, które znajdziemy na przykład w pełnym ziarnie (np. płatki owsiane) czy też niektórych warzywach i owocach (np. bananie). Dbajmy dobrze o nasze bakterie, bo one przecież przez cały czas dbają o nasze zdrowie.

Kapusta, ogórki i kefirKapusta, ogórki i kefir fot. shutterstock