Mamy zaskakującą inteligencję żywieniową. Niestety jest skutecznie niszczona

Wiele wskazuje na to, że jeżeli zostawić to instynktowi, to sami będziemy wiedzieć, co i w jakim zestawieniu jeść, aby dostarczyć organizmowi to, czego naprawdę potrzebuje. To nowo odkryta inteligencja żywieniowa, ale mamy ją od zawsze - przekonują eksperci. A w takim razie, czy te wszystkie, tak modne obecnie diety, są nam w ogóle potrzebne?

Więcej o nawykach żywieniowych przeczytasz na głównej stronie Gazeta.pl.

Obserwując jedzące zwierzęta widzimy, że potrafią instynktownie wybierać to, co dla nich najlepsze, jakby miały jakąś "tajemną" wiedzę o składnikach odżywczych zawartych w pokarmie. Od dawna zastanawiano się, czy ludzie też mają taką zdolność, czyli czy nie dobierają sobie jedzenia na podstawie zawartych w nim wartości odżywczych, a nie tylko kalorii. To teza stojąca w opozycji do dość powszechnego przekonania, że od zarania dziejów w żywności poszukujemy przede wszystkim energii (węglowodanów, a może także białka). Na to pytanie nie tak łatwo odpowiedzieć na gruncie naukowym. Badacze długo zastanawiali się, jakiej metody użyć, aby była obiektywna.

Eksperyment przeprowadzony na Uniwersytecie w Bristolu w Wielkiej Brytanii dowodzi, że ludzie mają coś, co można nazwać "mądrością żywieniową". Wyniki takiego doświadczenia opublikowało czasopismo "Appetite".

Wybieramy do zjedzenia to, co dla nas najpożywniejsze

Nowe badania sugerują, że na ogół wybieramy taką żywność, która w pierwszej kolejności zaspokaja nasze zapotrzebowanie na witaminy i minerały (a nie tylko na energię), ponieważ chcemy uniknąć niedoborów żywieniowych, a w dodatku niemal instynktownie dbamy o równowagę tych mikroskładników. Do takich wniosków doszli badacze po przeprowadzeniu dwóch eksperymentów.

Naukowcy opracowali nowatorski test, polegający na ocenie preferencji żywieniowych poprzez pokazywanie uczestnikom eksperymentu obrazów różnych, zestawionych w pary, owoców i warzyw. W tym doświadczeniu wzięło udział 128 dorosłych osób. Okazało się, że wolontariusze częściej wybierali pewne kombinacje owoców, na przykład jabłka i banany zamiast jabłka i jeżyny. Eksperci uważają, że badani dokonywali wyboru kierując się składem i różnorodnością mikroelementów zawartych w owocach czy warzywach. Wybierali bowiem te zestawy, który były najwartościowsze pod względem odżywczym. Ponadto skłaniali się ku tym owocom i warzywom, które zapewniały możliwie szeroki wachlarz mikroelementów, a więc dbali o równowagę różnych substancji w jedzeniu. Ale to jeszcze nie wszystko, te wyniki potwierdzono w drugim eksperymencie.

Teraz sprawdzono, jak to wygląda w świecie rzeczywistym. W tym celu naukowcy wykorzystali projekt o nazwie National Diet and Nutrition Survey, czyli ogólnokrajowy program oceniający dietę, spożycie składników odżywczych i stan odżywienia ogólnej populacji Wielkiej Brytanii. To badanie obejmuje reprezentatywną próbę liczącą około 1000 osób rocznie. Rozpoczęto je w 2008 roku i trwają do dziś.

Analiza danych pokazała, że ludzie rzeczywiście łączą posiłki w taki sposób, aby dostarczyć organizmowi możliwie najbardziej zróżnicowaną gamę mikroelementów. Dla przykładu, zwykle wybierają zestaw ryba z frytkami lub curry z ryżem, a nie frytki z curry, bo takie danie wydaje się być uboższe w witaminy i mikroelementy. A to tylko jeden z przykładów.

- Wyniki naszych badań są niezwykle znaczące i raczej zaskakujące. Po raz pierwszy od prawie stulecia pokazaliśmy, że ludzie są bardziej wyrafinowani w swoich wyborach żywieniowych. Wydają się wybierać pokarmy w oparciu o znajdujące się w nich różnorodne mikroelementy, zamiast po prostu jeść wszystko i dzięki temu na końcu, niejako przypadkowo, dostarczać organizmowi to, czego potrzebuje - mówi Jeff Brunstrom, profesor psychologii eksperymentalnej i współautor badania.

Zobacz wideo Szadkowska: Wegetarian przybywa w Polsce i na świecie

Czy przemysł spożywczy niszczy naszą mądrość żywieniową?

Wiele wskazuje na to, że odpowiedź na powyższe pytanie jest twierdząca.

- Badania wykazały, że zwierzęta używają smaku jako przewodnika po witaminach i minerałach, których potrzebują. Jeśli smak pełni podobną rolę u ludzi, możemy nasycać niezdrowe jedzenie, takie jak chipsy ziemniaczane czy napoje gazowane, fałszywym „blaskiem" wartości odżywczych, dodając do nich aromaty. Innymi słowy, przemysł spożywczy zwraca przeciwko nam naszą mądrość żywieniową, zachęcając do zjadania żywności, której normalnie byśmy unikali, a tym samym przyczynia się do epidemii otyłości - mówi Mark Schatzker, współautor badania, a także pisarz i współpracownik Modern Diet and Physiology Research Center (USA).

Eksperci martwią się także, że nasze zafascynowanie różnymi dietami zaburza, a może nawet niszczy żywieniową mądrość w sposób, którego skutków jeszcze nie rozumiemy.

Źródła: MedicalXPress.com, Appetite

Więcej o: