Nowy sposób walki z rakiem: jeden zastrzyk i guzy znikają. Naukowcy już go wstępnie sprawdzili - działa!

Szczepionka na raka to Święty Graal medycyny. Kto opracuje naprawdę skuteczną formułę, wybawi świat od jednej z najpowszechniejszych i najgroźniejszych w skutkach chorób. Naukowcy ze Stanford są na dobrej drodze, by tego dokonać.

"Szczepionka" opracowana przez ekspertów ze Stanford University School of Medicine (Kalifornia) nie jest szczepionką w pełnym tego słowa znaczeniu. Dlaczego? Bo jest aplikowana dopiero po tym, jak pacjent zachoruje, a nie zapobiegawczo.

Poza tym schemat jej działania jest taki sam, jak w przypadku szczepień przeciwko grypie czy odrze. To znaczy, że jest aplikowana po to, by pobudzić układ odpornościowy do samodzielnego zwalczenia "szkodnika" w organizmie - w tym przypadku nie wirusa, tylko komórek rakowych tworzących guzy.

Opracowanie skutecznej formuły "szczepionki na raka" jest trudne. Komórki rakowe wytwarza nasz własny organizm, przez co układ immunologiczny nie od razu ani nie wszystkie traktuje jako coś obcego, co trzeba zneutralizować. Stąd właśnie niektóre rodzaje terapii nowotworowych bazują na "trenowaniu" systemu, by nauczył się natychmiast rozpoznawać raka jako zagrożenie dla zdrowia.

Szybko, tanio i skutecznie

Dotychczas znane metody - bazujące m.in. na inżynierii genetycznej i modyfikowaniu leukocytów pobranych od pacjenta tak, by atakowały komórki rakowe - są kosztowne i czasochłonne. Dlatego świat medycyny pokłada duże nadzieje w "szczepionce" opracowanej przez naukowców ze Stanford, bo zarówno jej produkcja, jak i stosowanie jest o wiele tańsze oraz prostsze.

W czym tkwi sekret ich wynalazku? Formuła "szczepionki" bazuje na dwóch składnikach, które pobudzają i poprawiają pracę układu odpornościowego. Ten działa dość specyficznie, tzn. kiedy nowotwór się rozwija, limfocyty zaczynają rozpoznawać "nieprawidłowe" komórki rakowe. Jednak mogą one mutować w taki sposób, by limfocyty oszukać. "Szczepionka" badaczy ze Stanford odwraca ten proces, czyli niejako reaktywuje limfocyty i pobudza je do prawidłowego funkcjonowania w obrębie zmian rakowych.

Jakie składniki dają taki efekt? Jeden to fragment kodu DNA o nazwie CpG ODN (oligonukleotyd cpG), który "podkręca" działanie receptora aktywującego limfocyty T - OX40. Drugi to przeciwciało, które tworzy związek z tym samym receptorem, co bezpośrednio aktywuje limfocyty do atakowania i uśmiercenia komórek rakowych.

Bezwzględna (dla raka) precyzja

W praktyce wygląda to tak, że jeden zastrzyk składający się z mikrodawek obu składników wystarczy, by w całym organizmie zwalczyć wszystkie guzy nowotworowe. "Szczepionka" jest tak precyzyjna, że pobudza do działania wyłącznie limfocyty, które już wniknęły między komórki rakowe. To oznacza, że nie ma tak niszczycielskich dla całego organizmu skutków jak na przykład chemioterapia.

Naukowcy ze Stanford przekonują, że ich wynalazek może być skuteczny w zwalczaniu wielu różnych rodzajów raka. - Nie sądzę, żeby w tej kwestii były jakieś ograniczenia - mówi kierujący badaniami onkolog, Ronald Levy.

Czy amigdalina leczy raka? [NaZdrowie]

Na razie eksperci zbadali efektywność "szczepionki" w odniesieniu do chłoniaka i raka piersi. Niestety, dotąd tylko na myszach, jednak wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania badaczy (ze względu na precyzję i dokładność oraz skuteczność w działaniu). Do tego testy kliniczne na ludziach już się rozpoczęły.

Na początku naukowcy sprawdzą, jak na ich szczepionkę reagują ochotnicy, u których zdiagnozowana chłoniaka. Jeśli okaże się równie skuteczna, co u zwierząt, będzie wykorzystywana nie tylko w likwidowaniu już istniejących guzów, ale też w zapobieganiu przerzutom czy nawrotom choroby.

Źródła: Science Alert, Stanford Medicine, SF Gate.

Zobacz też: