Nie denerwuj swojej urody

Wygląd skóry i włosów jest uzależniony nie tylko od fizycznej kondycji naszego organizmu, ale i od naszego stanu psychicznego. Nic nie szpeci tak, jak stres. Wiedziały o tym już nasze prababcie powtarzając, że ?złość urodzie szkodzi?.
W ostatnich latach naukowcy poznali skomplikowane mechanizmy biochemiczne, które zachodzą w organizmie pod wpływem stresu. Potwierdzili, że pod wpływem napięcia psychicznego skóra staje się przesuszona i zmęczona, tworzą się zmarszczki, wypadają, przesuszają się i przedwcześnie siwieją włosy. Efektem przewlekłego stresu może być także trądzik, podrażnienia, kłopoty z nadmiernym owłosieniem a nawet - niekorzystne zmiany rysów twarzy! Dodatkowo stres uaktywnia reakcje alergiczne, co odczuwają zwłaszcza posiadaczki skóry atopowej, obniża sprawność układu immunologicznego - stąd wskutek zdenerwowania często zdarza nam się "wysyp" opryszczki, a nawet może powodować łuszczycę lub łysienie plackowate.

Mało kobieca adrenalina

Wyniki badań były mało optymistyczne, bo jednocześnie naukowcy stwierdzili, że organizm kobiecy gorzej niż męski znosi stres: następujące pod jego wpływem zmiany hormonalne są pań gwałtowniejsze, a ich wpływ na wygląd większy. W dodatku ze znakami stresu możemy walczyć objawowo - poprzez odpowiednią pielęgnacje skóry i włosów, ale jedyną skuteczna metodą jest walka ze stresem.

Pod wpływem zdenerwowania w naszym organizmie następuje nagły wyrzut adrenaliny oraz innych hormonów, które inicjują reakcję walcz lub uciekaj. Przygotowują wtedy organizm do wysiłku, dają naszym mięśniom i umysłowi napęd i energię. Ale adrenalina wpływa też na naczynia krwionośne - stąd na naszej twarzy i dekolcie błyskawicznie pojawiają się czerwone plamy. Napinają się mięśnie, także twarzy, co wpływa na tworzenie się zmarszczek, szczególnie tzw. lwiej czyli dwóch poprzecznych kresek na czole. Pół biedy, jeśli poziom adrenaliny szybko wraca do normy - niestety u kobiet następuje to o wiele wolniej niż u mężczyzn, a im częściej jesteśmy narażone na gwałtowne emocje, tym wolniej zaczyna się wydzielanie neutralizującej noradrenaliny.

Kortyzol - nasz wróg

Ale to jeszcze nie koniec. Kolejnym wydzielanym wskutek stresu hormonem jest kortyzol. Jeśli dopadł nas przewlekły stres - poziom kortyzolu w ogóle nie spada. A działanie tego hormonu na urodę jest niszczycielskie. Jego poziom wpływa na produkcję kolagenu i strukturę skóry. Wysokie stężenie hamuje syntezę kolagenu, skóra staje się słabsza i podatna na powstawanie rozstępów. Jednocześnie zwiększa się wydzielanie tłuszczy i następuje wzmożona utrata wody z organizmu. Na efekty nie trzeba długo czekać. Jeśli twoja skóra jest ziemista, przesuszona i szorstka, a jednocześnie masz problem z krostkami i zaskórnikami, to z dużą dozą prawdopodobieństwa za sprawą kortyzolu. W kosmetologii taką cerę określa się wprost - zestresowaną. Z badań przeprowadzonych ostatnio przez brytyjskich naukowców wynika, ze poziom kortyzolu wpływa na rysy twarzy i to w dość zaskakujący sposób. Im niższy poziom tego hormonu, tym twarz danej osoby wydaje się atrakcyjniejsza dla płci przeciwnej!

Kortyzol wpływa tez na inne atrybuty naszej atrakcyjności - pod jego wpływem paznokcie mogą się kruszyć i łamać, staja się słabe i matowe. Jeszcze bardziej cierpią włosy. Może nastąpić ich przesuszenie - wskutek utraty wody z organizmu. Charakterystycznym objawem jest tzw. nietrzymanie się farby. Piękny kolor, który mamy po wizycie w salonie fryzjerskim znika już po tygodniu lub dwóch. Może też wystąpić reakcja łojotokowa, włosy zaczynają się intensywnie przetłuszczać. Wszystko zależy od wieku i indywidualnych predyspozycji organizmu. Zestresowane włosy są także bardziej podatne na uszkodzenia. Warto wiedzieć, że nasze włosy posiadają w mieszkach receptory hormonalne. Stąd każda hormonalna burza w organizmie - także ta wywołana stresem - odbija się na ich kondycji. Gwałtowna utrata włosów to często skutek przeżytej traumy, taki efekt czasami pojawia się z opóźnieniem, nawet po trzech miesiącach.

Nie ma siły na wolne rodniki

Pod wpływem stresu nasze włosy szybciej tracą też barwnik: melaninę, przez co siwiejemy. Co prawda najnowsze badania negują prosty związek przyczynowo skutkowy: w obiegowej opinii kłopoty równają się siwym włosom. Zdaniem naukowców o tym, jak szybko siwiejemy decydują czynniki genetyczne i dieta. Przedwczesne siwienie to efekt pośredni - stres wypłukuje z naszego organizmu cenne substancje odżywcze, przede wszystkim antyoksydanty, które neutralizują wolne rodniki.

Występowanie wolnych rodników tlenowych zasadniczo jest zjawiskiem normalnym. Problem w tym, że pod wpływem stresu organizm przestaje sobie z nimi radzić. W efekcie te destrukcyjne cząsteczki zaburzają metabolizm skóry, a gdy występują w dużej ilości uszkadzają komórki i tkankę łączną. Następuje ścienienie i zwiotczenie skóry, tworzą się zmarszczki, odbarwienia, a nawet uaktywniają się procesy nowotworowe. Napięcie psychiczne znacznie obniża poziom enzymów, które regenerują DNA skóry i chronią je przed wolnymi rodnikami. W naturalny sposób spada on wraz z wiekiem, jednak stres potrafi przyspieszyć ten proces. W ten sposób możemy dodać sobie nawet kilkanaście lat.

Prolaktyna i histamina - dokończą dzieła

Kolejnym hormonem, którego wydzielanie ma związek ze stresem jest, produkowana przez przysadkę, prolaktyna. Z natury jest to bardzo pożyteczny hormon - odpowiedzialny za laktację. Jednak pod wpływem stresu, a konkretnie związanego z nim braku noradrenaliny, zaczyna się wydzielać w nadmiarze. Hiperprolaktynemia, bo tak nazywamy ten stan to częsta przypadłość kobiet pracujących w dużym stresie na odpowiedzialnych stanowiskach. Zanim dojdzie do takich spektakularnych objawów jak wyciek z gruczołów mlekowych czy zanik miesiączki, pojawiają się subtelniejsze symptomy na skórze, np. nadmierna produkcja sebum. Uporczywy trądzik, oporny na leczenie, zwłaszcza po 30. jest zdaniem dermatologów wskazaniem, by zbadać poziom prolaktyny. Ten hormon powoduje też nadmierne owłosienie w najmniej pożądanych miejscach, przede wszystkim wąsik nad górną wargą - lekarze w takich przypadkach często skupiają się na ilości męskich hormonów, a przyczyną może być właśnie nadmiar prolaktyny.

Niestety, to nie koniec spustoszeń, jakie w wyglądzie może poczynić stres. Pod jego wpływem w organizmie lubią się wydzielać także histamina - dokładnie tak samo jak w przypadku kontaktu z alergenem. Stąd pokrzywki, wysypki i podrażnienia. Ponieważ stres obniża odporność organizmu to, jeśli mamy predyspozycje do łuszczycy, łysienia plackowatego lub jesteśmy nosicielkami wirusa opryszczki - pojawić się mogą także takie kłopoty.

Komentarze (1)
Nie denerwuj swojej urody
Zaloguj się
  • karolina1887

    Oceniono 2 razy 0

    Trzeba znaleźć coś co nas relaksuje daje radość. Stres jest najgorszy dla włosów, potrafią strasznie przez niego wypadać. Jak dla mnie pierwsza deska ratunku to maseczki, odżywki i tabletki z Biotbala. Jeśli się je regularnie stosuje to włosy się zmieniają. Stają się zdrowsze i mniej podatne na złamania i wypadanie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX