Tajne przez poufne, czyli na co choruje Putin?

Kamienna twarz "Tego, którego imienia nie można wypowiadać" staje się coraz bardziej podobna do wizerunku najbardziej znienawidzonego polityka na świecie. Robienie wymuszonej, dobrej miny do złej gry, w której codziennie giną ludzie, w przypadku Putina może jednak nie być tylko skutkiem brania popularnego botoksu. Czy za specyficzne objawy neurologiczne może odpowiadać broń soniczna?

Więcej ważnych informacji o zdrowiu znajdziesz na naszej stronie głównej Gazeta.pl.

Jak dotąd nikt nic nie wie na sto procent, a brak pewności co do diagnozy tylko podsyca zainteresowanie każdym, nawet najbardziej ograniczonym gestem i skąpą mimiką rosyjskiego przywódcy podczas rzadkich, publicznych wystąpień, na których się pojawia. Pozornie błahe szczegóły cały czas poddawane są skrzętnej analizie ekspertów, ale wciąż brakuje przekonujących dowodów na to, co naprawdę dolega Władimirowi Putinowi.

Domniemana lista chorób, które może mieć Putin

Spekulacji jest wiele: rak tarczycy, choroba Parkinsona, schizofrenia lub inna, tajemnicza dolegliwość, której istnienia z pewnością nie potwierdzi Kreml.

Specyficzną sztywność, jaką widać w ruchach Putina, już w 2015 roku europejscy neurolodzy na łamach prestiżowego „British Medical Journal" uznali za nawyk z czasów pracy w KGB. Według nich sposób poruszania dłonią może oznaczać w jego przypadku gotowość do tego, by zawsze w razie potrzeby sięgnąć po broń.

Wyciąganie kleszczaJak usunąć kleszcza? Zrób to sam lub idź do przychodni, ale nie na SOR

Jedni twierdzą, że opuchnięta twarz Putina nie jest rezultatem stosowania wygładzającego zmarszczki botoksu, tylko wiąże się z przyjmowaniem sterydów zalecanych w ramach bliżej nieokreślonej kuracji leczniczej lub poważnej terapii spowodowanej chorobą autoimmunologiczną.

Inni z kolei próbują się doszukać drugiego dna w tym, że podczas ostatniego wystąpienia 9 maja rosyjski prezydent jako jedyny okrył się kocykiem, kiedy zasiadł w otoczeniu weteranów II wojny światowej.

Putinowi coraz trudniej ukryć wyraźne drżenie kończyn, kiedy pojawia się publicznie. Nawet podczas oficjalnych spotkań zachowanie polityka odbiega od normy - nerwowe drgania rąk próbuje maskować trzymaniem się krawędzi stołu i nie jest w stanie zapanować nad tym, co się dzieje z jego stopami.

Jeszcze do niedawna Putin wedle propagandy rządowych kanałów rosyjskich mediów był zdrowy jak koń, a właściwie jak... jurny rumak, na którym lubił pokazywać się z nagim torsem. Wszystko miało się rzekomo zmienić w czasie pandemii po ciężkim przebiegu covid-19. Choć zakażenia SARS-CoV-2 nigdy u niego nie potwierdzono, to wiadomo, że przebywał w samoizolacji z powodu infekcji wykrytej wśród osób z jego otoczenia.

Co dolega (nie tylko) Putinowi? Seria dziwnych dolegliwości w kręgach władzy

Zdrowie rosyjskiego prezydenta jest dziś jednym z najpilniej strzeżonych sekretów, a każda sugestia na ten temat może stać się obiektem manipulacji ze strony służb specjalnych – zarówno rosyjskich, jak i CIA, Mossadu czy wszelkich innych agencji działających także w Polsce.

Informacje, jakie pojawiają się na ten temat, to tylko domysły i na próżno szukać oficjalnych wyników dorocznych przeglądów stanu zdrowia, jakimi standardowo dzieli się z wyborcami wielu zachodnich polityków.

Żmija zygzakowataŻmija zygzakowata - wszystko, co warto o niej wiedzieć

W USA dyskusja na temat zdrowia głowy państwa regularnie trafia do debaty publicznej. Kiedy w Stanach Zjednoczonych urząd prezydenta obejmował Donald Trump, na wielu prestiżowych uczelniach odbywały się debaty dotyczące zdrowia psychicznego przywódcy USA.

Na Harvardzie i Yale ostrzegano, że nowy prezydent ma cechy psychopatyczne, dyskwalifikujące go do rządzenia krajem. Takiej opinii z pewnością nie odważyliby się oficjalnie wyrazić o swoim przywódcy eksperci mieszkający na stałe w Rosji. Dzierżący od lat władzę Putin mógł swobodnie chwalić się zdjęciami z polowań na Syberii lub popisywać tężyzną fizyczną i nikt nie wahał się wątpić w to, czy jest zdrowy.

Niepokój wzbudziło natomiast zachowanie innych osób z najwyższych kręgów władz, w tym Angeli Merkel, która pod koniec kadencji zaczynała coraz częściej cierpieć na trudne do opanowania napady drgawek. W 2019 roku kanclerz Niemiec nie mogła opanować drżenia podczas wizyty prezydenta Zełeńskiego w Berlinie. Chwilową niedyspozycję tłumaczono wówczas odwodnieniem. Podobna sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie.

 

Broń soniczna może wywoływać specyficzne objawy neurologiczne

Tajemnicą poliszynela pozostaje seria niewyjaśnionych problemów zdrowotnych dyplomatów z różnych ambasad na całym świecie. Kilka lat temu głośno było o atakach akustycznych, których doświadczyli między innymi pracownicy amerykańskiej i kanadyjskiej ambasady na Kubie.

Pod koniec 2020 roku badacze z National Academy of Sciences przedstawili dowody naukowe na to, że urazy mózgu, jakie zaobserwowano wśród dyplomatów, były spowodowane atakiem akustycznym. Na tym się jednak nie skończyło.

W zeszłym roku podobne zdarzenie odnotowano także wśród 20 amerykańskich dyplomatów pracujących w Austrii.

Ambasada Kuby"Atak akustyczny" na amerykańskich dyplomatów

Ofiary fal elektromagnetycznych emitowanych przez specjalne urządzenia skarżyły się wówczas na wiele dziwnych dolegliwości – od silnego bólu głowy po nudności, nagły wzrost ciśnienia, szumy uszne lub inne problemy neurologiczne.

Sami poszkodowani nieoficjalnie wskazywali na to, że mogli być ofiarami broni sonicznej zastosowanej na nich przez agentów obcych wywiadów - oskarżenia padały wtedy głównie w stronę Chińczyków, Rosjan i Kubańczyków.

Co ciekawe, elementy takiego rodzaju broni mogą wchodzić w skład urządzeń stosowanych m.in. do kontrolowania tłumów podczas protestów. W USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Izraelu czy Rumunii można ich używać tylko w postaci głośników z wyłączoną funkcją wywoływania bólu. Od 2010 roku 6 sztuk takich sprzętów posiada także polska policja.

Biały Dom W WaszyngtonieKolejne ataki soniczne na urzędników Białego Domu. Obcy agenci uderzyli w Waszyngtonie?

Czy za serię dziwnych dolegliwości coraz częściej obserwowanych zarówno wśród polityków, jak i dyplomatów, odpowiada nowy rodzaj broni? Pewnie długo nie uda się nam uzyskać oficjalnych wyjaśnień w tej sprawie, a kwestia zastosowania nowoczesnych urządzeń celowo wpływających na zdrowie pozostanie po ciemnej stronie mocy – tak jak "Ten, którego imienia nie wolno wypowiadać".

Więcej o: