Myślisz, że umiesz myć ręce? Kłamiesz albo jesteś wśród 5 proc. osób, które według naukowców robią to dobrze

Nie ma chyba codziennej czynności, której naukowcy nie wzięliby na warsztat. Badacze z University of Michigan postanowili na przykład przyjrzeć się temu, czy prawidłowo myjemy ręce. Okazuje się, że aż 95 proc. osób robi to źle.

Co to właściwie znaczy "źle myć ręce"? Wyjaśnień jest wiele, ale głównym kryterium oceny według naukowców z Univeristy of Michigan jest czas trwania tej czynności. Żeby mycie faktycznie było skuteczne, czyli spłukało z naszych dłoni brud i szkodliwe bakterie, musi trwać co najmniej 15 do 20 sekund.

Tymczasem - na podstawie obserwacji nawyków 3749 osób - badacze obliczyli, że 95 proc. robi to krócej - średnio zaledwie przez 6 sekund. Co gorsza, aż 10 proc. nie myje rąk wcale, a kolejne 33 proc. nie używa do tego mydła.

A ono, oprócz wody i czasu, to kluczowy "składnik" dokładnego i przede wszystkim skutecznego mycia, bo znacząco ułatwia spłukanie wszelkich zanieczyszczeń i bakterii z rąk. I na tym właśnie polega ich mycie - nie na tym, że mydło zabija bakterie czy wirusy. Dlatego w tej czynności nie ma znaczenia temperatura wody - chyba, że używalibyśmy do tego wrzątku. 

Czy zęby trzeba myć po każdym posiłku? [NaZdrowie]

Z obserwacji naukowców, które prowadzili w miejscach publicznych - na uczelni, w pubach, restauracjach i innych lokalizacjach z ogólnodostępną łazienką, wynika, że większe pojęcie o podstawowej higienie mają kobiety.

Panowie mają problem

Aż 15 proc. mężczyzn w ogóle nie myje rąk po wyjściu z toalety, w porównaniu do 7 proc. kobiet. Do tego, tylko połowa panów używa mydła. Wśród pań cieszy się ono zdecydowanie większym zainteresowaniem - standardowo sięga po nie 78 proc. z nich.

Nie jest specjalnym zaskoczeniem, że ludzie ogółem mniej chętnie myją ręce, jeśli zlew, który mają do dyspozycji, jest brudny. Ciekawostką może być natomiast fakt, że obserwowani chętniej i częściej myli ręce w pierwszej połowie dnia.

Kierujący badaniami prof. Carl Borchgrevink tłumaczy to tym, że wieczorem i po pracy ludzie, którzy wychodzą z domu - na przykład na kolację czy do baru, są "bardziej zrelaksowani" i przestają sobie zaprzątać głowę takimi kwestiami, jak mycie rąk.

"Przypominajka", która działa

Dla dbających o higienę pewnym pocieszeniem może być ostatnia konkluzja, którą ze swoich obserwacji wynieśli badacze. Okazuje się, że, jeśli w toalecie jest znak przypominający o myciu rąk, ludzie faktycznie częściej i chętniej to robią.

Zobacz też: