COVID-19: Nowy wariant Delty, jak bardzo jest niepokojący - co mówią eksperci

Wariant Delta nie zatrzymał się w miejscu i nadal mutuje. Jedna z linii Delty, nosząca nazwę AY.4 stale rośnie w Wielkiej Brytanii. W ciągu ostatnich 28 dni aż 63 procent nowych infekcji "zawdzięczamy" linii AY.4. A na horyzoncie już widać następcę.

Więcej podobnych tematów na stronie głównej Gazeta.pl

Po raz pierwszy linię AY.4 zauważono w kwietniu 2021 roku. Taki mutant został znaleziony w dwóch próbkach pobranych od osób wracających z Indii do Wielkiej Brytanii. Genom wirusa został zsekwencjonowany przez naukowców z Northumbria University w Newcastle (Wielka Brytania) w ramach prac prowadzonych przez COVID-19 Genomics UK (COG-UK). Jest to brytyjskie konsorcjum utworzone w kwietniu 2020 r. w celu zbierania, sekwencjonowania i analizowania genomów SARS-CoV-2.

W pracach zespołu badawczego uczestniczyli dwaj naukowcy z Northumbria University, Matthew Bashton, oraz Darren Smith, którzy opublikowali w czasopiśmie "The Conversation" informacje na temat nowej ale  linii AY.4. Co zatem już wiemy na temat jednego z "potomków" Delty?

"Efekt założyciela"? A może wirus jeszcze bardziej przystosował się do zakażania ludzi

Naukowcy zastanawiają się, z czego wynika sukces linii AY.4. Czy ma mutację, która dawałaby koronawirusowi lepsze możliwości zakażania, czy też AY.4 jest tak rozpowszechniony, ponieważ - po prostu - był pierwszy w konkretnym środowisku. Z "efektem założyciela" mamy do czynienia, gdy dochodzi do oddzielenia się jakiejś linii, która następnie rozmnaża się w izolacji. Wtedy wszystkie pojawiające się patogeny są potomkami tego pierwszego.

Czasami, aby jakaś forma wirusa stała się dominująca, nie musi być lepsza od innych - musi tylko znaleźć się we właściwym miejscu we właściwym czasie

- piszą naukowcy.

Co to oznacza w przypadku linii AY.4? Eksperci uważają, że najprawdopodobniej jeden już zmutowany wirus zaczął się gwałtownie rozprzestrzeniać podczas dużego wydarzenia, np. koncertu czy innej masowej imprezy. Z tego wydarzenia "wyszedł" już w milionach kopii. Potem zakażone osoby zainfekowały kolejne itd. To jedna z możliwych odpowiedzi na pytanie o sukces linii AY.4. Ale są jeszcze inne wyjaśnienia.

- Biorąc pod uwagę jego dominację w Wielkiej Brytanii, AY.4 może mieć selektywną przewagę. Definiującą zmianą jest mutacja A1711V, wpływająca na białko Nsp3 wirusa, które z kolei pełni wiele ról w procesie replikacji. Jednak wpływ tej mutacji jest nieznany - napisali autorzy artykułu.

Zobacz wideo Dlaczego Polacy nie chcą się szczepić na COVID?

Jak groźny jest kolejny wariant Delty z linii AY.4

AY.4 ma już godnego uwagi następcę. Ta podlinia nosi nazwę AY.4.2. i zdobyła dwie ważne mutacje genetyczne wpływające na białko kolca. A to już ma bezpośredni związek z możliwościami patogenu do zakażania i wnikania do wnętrza komórek. AY.4.2. odpowiada obecnie za 9 proc. nowych przypadków COVID-19 (dane za 28 dni). Pojawił się już w innych krajach, w tym w Niemczech, Danii, Irlandii.

Podejrzewa się, że linia AY.4.2. może być jednak bardziej zakaźna z powodu pewnej znaczącej mutacji w białku kolca. Nadano jej nazwę Y145H. Chodzi o to, że zmiana zaszła w miejscu, które rozpoznają i w które celują przeciwciała. A zatem układ immunologiczny może teraz zostać "oszukany", co opóźnia reakcję na infekcję.

Wszystko to są dopiero hipotezy, które muszą zostać zweryfikowane, zastrzegają autorzy artykułu. Ale jest możliwość, że zmieniająca się Delta jeszcze bardziej "ucieknie" układowi immunologicznemu. Z drugiej strony fakt, że linia AY.4.2. nie zadomowiła się w Niemczech, może świadczyć o tym, że "nie jest lepsza w zakażaniu niż Delta".

Nadawanie nazw nowym wariantom i liniom koronawirusa zajmują się badacze z dwóch uniwersytetów, jeden z siedzibą w Edynburgu, drugi w Oksfordzie, w ramach projektu o nazwie Pango. Jest to system identyfikacji linii genetycznych SARS-CoV-2 o znaczeniu epidemiologicznym.

Źródła: ScienceAlert.com, The Conversation

Więcej o: