Zapomnij o przeziębieniu!

Uczeni wreszcie tego dokonali. Odkryli sposób, w jaki można skutecznie walczyć z wirusami przeziębienia. Kiedy ich odkrycie przełoży się na leki, zapomnimy czym jest większość jesiennych infekcji.
Badacze znaleźli w ludzkim ciele mechanizm, którego istnienie jest naukową sensacją. Taką, która zmienia wiedzę przekazywaną w podręcznikach biologii. Na czym polega ta rewelacja?

Dotychczas uważano, że ludzki układ odpornościowy, w szczególności przeciwciała, może atakować wirusy tylko wtedy, gdy znajdują się na zewnątrz komórki. Jeśli już do niej wnikną na komórkę zostaje wydany wyrok. Wirus staje się niewidoczny dla przeciwciał, mości się w komórce, zmusza ją do tego, by produkowała jego białka. Powstają setki kopii zarazka, które z czasem niszczą swojego gospodarza. Jedyną rzeczą, jaką w tej sytuacji może zrobić układ immunologiczny to zabić zainfekowaną komórkę wcześniej, niż zrobią to wirusy.

Zespół dr Leo Jamesa pracujący w Medical Research Council w Cambridge badał tajniki ludzkiej odporności. Zakażał wirusami (m.in. przeziębienia, czy rotawirusami wywołującymi silną biegunkę) hodowaną w laboratorium linię ludzkich komórek. Uczeni przyglądali się, w jaki sposób bronią się one przed atakiem.

- Odkryliśmy coś zdumiewającego - opowiada dr Leo James w wywiadzie dla "The Independent". - Przeciwciała przyłączały się do wirusów i wraz z nimi wnikały do komórek. Wewnątrz nich wirus z przyssanymi do niego przeciwciałami sam nagle stawał się celem ataku. Komórka zaalarmowana pojawieniem się obcych białek rozpoczynała procedurę ich zniszczenia. W rezultacie wzrastał poziom białka zwanego TRIM21. Przyłączało się ono do wirusa i w ciągu godziny, dwóch rozrywało go na strzępy. To naprawdę błyskawiczne tempo - ekscytuje się James.

Dwie godziny to za mało, by wirus mógł dokonać jakichkolwiek zniszczeń w zaatakowanej przez siebie komórce.

- Nawet nam się nie śniło, że układ odpornościowy może działać na jeszcze niższym poziomie - tłumaczy James. - Znaleźliśmy ostatnią linię obrony naszego organizmu - przynajmniej z punktu widzenia dzisiejszej (dosłownie) wiedzy.

Praca opublikowana w najnowszym wydaniu pisma Proceedings of the National Academy of Sciences otwiera nowe możliwości tworzenia leków antywirusowych. Wprawdzie mamy ich kilka, np. zwalczających HIV czy niektóre szczepy grypy, ale to kropla w morzu potrzeb. Wirusy są wciąż największym zabójcą ludzi. Szacuje się powodują rocznie dwa razy więcej zgonów niż rak. Poza tym wywołują najgroźniejsze z chorób, jakie mogą nękać człowieka. Są szybkie, niemal niezniszczalne, stosują sprytne sztuczki, by uniknąć układu odpornościowego.

Kiedy doczekamy się środka, który je zniszczy?

Za 7-10 lat. Na razie odkryto sam mechanizm, próby z udziałem ludzi zaczną się najwcześniej za dwa-trzy lata. A to i tak rekordowe tempo. Ale trudno się dziwić, bo wyniki badań są bardzo obiecujące - zespół Jamesa udowodnił, że zwiększenie ilości białka TRIM21 w komórce powoduje, że cały proces niszczenia wirusów staje się jeszcze bardziej efektywny.

Lek, jaki powstanie, najprawdopodobniej będzie podawany w formie sprayu do nosa lub inhalatora.

Oczywiście trzeba pamiętać, że nie będzie to remedium na wszystkie wirusy. Nie wiadomo, czy nasze komórki reagują na nie zawsze tak samo.

Komentarze (1)
Zapomnij o przeziębieniu!
Zaloguj się
  • Boney M

    Oceniono 1 raz 1

    Byłoby cudownie, gdyby te badania się potwierdziły, ale zanim nawet tak by było to i tak potrzeba czasu. Też jestem zdania, że odporność ma ogromne znaczenie w dzisiejszych czasach, gdzie miliony zmutowanych wirusów jest w powietrzu. Jestem zwolenniczką wzmacniania odporności homeopatycznymi kropelkami L52, które zawierają wszystkie potrzebne antygrypowe składniki dostępne we wszystkich lekach na rynku. Do tego jak herbata to zawsze z sokiem malinowym i cytryną i wiadomo wietrzenie mieszkania min 2 razy dziennie rano i wieczorem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX