Bolący rak, czyli jak sobie radzić z bólem nowotworowym

Ból nowotworowy nabiera cech choroby samej w sobie. Istnieje obok nowotworu, bez względu na to, co się z tym nowotworem dzieje. Jak skutecznie z nim walczyć?
Ból towarzyszy człowiekowi od zawsze. Jest nam potrzebny. To często pierwszy sygnał, że z naszym organizmem dzieje się coś złego, że zaatakowała go choroba. Istnieje jednak ból, który nie jest nam do niczego potrzebny - to ból nowotworowy. Nie polepszy on sytuacji chorego, a przysparzając mu dodatkowych cierpień, jeszcze pogorszy jego stan. - Taki ból nabiera cech choroby samej w sobie. Zaczyna istnieć obok nowotworu, praktycznie bez względu na to co się z tym nowotworem dzieje. Ogarnia cały organizm chorego człowieka - mówi dr Jerzy Jarosz, kierownik Zakładu Medycyny Paliatywnej Centrum Onkologii w Warszawie. Taki ból trzeba leczyć.



Jak wynika z badań EPIC (European Pain in Cancer):

- na bóle nowotworowe cierpi 75 proc. pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową;

- w skali naszego kraju oznacza to, że leczenia przeciwbólowego co roku wymaga 50-64 tys. nowych chorych na nowotwory złośliwe;

- ocenia się, że w Polsce żyje około 200 tys. osób wymagających leczenia z powodu bólów nowotworowych;

- nawet 33 proc. pacjentów z rakiem twierdzi, że niekiedy odczuwany ból jest tak silny, że chcą umrzeć;

- 38 proc. chorych na raka uważa, że opiekujący się nimi lekarz leczy chorobę nowotworową, a nie ból, którego doświadczają;

- 26 proc. chorych z rakiem ma wrażenie, że ich lekarz nie wie, w jaki sposób kontrolować ból.

Skąd się bierze ból nowotworowy?

Ból nowotworowy najczęściej zaczyna się tak jak każdy inny. W wyniku uszkodzenia tkanek otaczających guz nowotworowy podrażnione zostają znajdujące się w pobliżu receptory bólowe (sam guz nie boli). Biegnące od nich włókna nerwowe przekazują odpowiednią informację do mózgu.

Jeśli boli długo i bez przerwy, nasz układ odczuwania bólu przestawia się jednak na inny mechanizm działania. - Powstaje samonakręcające się koło. Ból powoduje większy ból, ten jeszcze większy i tak dalej - mówi dr Jarosz. Do tego dochodzi też cała sfera psychiki, emocji związanych z chorobą nowotworową.

Jak walczyć z bólem nowotworowym?

Najlepszą metodą jest wyleczenie chorego z nowotworu. Samo wycięcie guza nie jest oczywiście równoznaczne z pełnym wyleczeniem. I choć z reguły, zabieg taki osłabia ból odczuwany przez chorego, to często zdarza się, że guza nie ma, a ból pozostał.

Jakie są inne metody walki z bólem nowotworowym?

Kiedyś przecinano włókna nerwowe przenoszące odczucie bólu. Dziś z tego typu metod praktycznie zrezygnowano. - Jedynie w przypadku niektórych bólów związanych z rakiem trzustki, wątroby czy żołądka uszkadzamy za pomocą alkoholu tzw. splot trzewny - mówi dr Jarosz. Podstawa nowoczesnego leczenia bólu to farmakologia, a tu na pierwszym miejscu wciąż znajdują się opioidy.

Najbardziej znanym z nich jest morfina. To alkaloid znajdujący się w opium - stężonym soku otrzymywanym z niedojrzałych makówek maku lekarskiego. Jako środek uśmierzający ból opium stosuje się od tysięcy lat - soku makowego używali już lekarze starożytnych Indii, Grecji i Rzymu.

Inny lek to fentanyl - syntetyczny opioid prawie sto razy silniejszy od morfiny.

Morfinę podaje się najczęściej doustnie. Fentanyl - pod postacią plastrów naklejanych na skórę.

Niestety, morfina, choć przez większość specjalistów uznawana za "złoty standard" nie jest u nas przepisywana tak często jak być powinna. Powodów jest kilka.

- Morfina ma złą opinię. Wiele osób, w tym zarówno pacjentów, ich krewnych, jak i lekarzy patrzy na nią przez pryzmat narkomanii. Niekiedy lęk przed uzależnieniem bardziej niepokoi niż obecność silnego bólu, bo przecież "rak zawsze boli i nic na to poradzić nie można". Trudno jest wtedy przekonać, że uzależnienie na pewno się nie rozwinie, a ból można skutecznie zwalczać - mówi dr Jarosz.

Do tego dochodzi też problem czysto administracyjny, czyli sposób wypisywania recept. Otóż morfina czy fentanyl zaliczane są do tzw. silnych opiodów wypisywanych na specjalnych różowych receptach. Recepty te muszą być przechowywane "pod kluczem", umieszcza się na nich też o wiele więcej informacji.

- To, po pierwsze, dodatkowa praca dla lekarza, a po drugie, stwarza wrażenie, że z tym lekiem jest "coś nie tak" i może lepiej nie ryzykować, bo jeszcze będą kłopoty. O wiele prościej więc wypisać zwykłą receptę na słaby opioid, np. tramadol. Skutek? - To właśnie tramadol jest najczęściej przepisywanym lekiem dla pacjentów z nowotworami, choć wcale nie jest najbardziej skuteczny - wyjaśnia dr Jarosz.

Pod względem liczby ośrodków opieki paliatywnej jesteśmy w czołówce Europy. Z drugiej strony zużycie silnych leków opioidowych jest w naszym kraju kilkakrotnie mniejsze niż w większości krajów UE. A stosowanie ich jest uznawane za jeden ze wskaźników jakości opieki nad przewlekle chorymi. - Tyle że ten wskaźnik można odczytywać na różne sposoby. Na pewno nasi lekarze przepisują pacjentom nowotworowym silne opioidy za rzadko i w za małych dawkach. Z drugiej strony dane dotyczą całej, ogólnej liczby zużywanych opioidów. W wielu krajach są one powszechnie stosowane nie tylko w chorobie nowotworowej, ale też w przypadku bólów innego pochodzenia. W Polsce dzieje się tak niezwykle rzadko. Problem w tym, że w przypadku tych innych bólów skuteczność silnych opioidów jest często kwestionowana. Tutaj też należy zachować umiar i zdrowy rozsądek - mówi onkolog.

Bóle przebijające

Oprócz klasycznego bólu nowotworowego bardzo poważnym problemem są tzw. bóle przebijające. Choć, jak się uważa, cierpi na nie blisko połowa wszystkich pacjentów leczonych opioidami, to wielu chorych, członków ich rodzin, ale też lekarzy, wie o bólach przebijających bardzo mało.

Przez dłuższy czas lekarze traktowali wszystkie rodzaje bólu występującego w chorobie nowotworowej jako jeden problem. Dopiero kilka lat temu wyodrębniono ból przebijający.

Atakuje on nagle, szybko narasta (zazwyczaj w ciągu kilku minut) i trwa zwykle pół godziny. Nakłada się na dotychczas istniejące, stałe dolegliwości i pojawia się nawet w trakcie skutecznej wcześniej terapii przeciwbólowej. Jest znacznie silniejszy od bólu podstawowego. Zazwyczaj zlokalizowany jest w tym samym miejscu co ból podstawowy, ale wyróżnia go charakter napadowy (od kilku do kilkunastu epizodów dziennie) i krótki czas trwania.

Ból przebijający bardzo pogarsza jakość życia chorego na raka, praktycznie uniemożliwia mu normalne życie. Nie pozwala ani na chwilę zapomnieć o chorobie. Często sprawia, że chory przestaje wierzyć w skuteczność prowadzonej terapii.

Jak sobie radzić z bólami przebijającymi?

Konieczne jest podanie dodatkowych dawek leków przeciwbólowych tzw. dawek ratunkowych. Przez długi czas problemem było jednak znalezienie leku i sposobu jego podania tak, by zadziałał maksymalnie szybko i mógłby być samodzielnie zażywany przez chorego. Farmakolodzy doszli do wniosku, że najlepszym miejscem będzie śluzówka jamy ustnej. Jest bardzo silnie ukrwiona i leki wchłaniają się przez nią wyjątkowo szybko. Klasycznym przykładem jest tu podjęzykowa tabletka nitrogliceryny, którą zażywają "sercowcy" w razie pojawienia się bólu w klatce piersiowej.

- Lekiem przeciwbólowym, który dobrze wchłania się przez śluzówki, jest fentanyl - tłumaczy dr Jarosz.

Pierwszym z nowoczesnych środków stosowanych do leczenia bólów przebijających był... lizak. Oczywiście nie taki zwykły, ale fentanylowy. - Dziś zgodnie ze standardami za najlepszą metodę walki z bólami przebijającymi uważa się podpoliczkowe pastylki, również z fentanylem. W Polsce są one zarejestrowane prawie od roku. - Niestety, na chwilę obecną, nie są one refundowane, a to bardzo drogi lek. Mamy nadzieję, że wkrótce się to zmieni - mówi dr Jarosz. I podsumowuje: - Pamiętajmy, że nawet z bardzo ciężkim bólem można dziś skutecznie walczyć, a opieka paliatywna to nie tylko ksiądz, psycholog i rodzina, ale także wyspecjalizowani lekarz i pielęgniarka oraz nowoczesne, przebadane naukowo metody leczenia.



Z badań EAPC - European Association of Palliative Care wynika, że:

- w Polsce w dalszym ciągu około 30 proc. pacjentów z chorobą nowotworową nie uzyskuje dostatecznej pomocy;

- aż 23 proc. pacjentów odczuwających ból o natężeniu umiarkowanym do silnego nie otrzymuje żadnego leczenia;

- aż 64 proc. zgłasza, że są okresy, w których ich leki niewystarczająco kontrolują ból.



Więcej o:
Komentarze (1)
Bolący rak, czyli jak sobie radzić z bólem nowotworowym
Zaloguj się
  • kryska_n

    0

    w Warszawie dr Iwona Furman przyjmuje pacjentów z bólem nowotworowym bezpłatnie! moja mama jest pacjentką pani doktor.. ze świecą szukać takich specjalistów.. Dziękuję!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX