Uciekinier z laboratorium, który wkrótce zawędruje do Polski? Siedem rzeczy, które trzeba wiedzieć o nowym koronawirusie z Chin

Grozi nam światowa epidemia? Koronawirusa 2019-nCoV, zwanego wirusem z Wuhan, z pewnością nie można lekceważyć, ale też nie ma wciąż powodu do paniki. Nie zakazisz się nim na polskiej ulicy, nie przyniesie go kurier wraz z tanią odzieżą z Chin. Przynajmniej możemy tak sądzić. Dzisiaj.

Według raportu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w poprzednim sezonie grypowym tylko w Polsce na grypę i choroby grypopodobne zachorowały ponad trzy miliony osób. Na początku lutego z tego powodu odnotowywano kilkadziesiąt zgonów tygodniowo(1). Nie baliśmy się tak jak teraz, chociaż choroby dają bardzo podobne objawy, a zagrożenie było znacznie bardziej realne.

Każde nowe zjawisko budzi silne emocje. Na ile są one uzasadnione? Czy rację mają ci, którzy spokojnie czekają na samoistne wygaśnięcie ogniska potencjalnej pandemii, czy może jednak ci, którzy przygotowują się na izolację i koniec świata? Zapewne żadna ze stron. Sytuację trzeba starannie monitorować i przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa. To w pewnym sensie może zrobić każdy z nas, stosując się do aktualnych zaleceń służb, jeśli w ogóle zagrożenie do nas dotrze. Na początek poznaj lepiej wroga, bo to zawsze pomaga w ocenie sytuacji i ewentualnej walce.

1. Koronawirusy nie są nieznanymi zabójcami

Koronawirusy to spora grupa wirusów, często atakująca ssaki i ptaki. Nazwę zawdzięczają charakterystycznemu wyglądowi w mikroskopii elektronowej - cząsteczka koronawirusa jest otoczona drobnymi strukturami, tworzącymi jakby koronę,wieniec (łac. corona)(2).

Kilka koronawirusów wywołuje też infekcje u ludzi - najczęściej dające objawy przeziębienia, o łagodnym przebiegu, samoistnie ustępujące. Dotychczas dwa koronawirusy budziły jednak już większe zainteresowanie świata medycznego: SARS i MERS.

SARS (Severe Acute Respiratory Syndrome, zespół ostrej niewydolności oddechowej) w 2002 roku wywołał na świecie panikę. Zabił wówczas niemal 800 osób. Epidemię zakażeń opanowano, ale wciąż jest ściśle obserwowany, bo co roku powoduje zachorowania, a naukowcy nie wykluczają, że jego kolejna mutacja może być niebezpieczna dla ludzkości.

MERS (Middle East Respiratory Syndrom, czyli bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej) to koronawirus, którym zainteresował się świat 10 lat później. Dawał podobne objawy jak SARS, odznaczał się wysoką śmiertelnością (ocenianą nawet na 30 proc.), jednak nie rozprzestrzeniał się swobodnie i problem dość szybko wygasł.

Zatem: możemy spać spokojnie? Niestety, tym razem sytuacja może być znacznie poważniejsza.

2. Koronawirus z Chin przenosi się z człowieka na człowieka

Wiele wskazuje na to, że 2019-nCoV jest groźniejszy od poprzedników.

- Według informacji, jakimi dysponujemy, możliwe, że dochodzi do zakażenia się wirusem pomiędzy ludźmi - mówiła już w grudniu 2019 Maria Van Kerkhove, szefowa oddziału nagłych chorób WHO. Niestety, te słowa potwierdziły się - koronawirusem zakazili się pracownicy służb medycznych, stwierdzono kilka przypadków w rodzinach, gdzie nie można mówić o możliwości kontaktu ze źródłem pierwotnym, prawdopodobnie zwierzętami. W ciągu jednej tylko doby potwierdzono niemal 800 nowych zakażeń. To dynamika typowa dla infekcji roznoszonych między ludźmi.

Ogromnym problemem może być fakt, że to przenoszenie wydaje się być dość swobodne. Naukowcy już dowiedli, że najgroźniejsze koronawirusy mają zdolność rozprzestrzeniania bezpośrednio z człowieka na człowieka, ale miała być ona bardzo ograniczona - dotyczyć przede wszystkim osób z obniżoną odpornością, przy długotrwałym kontakcie z osobą zakażoną itd.

Tym razem nie dość, że przewiduje się możliwość łatwego szerzenia się infekcji, to jeszcze jej dynamika może być spora z co najmniej kilku powodów - w tym wzmożonego ruchu turystycznego w Chinach, związanego z początkiem nowego roku chińskiego (25 stycznia).

3. Wirus z Wuhan wcale nie musi pochodzić z tego miasta, ani być dziełem natury

By skutecznie wygasić epidemię, trzeba najpierw znaleźć jej źródło. Dotyczy to nie tylko wirusów. Pierwotne ognisko, jeśli pozostaje niewykryte, może sprzyjać wybuchowi kolejnych, w innym miejscu. Wszyscy "wiemy", że problem zaczął się na bazarku w Wuhan? Nie do końca.

To tylko podejrzenie. Pierwsza kobieta, u której oficjalnie stwierdzono nowego wirusa, rzeczywiście tam była. Kolejne przypadki także dotyczyły osób z tej metropolii (ponad 11 milionów mieszkańców). Zarazem: nie znaleziono mięsa, które miałoby być źródłem zakażenia. Wspomniane targowisko w Wuhan specjalizuje w owocach morza, a te nie są ulubioną pożywką jakichkolwiek koronawirusów. Nie ma żadnych dowodów, że to tam wszystko się zaczęło. Nie wiemy nawet, kiedy zakażenia mają początek. Pierwotnie mówiono o ósmym grudnia, teraz podejrzewa się, że pierwsze osoby chorowały już co najmniej tydzień wcześniej.

Atmosferę podgrzewa fakt, że od kilku lat naukowcy zapowiadali nadejście epidemii X (spowodowanej nowym, nieznanym patogenem), która miałaby zabić nawet 80 milionów ludzi. Amerykańscy naukowcy obawiali się, że nie musi być ona dziełem natury, a człowieka, gdyby jakiś groźny patogen uciekł z laboratorium. Temat był traktowany na tyle poważnie, że Światowa Organizacja Zdrowia ewentualne zagrożenie epidemią umieściła wśród największych zagrożeń zdrowotnych na najbliższe lata(3).

Właśnie w Wuhan działa jedyne w Chinach laboratorium (The Wuhan National Biosafety Laboratory) , w którym badane są tak niebezpieczne patogeny jak SARS czy Ebola. Kiedyś podobne działało w Pekinie, ale z nieoficjalnych doniesień wynika, że z programu wycofano się z przyczyn bezpieczeństwa. Czyżby to laboratoryjny uciekinier trafił na bazarek w Wuhan?

Zobacz, jak rozprzestrzenia się wirus. Interaktywna mapa

Spiskowa teoria dziejów? Zapewne. Zarazem trzeba przyznać, że tym razem władze chińskie są bardziej chętne do informowania o sytuacji i współpracy międzynarodowej, a szczególne środki bezpieczeństwa (strefa zamknięta, monitoring pasażerów) szybsze i intensywniejsze niż przy poprzednich koronawirusach. Rzecznik chińskiego resortu spraw zagranicznych Geng Shuang, zapewnia, że władze chińskie po prostu wyciągnęły wnioski z epidemii SARS. Oby tak było.

4. Nowego koronawirusa prawdopodobnie charakteryzuje wysoka śmiertelność

Śmiertelność w przypadku tego nowego koronawirusa sięga aktualnie trzy procent spośród potwierdzonych przypadków. Gdybyśmy chcieli porównać to statystycznie, to ryzyko zgonu z powodu zakażenia nowym koronawirusem jest kilkadziesiąt razy większe niż w przypadku grypy sezonowej

- wyjaśnia Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie immunologii, profilaktyki i terapii zakażeń w "Pulsie Medycyny"(4).

Niestety, te szacunki, chociaż bardzo niepokojące, mogą okazać się optymistycznymi. Wielu pacjentów jest w stanie krytycznym i już, ostrożnie, niektórzy naukowcy mówią o śmiertelności sięgającej 10 proc., czyli podobnie jak przy SARS. To mniej niż przy MERS, ale zważywszy na tempo rozprzestrzeniania się wirusa - ofiar może być znacznie więcej. Z drugiej strony - jeszcze nikt nie umarł wśród przypadków stwierdzonych poza terytorium Chin. Za wcześnie więc, by ocenić stopień zagrożenia.

5. Wirus 2019-nCoV daje objawy grypopodobne

Objawy zachorowania trudno odróżnić od grypy czy przeziębienia. Infekcja charakteryzuje się:

  1. gorączką powyżej 38 st. C,
  2. kaszlem i/lub dusznością,
  3. bólami mięśniowymi, dreszczami, katarem.

Niestety, tak wygląda początek. U części chorych (prawdopodobnie u ok. 20 proc.) rozwija się niewydolność oddechowa, która może doprowadzić do śmierci. U niektórych pacjentów koronawirus doprowadził do śmiertelnego uszkodzenia serca.

6. Jeśli kwarantanna, to aż dwa tygodnie

Okres wylęgania się choroby trwa najczęściej pięć-sześć dni, ale może trwać do dwóch tygodni, dlatego wszelkie działania prewencyjne dotyczą osób, które były narażone za zakażenie w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Możliwe, że część osób zakażonych przechodzi infekcję bezobjawowo, ale one wciąż mają zdolność zakażania kolejnych osób. Zatem - izolowanie na terenach zagrożonych wyłącznie osób, u których stwierdzono gorączkę, pozwala na pewne ograniczenie rozprzestrzeniania się epidemii, ale może być niewystarczające (stąd Wuhan stało się strefą zamkniętą).

Jak długo człowiek stanowi zagrożenie już po wystąpieniu objawów? Trudno precyzyjnie powiedzieć, ale wstępnie zakłada się konieczność dwutygodniowego leczenia (podobnie jak przy grypie i innych poważniejszych infekcjach wirusowych), nawet w przypadku osób, u których infekcja przebiega łagodnie, ze względu na ryzyko powikłań. Bardziej precyzyjne wytyczne zapewne pojawią się w najbliższych dniach.

7. Główny Inspektorat Sanitarny zaleca działania zapobiegające rozprzestrzenianiu się wirusa

Możliwe, że wirus przywędruje do Polski. Są już pierwsze potwierdzone przypadki w Europie, chociaż wciąż nie u nas.

Wszelkim infekcjom wirusowym zapobiega unikanie skupisk ludzkich, pozostawanie w domu osób z objawami infekcji (nie rób tego kolegom - nie idź do pracy z gorączką) i dbanie o higienę, zwłaszcza mycie rąk. Osobom podróżującym GIS przypomina, jak skutecznie to robić (zobacz).

Na stronach GIS publikowane są także i aktualizowane szczegółowe zalecenia dotyczące postępowania z osobami podejrzanymi o zakażenie nowym koronawirusem. Na razie dotyczą one osób, które wracają z terenu Azji Południowo-Wschodniej lub były tam w ciągu ostatnich dwóch tygodni(5). Sytuacja jest jednak niepewna i zmienna, stąd rejon zagrożenia będzie się zapewne zmieniał, podobnie jak konieczne działania profilaktyczne oraz interwencyjne.

Przypisy:

  1. Izabela Kucharska, Beata Michulec (Główny Inspektorat Sanitarny), Grypa w sezonie epidemicznym 2018/2019 w Polsce i Europie, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, data dostępu: 27.01.20
  2. Coronaviridae – Positive Sense RNA Viruses – Positive Sense RNA Viruses (2011), International Committee on Taxonomy of Viruses (ICTV), data dostępu 2020-01-27
  3. Prioritizing diseases for research and development in emergency context, WHO 2019, data dostępu 27.01.20
  4. Dr Paweł Grzesiowski jest ekspertem w dziedzinie immunologii, profilaktyki i terapii zakażeń, wykładowcą Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP oraz prezes zarządu Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń i przewodniczący Stowarzyszenia Higieny Lecznictwa. O nowym koronawirusie mówił w rozmowie z Ewą Kurzyńską w "Pulsie Medycyny", 26.01.20: Pojawienie się nowego koronawirusa w Polsce to kwestia czasu.
  5. Zasady postępowania z osobami podejrzanymi o zakażenie nowym koronawirusem 2019-nCoV, Główny Inspektorat Sanitarny, Warszawa, 25 stycznia 2020 r.




























     


























































     


























































     


Więcej o:
Komentarze (87)
Uciekinier z laboratorium, który wkrótce zawędruje do Polski? Siedem rzeczy, które trzeba wiedzieć o nowym koronawirusie z Chin
Zaloguj się
  • maguniaklikunia

    Oceniono 35 razy 29

    Będzie tak, chory zarażony gdzieś wirusem trafi na SOR. Tam pani nada mu status na koniec kolejki i ten chory tam będzie siedział sobie w poczekalni kilka dni. Będą go mijali inni chorzy i osoby im towarzyszące, inni doktorzy, pielęgniarki. W ten właśnie sposób z krótkim czasie zarażone zostanie całe miasto. Tylko jeszcze nie wiem czy będzie to Warszawa, Białystok czy Kraków. Zakładała się nie będę ale tak to widzę.

  • mlynek_999

    Oceniono 38 razy 26

    Czekam na jak zawsze nieocenioną pomoc Polskiego Związku Łowieckiego. Dzielnie bronią nas przed ASF, obronią i przed tym.

  • doomsday

    Oceniono 20 razy 16

    Pani red. Dolecka, dzięki za to szerokie opracowanie. Jakkolwiek zapomniała Pani postawić jeszcze jednego ważnego pytania. Pyta się Pani "Jak długo człowiek stanowi zagrożenie już po wystąpieniu objawów? "
    Byłem w Toronto kiedy był SARS , od stycznia do czerwca 2003. Epidemia wybuchła tutaj dwa razy, min. dlatego że nie wiedziano, że osoby już wyleczone, bez żadnych objawów dalej zarażały. O ile mnie pamięć nie myli, to takie osoby zarażały jeszcze przez 35 dni od pełnego wyleczenia.
    Więc pytanie , którego Pani nie postawiła, powinno brzmieć:
    Jak długo wyleczony osobnik, bez objawów, jest dalej nosicielem wirusa i zaraża?

  • jo81

    Oceniono 15 razy 13

    Mieszkałem w Chinach 7 lat. Jeśli Chińczycy są tak chętni do współpracy między międzynarodowej to jest bardzo źle

  • barbara333-4

    Oceniono 27 razy 9

    tyle piszecie , ale nie o tym jak zareagowały polskie słuzy sanitarne po przylocie studentów z Chin z refonu Wuchan. W ogóle nie zareagowały. Zero kwarantanny, badań, nic, sa teraz wsród innych rodaków i nikt nic nie wie dalej, pis nie jeszt przygotowany na epidemię w Polsce

  • pieknestraszydlo

    Oceniono 12 razy 8

    Zważywszy na ,, poważne,, zachowanie władz chińskich, przypuszczenie, że wirus pochodzi z laboratorium graniczy z pewnością. SARS nie przenosił się z człowieka na człowieka, dlatego był mniejszym złem. To świństwo przenosi się z człowieka na człowieka i to jest najgorsze.

  • sportek123

    Oceniono 10 razy 8

    Jakie procedury lotniskowe .... wczoraj wróciłem z Tajlandii, zaczepiony pracownik straży granicznej nic nie wiedział...

  • g2cos7alfa

    Oceniono 8 razy 8

    rzeczowo napisane dla "populacji ogólnej"

  • musiol5

    Oceniono 21 razy 7

    Ryży minister zdrowia zawierzył służbę zdrowia Maryi więc o co ten szum?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX