DDT: co to za związek, czy może powodować raka

DDT to potoczna nazwa nadana związkowi chemicznemu z grupy węglowodorów chlorowanych, a prościej mówiąc insektycyd, czyli związek zwalczający owady. Jest połączeniem węgla, chloru i wodoru. Ten związek został zdelegalizowany w większości krajów świata po wielu latach intensywnego używania go w rolnictwie do ochrony upraw przed szkodnikami, w tym stonką ziemniaczaną. Trzeba też powiedzieć, że DDT pomógł kiedyś zwalczyć malarię.

DDT jako pogromca komarów pomógł opanować malarię

Dichlorodifenylotrichloroetan (łac. Clofenotanum, DDT) w naszym kraju znany pod nazwą Azotox jest związkiem chemicznym, który ma za sobą złoty okres, gdy wydawał się idealnym sposobem na wiele nękających człowieka plag i chorób oraz czas spektakularnego upadku.

Syntezę DDT przeprowadził po raz pierwszy w 1874 austriacki chemik Othmar Zeidler, a jego właściwości owadobójcze zostały wykryte w 1939 roku przez Szwajcara Paula Müllera. Naukowiec zauważył bowiem, że ten środek chemiczny skutecznie niszczy wszy i pchły, które w tamtych wojennych czasach były roznosicielami tyfusu plamistego (duru plamistego). Chemik otrzymał za to odkrycie nagrodę Nobla przyznaną mu w 1948 roku.

Zastosowanie DDT w alianckim wojsku w 1944 roku spowodowało, że w praktyce to zagrożenie zostało niemal wyeliminowane. Potem pomyślano, że do walki z malarią, a dokładniej do unicestwienia chmar komarów roznoszących tę chorobę, można by użyć DDT. Tak też zrobiono, rozprawiając się z komarem widliszkiem w wielu regionach świata, takich jak Ekwador, Sri Lanka, Indie, Tajwan, Australia, Chiny i wiele innych. W efekcie spadł wskaźnik zachorowań na malarię. Po raz pierwszy w dziejach niektóre kraje były niemal wolne od tej choroby.

Przez trzydzieści lat DDT był najczęściej stosowanym na świecie insektycydem (czyli środkiem owadobójczym). Rolnicy byli niegdyś zachwyceni tym związkiem. Po opryskaniu pól całkowicie znikały z nich bowiem takie szkodzące uprawom owady, jak mszyce, gąsienice, chrząszcze czy stonka ziemniaczana.

DDT - jak działa ten związek

Związek ma działanie kontaktowo-żołądkowe. DDT wnika do przewodu pokarmowego owadów i uszkadza go, a następnie niszczy układ nerwowy zwierzęcia. Potrafi uszkodzić nawet chitynową powłokę ciała owadów. Po zwalczeniu komara widliszka przyszedł czas na inne owady. A zatem na mszyce, chrząszcze, szarańczę, muchówki, wołki zbożowe, stonkę ziemniaczaną. Zastosowanie DDT na masową skalę ułatwiało powojenne scalanie gruntów i powstawanie wielkich gospodarstw rolnych (w krajach komunistycznych komasacja rolnictwa była przymusowa).

W Polsce produkcją Azotoksu zajmowały się jedne z największych wówczas w kraju zakładów chemicznych, znajdujących się w Jaworznie i Jaśle. Insektycyd rozpylany był nad polami przez małe samoloty i pewnie każdy z nas kojarzy skądś taki obrazek. Oprócz samolotów używano też do tego celu opryskiwaczy naziemnych.

Rozsiewano ogromne ilości tego proszku, a DDT wniknął głęboko w ziemię i... pozostał tam do dziś. Ślady DDT znajdujemy w glebie, wodzie, nawet w lodach Antarktydy. A ponieważ DDT potrafi wniknąć głęboko do tkanki tłuszczowej zwierząt, znalazł się także na... talerzu człowieka.

Ludzie narażeni są na DDT poprzez żywność, mięso, ryby, produkty mleczne. Ten związek może być wchłonięty zatem przez jedzenie, ale też przy oddychaniu lub przez dotykanie skażonych przedmiotów.

W organizmie DDT przekształca się w kilka związków, określanych mianem metabolitów, w tym DDE. Zarówno DDT jak i DDE są magazynowane w tkance tłuszczowej. U kobiet w ciąży DDT przenika do płodu. Jest także w mleku matki.

DDT zabija ptaki

Najpierw zauważono, że we wschodnich rolniczych stanach USA zaczynają masowo ginąć owadożerne ptaki. W ich ciele znajdowano zakumulowane spore ilości DDT. Początkowo nic nie było po nich widać, środek chemiczny działał w ukryciu. Na tragedię ptaków (i całej przyrody) jako jedna z pierwszych zwróciła uwagę amerykańska badaczka Rachel Carson. W książce zatytułowanej "Cicha wiosna" ostrzegła ludzkość, że dalsze stosowanie tego środka owadobójczego na masową skalę spowoduje, że już nigdy nie usłyszymy wiosną śpiewu ptaków. Po prostu wyginą.

Rachel Carson była biologiem. Badając martwe ptaki zauważyła, że w ich organizmach wytrąca się wapń, co powiązała z działaniem DDT. Bez wapnia skorupki jaj ptasich były tak kruche, że natychmiast pękały i zwierzętom nie udawało się dochować potomstwa.

Zaalarmowani Amerykanie postanowili to sprawdzić. Świeżo powołana agencja Environmental Protection Agency (EPA - Agencja Ochrony Środowiska) podjęła śledztwo. W efekcie w 1972 roku w Stanach Zjednoczonych wprowadzono zakaz stosowania DDT do innych celów niż medyczne. Carson była jednak wykpiwana i krytykowana przez potężny przemysł chemiczny. Dzisiaj jest uznawana za prekursorkę ruchów ekologicznych.

Zobacz wideo "Dotykam wygrywam" - samobadanie piersi jest bardzo ważne

DDT zdelegalizowane

Jeszcze wcześniej niż Stany Zjednoczone, bo w 1970 roku zakaz stosowania DDT w rolnictwie wydała Norwegia, a także Szwecja, Kanada, Japonia. W Polsce nie wolno stosować DDT od 1976 roku. Globalny zakaz stosowania DDT wprowadziła w 2001 roku Konwencja Sztokholmska w sprawie trwałych zanieczyszczeń organicznych. Jest to międzynarodowa umowa mająca na celu ograniczenie produkcji i stosowania substancji szkodliwych dla środowiska.

Nie wszystkie kraje uznają Konwencję Sztokholmską. I tak DDT stosowane jest do dzisiaj w wielu krajach Trzeciego Świata do walki z roznoszącymi malarię komarami. Tymczasem jednak komary zdążyły się uodpornić na ten związek.

Co tak naprawdę robi DDT?

Wielu lekarzy wskazywało niegdyś, że DDT może być odpowiedzialne za białaczkę, nadciśnienie tętnicze, a nawet za chorobę Heinego-Medina (obecnie wiadomo, że wywołuje ją wirus). DDT ma bowiem pewną cechę, która powoduje, że kumuluje się w organizmach zwierząt i ludzi, a także roślin - łatwo łączy się z tłuszczami.

Jest to niezwykle trwały związek. W stojącej wodzie DDT pozostaje stabilny przez dwa miesiące, w bieżącej przez miesiąc, a w glebie przez kilkadziesiąt lat. DDT rozpada się na dwa związki chemiczne o zbliżonych właściwościach, ale te są jeszcze bardziej trwałe. Zatem nadal jest go pełno wokół nas. DDT zostało znalezione nawet w organizmach pingwinów Adeli i w bałtyckich śledziach. W Polsce prawdopodobnie to DDT odpowiada za masowe wymieranie drapieżnych ptaków (chociaż zastrzega się, że stoją za tym też inne czynniki).

Udowodniono, że DDT uszkadza u zwierząt wątrobę oraz ma pływ na reprodukcję. DDT odkładające się w tkankach tłuszczowych zwierząt powoduje, że zostaje zaburzona równowaga hormonalna w ich organizmach. Nie potwierdzono tego, jeśli chodzi o ludzi.

Jak DDT działa na organizm człowieka? Czy DDT powoduje raka?

Wpływ niskich dawek DDT na ludzki organizm jest nieznany. Natomiast duże dawki powodują wymioty, drżenie ciała, drgawki. Jak do tej pory nie potwierdzono, aby DDT spowodował śmiertelne zatrucie u człowieka. Prawdopodobnie dawka 10 mg/kg ciała może wywołać konwulsje, dawka śmiertelna wynosi 50 mg/kg ciała.

DDT uznawany jest za rakotwórczy dla ludzi. Długotrwałe narażenie na ten związek w młodym wieku zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi - dowodzą amerykańskie badania z 2007 roku.

Badacze piszą, że "wysokie poziomy DDT w surowicy wskazują na statystycznie istotny pięciokrotny wzrost ryzyka raka piersi wśród kobiet urodzonych po 1931 roku. Kobiety te miały mniej niż 14 lat w 1945 r., kiedy DDT weszło do powszechnego użytku, a najczęściej poniżej 20 lat, kiedy użycie DDT osiągnęło szczyt".

Źródło: Agency for Toxic Substances and Disease Registry