Czy picie kawy zawsze jest dobre dla zdrowia? To zależy, jaką pijesz, z czym i kiedy

Dla większości ludzi picie umiarkowanych ilości kawy wiąże się z wyraźnymi korzyściami zdrowotnymi. Jednak pod pewnymi warunkami: liczy się to, jak parzymy kawę, z jakimi dodatkami ją pijemy i o jakiej porze.

Czy kawa jest dla mnie dobra?

Dowody na prozdrowotne działanie kawy są dość spójne. Znaleziono dowody, że picie kawy wiąże się ze zmniejszonym ryzykiem takich chorób, jak choroby serca, cukrzyca typu 2, kamienie żółciowe, choroba Parkinsona, depresja, marskość wątroby, rak wątroby, czerniak i rak prostaty. Całkiem pokaźny zestaw.

Co więcej, badania sugerują, że picie czterech do pięciu filiżanek kawy (lub około 400 miligramów kofeiny) dziennie wiąże się ze zmniejszoną śmiertelnością z jakiejkolwiek przyczyny (w porównaniu z grupą nie pijącą kawy, ryzyko wydaje się być niższe o około 15 proc.). Nawet picie kawy bezkofeinowej nie jest całkowicie pozbawione korzyści zdrowotnych. Zawarte w napoju polifenole mają właściwości przeciwzapalne, które mogą zmniejszać ryzyko cukrzycy typu 2 oraz raka.

Kto powinien unikać kawy? Trzeba mieć na uwadze, że kofeina przenika przez łożysko do płodu, ponadto picie kawy w czasie ciąży może zwiększyć ryzyko poronienia, przedwczesnego porodu oraz niskiej masy urodzeniowej dziecka. Chodzi o to, że ciąża zmienia sposób, w jaki organizm metabolizuje kofeinę, więc kobietom w ciąży lub karmiącym zaleca się picie kawy bezkofeinowej lub ograniczenie spożycia kofeiny do mniej niż 200 miligramów dziennie (to mniej więcej dwie filiżanki kawy).

Kawa a sen

Kawę można obwiniać o to, że zaburza sen. Zwyczaj picia kawy wieczorem czy w nocy może sprzyjać bezsenności. Winna jest temu kofeina, główny składnik kawy, która łączy się z tym samym receptorem w mózgu, co neuroprzekaźnik adenozyna, naturalny środek uspokajający. W dodatku wrażliwość na kofeinę prawdopodobnie wzrasta wraz z wiekiem.

- Ludzie różnią się również pod względem szybkości metabolizowania kofeiny, co pozwala niektórym spać spokojnie po wypiciu kawy zawierającej kofeinę, podczas gdy inni mają problemy ze snem, jeśli piją kawę w porze lunchu. Ale nawet jeśli po wieczornej kawie możesz szybko zasnąć, może to zakłócić twoją zdolność do odpowiedniego głębokiego snu - wyjaśnia Michael Pollan, autor książki "This Is Your Mind on Plants".

Z drugiej strony, jeśli kofeina już nie zaburza snu, to oznacza, że prawdopodobnie mniej pobudza. A więc tracimy energetyzujący wpływ kawy.

Kawa a cholesterol

Kofeina jest jedną z ponad tysiąca substancji chemicznych w kawie, z których nie wszystkie są korzystne dla organizmu ludzkiego. Wiemy o pozytywnym działaniu polifenoli i przeciwutleniaczy. Polifenole mogą hamować wzrost komórek nowotworowych i zmniejszać ryzyko cukrzycy typu 2, a przeciwutleniacze, które mają działanie przeciwzapalne, mogą przeciwdziałać zarówno chorobom serca, jak i rakowi.

Pozytywne działanie kawy na zdrowie serca zależy od sposobu zaparzania napoju. Jeżeli podczas parzenia nie używamy filtra (a tak parzy się kawę po turecku, kawę po francusku czy espresso), to do napoju przedostają się diterpeny, związki które mogą podnieść poziom cholesterolu LDL, czyli "złego" cholesterolu we krwi i obniżyć nieco HDL, czyli "dobry" cholesterol. Diterpenów niemal nie ma za to w kawie filtrowanej oraz w rozpuszczalnej.

Więcej artykułów na temat zdrowia znajdziesz na głównej stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Miód jest lepszy od cukru przetworzonego?

Kawa a dodatki

Jeśli do kawy wrzucimy łyżeczkę cukru, nic takiego złego się nie stanie. Problem pojawi się, jeżeli dosładzamy porządnie kawę i w dodatku pijemy jej sporo w ciągu dnia. Nie za dobrze jest też dolewać do kawy sporo słodkiego syropu, czy innych kalorycznych dodatków, ponieważ kawa staje się w ten sposób "bombą kaloryczną". Śmietanka czy pełnotłuste mleko też zrobią swoje. Nie wspominając już o ciasteczkach itp., które lubimy sobie przy tym przekąsić. Zatem uwaga na to, co i ile dodajemy do kawy.

Ludzie powinni się martwić o to, co dodają do kawy i co dodaje do niej przemysł spożywczy

- ostrzega Laura Schmidt, profesor na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco School of Medicine.

Źródła: The New York Times

Więcej o: