Dwa kolejne genetycznie zmodyfikowane świńskie serca zostały pomyślnie przeszczepione ludziom

Serca zostały przeszczepione osobom w stanie śmierci mózgowej i podpiętych do respiratora, aby podtrzymać krążenie. Możliwe, że jeszcze w tej dekadzie operacje przeszczepiania zwierzęcych serc ludziom będą na porządku dziennym. Zanim jednak do tego dojdzie, potrzebne są kolejne badania.

Więcej artykułów o zdrowiu przeczytasz na głównej stronie Gazeta.pl.

Lekarze transplantolodzy z NYU Langone Transplant Institute (USA) donoszą o kolejnym sukcesie w dziedzinie medycyny transplantacyjnej. Dwa genetycznie zmodyfikowane serca świni zostały przeszczepione ludziom, będącym w stanie śmierci mózgowej i podpiętych do respiratora, aby podtrzymać krążenie. Obie operacje zakończyły się sukcesem - serca podjęły pracę i zaczęły pompować krew. Jedna operacja została wykonana w połowie czerwca, druga w pierwszym tygodniu lipca, o czym poinformował na konferencji prasowej szef zespołu, dr Robert Montgomery. 

Pierwszą udaną operację przeszczepienia serca świni żywemu człowiekowi wykonano w klinice medycznej Uniwersytet Marylandu w USA (UMSOM) w styczniu 2022 roku. Biorcą był nieuleczalnie chory 57-letni mężczyzna, dla którego była to jedyna szansa przeżycia. Ze względu na swój stan nie mógł już czekać na zwykły przeszczep, nie mógł też liczyć na powodzenie innych terapii. Stąd jego decyzja, aby poddać się tej pionierskiej operacji.

Początkowo wszystko szło dobrze, serce świni pracowało, a organizm nie odrzucił przerzutu. Po pewnym czasie pacjent został odłączony od płucoserca i rozpoczął fizykoterapię. Z sercem świni żył dwa miesiące, podczas których spędzał czas z rodziną i przyjaciółmi. W pewnym momencie jego stan zaczął się nagle pogarszać i mężczyzna zmarł w szpitalu. Naukowcy nie znaleźli jeszcze odpowiedzi na pytanie, co przyczyniło się do zgonu.

- Tak naprawdę nie wiemy, dlaczego serce zawiodło i mężczyzna umarł. Odkryliśmy w jego sercu DNA wirusa świni, ale wcześniej nic nie wskazywało na aktywną infekcję - wyjaśniał dr Montgomery. 

Lekarz transplantolog uważa, że należy kontynuować badania nad przeszczepianiem zwierzęcych narządów do ludzkiego organizmu. Podkreśla jednak, że w tej dziedzinie trzeba się jeszcze wiele nauczyć. - Zanim znów damy serce świni żywemu człowiekowi, musimy znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Dlatego na razie zwierzęce serca będą wszczepiane tylko zmarłym osobom - dodaje naukowiec.

Zobacz wideo Kobiecy zawał - to musisz wiedzieć

Decydujące najbliższe 10 lat

Serca świni przeszczepione pacjentom działały w ludzkim ciele 72 godziny. Narządy zostały najpierw odpowiednio zmodyfikowane genetycznie. Tych zmian na poziomie genów było 10.

I tak, inaktywowano gen kodujący cząsteczkę alfa-gal. Jest to oligosacharyd, czyli wielocukier, który znajduje się w komórkach ssaków nienależących do naczelnych. Ludzie są na niego uczuleni. Ponadto wyłączono gen wzrostu, aby zapobiec rozrostowi mięśnia sercowego po przeszczepie oraz zmodyfikowano dwa kolejne geny. Naukowcy z firmy biotechnologicznej Revivor z Wirginii, która zajmuje się edytowaniem zwierzęcych DNA, dodali także sześć ludzkich genów, aby nieco upodobnić serce świni do ludzkiego, co ma zmniejszyć reakcję ze strony układu immunologicznego i ułatwić przyjęcie przeszczepu.

Po udanej transplantacji serca świni wielu ekspertów na świecie wyraziło swoje uznanie.

- To naprawdę oznacza przekroczenie kolejnej granicy w medycynie transplantacyjnej - mówi dr Preethi Pirlamarla, kardiolog transplantolog z Mount Sinai w Nowym Jorku.

Lekarka uważa, że mimo ogromu pracy, która nas jeszcze czeka, najprawdopodobniej jeszcze w tej dekadzie dojdzie do przełomu i ksenotransplantacja (przeszczepienie narządu lub tkanki od osobnika należącego do innego gatunku) stanie się rutynowym zabiegiem ratującym życie. 

- Wykonaliśmy naprawdę ogromny krok we właściwym kierunku - stwierdził dr Chris Colbert, lekarz ER z Chicago.

Na całym świecie na przeszczepy narządów czekają tysiące ciężko chorych ludzi, dla których brakuje dawców. Jeden z najwybitniejszych brytyjskich chirurgów transplantologów, prof. John Wallwork przekonuje, że w sytuacji, gdy tak wielu ludzi umiera nie doczekawszy operacji, należy wykorzystać wszelkie możliwe sposoby, aby im pomóc. Także sięgając po narządy pozyskane od zmodyfikowanych genetycznie zwierząt.

Źródła: ScienceAlert.com, umms.org

Więcej o: