Co jeść, żeby nie chorować?

Jeśli nie chcesz chorować zimą, jedz dużo warzyw, owoców, miodu i jogurtu. Nic tak dobrze jak one nie wzmocni twojej odporności
Latem, kiedy na dworze przygrzewa słońce i raczej nie grożą nam żadne choróbska, można się zajadać bogatymi w witaminy warzywami i owocami ile dusza zapragnie. Szczególnie że gdy jest gorąco, często wolimy zamiast tradycyjnego obiadu lekką sałatkę albo koktajl owocowy. Kiedy przychodzą jesienne słoty, a razem z nimi katary i przeziębienia, dieta zmienia się diametralnie. Co prawda dostarcza nam więcej energii, ale jak na lekarstwo w niej elementów, które pomogą nam wzmocnić odporność. Co więc zrobić, żeby nie dać się chorobom?

Ten killer czosnek

Zimą chorobotwórcze zarazki atakują ze zdwojoną mocą. Na dodatek sprzyjają im warunki. Często z ciepłego biura wychodzimy na zimny przystanek autobusowy, z ogrzanego sklepu wskakujemy w kałużę, przemaczając buty, przewiewa nas wiatr - kilka takich zmian i przeziębienie mamy jak w banku. Uciec pod szklany klosz i spędzić całą zimę w zamkniętym pomieszczeniu się nie da (nawet byłoby to mocno niewskazane), ale można zrobić wiele samemu, by wzmocnić organizm i nie dać się przeziębieniom. Najgorsze, co można mu zafundować, to długotrwały stres. Najlepsze - sport, ruch (chociażby spacery) na świeżym powietrzu, odpoczynek, sen i przede wszystkim dieta. A ta - żeby była skuteczna - powinna być urozmaicona i bogata w witaminy, mikroelementy i białko. Nie dość też powtarzać starej i znanej prawdy, żeby nie napychać się dwoma gigantycznymi posiłkami (nie mów, że nigdy nie zgrzeszyłeś i po całym dniu na batoniku i kilku kawach nie zjadłeś kilku tysięcy kalorii przed snem), tylko jeść regularnie pięć razy dziennie, lekkostrawnie i sycąco. To ważne dlatego, że organizm głodny jest osłabiony i nie potrafi skutecznie bronić się przed przeziębieniami.

Co jeść dla wzmocnienia?

Po pierwsze: czosnek, który za sprawą allicyny jest prawdziwym zabójcą bakterii, wirusów, grzybów i ma moc porównywalną z silnymi lekami. I wcale nie trzeba się zajadać całymi ząbkami (choć niektórzy też lubią) - równie dobrze można przygotować z nim sos jogurtowy, masło ziołowe, dodać do sałatki, duszonych jarzyn.

Po drugie: witamina C, która nie tylko wzmacnia organizm, wspomagając go w walce z bakteriami i wirusami, ale także łagodzi objawy przeziębienia, skraca jego przebieg, zwiększa przyswajanie żelaza, uszczelnia naczynia krwionośne. Już z tej wyliczanki widać, jak bardzo jest potrzebna. Żeby jednak właściwie spełniała swoje zadanie, trzeba ją stale uzupełniać - nasz organizm nie potrafi jej magazynować. Dlatego bardzo ważne jest, żeby w naszej codziennej diecie znalazły się bogate w nią: natka pietruszki (prawdziwa bomba witaminowa), brokuły, szpinak, kapusta, cytryny, pomarańcze, czarne porzeczki, truskawki, żurawina, kiwi. Oczywiście nie muszą być świeże, bo wtedy prawdopodobnie byśmy zbankrutowali; znakomicie sprawdzają się też mrożone - ten sposób przechowywania powoduje niewielkie straty witamin. Warto za to pamiętać, że na utratę witaminy C wpływa sposób przygotowania żywności - np. długotrwałe moczenie lub gotowanie. Dlatego warzywa najlepiej jeść na surowo, jeśli gotować - to krótko i najlepiej na parze, rozdrobnić - dopiero przed samym podaniem. Dobre są też zupy, ponieważ w ich przypadku do wywaru przechodzi wiele cennych soli mineralnych.

Mnóstwo witaminy C zawiera też tania i swojska cebula, o czym wiedziały już nasze babcie, przygotowując z niej syrop na kaszel (pokrojone plasterki zasypane cukrem odstawione w ciepłe miejsce na noc albo plasterki z oliwą i miodem); dodatkowo specyfik ten działa wykrztuśnie, ułatwiając oddychanie.

Po trzecie: inne antyoksydanty, czyli cząsteczki walczące z wolnymi rodnikami. Poza witaminą C są to witaminy A i E. Witaminę E - czyli najsilniejszy antyutleniacz wśród witamin - znajdziemy m.in. w olejach roślinnych i produktach zbożowych z pełnego przemiału. Witamina A w "naturze" występuje tylko w produktach zwierzęcych (mleko, jaja, wątróbka), ale można przyjmować także łatwo przyswajalny beta-karoten - czyli prowitaminę A - w który są bogate np. marchew, botwinka, pomidory.

Po czwarte: miód, który ma działanie bakteriobójcze i poprawia kondycję całego organizmu. Ale uwaga - zapewnia to jedynie miód najlepszej jakości, z nektaru kwiatowego. Przy przeziębieniach szczególnie dobrze sprawdza się miód lipowy, spadziowy i wielokwiatowy. Żeby im zapobiec, warto codziennie zjeść go łyżkę, np. dodając do musli.

Po piąte: składniki mineralne, przede wszystkim cynk i selen. Ten pierwszy nie tylko łagodzi objawy przeziębienia, ale także skraca czas kuracji. Znajduje się głównie w produktach pochodzenia zwierzęcego, np. chudym mięsie, rybach i jajach, ale także w produktach zbożowych, np. otrębach i pieczywie razowym oraz roślinach strączkowych i orzechach. O jedzeniu ryb - przynajmniej dwa razy w tygodniu - warto pamiętać także z innego powodu. Otóż zawierają one kwasy tłuszczowe omega-3, które nie tylko wzmacniają ogólną odporność, ale także zapobiegają miażdżycy i zawałowi.

Po szóste: probiotyki, czyli kultury bakterii (najczęściej pałeczki kwasu mlekowego) zawarte w jogurcie, kefirze i maślance. Nie tylko regulują pracę przewodu pokarmowego i chronią go przed infekcjami, ale także zawierają dużo wapnia.

A kiedy już zapamiętamy i będziemy stosować te zalecenia (co wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne, wystarczy odrobina planowania i zapas zieleniny oraz mrożonych warzyw w lodówce), pomyślmy o odpowiedniej ilości płynów. Zdrowy organizm potrzebuje ich 1,5-2 litrów na dobę, najlepiej w postaci niegazowanej wody mineralnej, naturalnych soków i herbat ziołowych; przeziębiony (zwłaszcza jeśli mamy gorączkę i poty) nawet 3 litrów. W tym drugim wypadku warto podać soki bogate w witaminę C (pomarańczowy, grejpfrutowy) i napoje rozgrzewające, np. herbatę z miodem i sokiem malinowym.

Czy zmieniasz swoją dietę, kiedy zaczyna być zimno?