Herbata, czyli smaczny sposób na zdrowie

Dobra na serce, kości i żołądek. Poprawia pamięć i chroni przed alergiami. Naukowcy przekonują - herbatę naprawdę warto pić
Zdarzyło się pewnego dnia 2737 roku p.n.e., że chiński cesarz Szen Nung odpoczywał pod krzewem dzikiej herbaty. Nagle do naczynia z przegotowaną wodą, z którego popijał, wpadło kilka herbacianych liści. Nieświadomy tego władca skosztował przygotowanego w ten sposób napoju. Jego smak i aromat wprawił go w zachwyt.

Tyle mówi legenda o narodzinach najpopularniejszego - po wodzie - napoju na świecie. Pewne jest, że herbatę Chińczycy pijali przez tysiące lat, choć najstarsze zapiski na ten temat pochodzą dopiero z VIII wieku p.n.e. Mniej więcej w tym też czasie herbata trafiła do Japonii.

Spośród krajów europejskich, jako pierwsi z herbatą zetknęli się w XVI wieku Rosjanie. Jednak tak naprawdę przywieźli ją na nasz kontynent holenderscy kupcy na początku XVII w. W Polsce herbata upowszechniła się (choć tylko wśród ludzi zamożnych) sto lat później. Najpopularniejsze je rodzaje to: czarna, zielona, biała i herbata oolong.

Naukowcy i lekarze już dawno zwrócili uwagę na ewentualne zdrowotne korzyści związane z piciem herbaty. Dziś trudno byłoby znaleźć chorobę, która nie została przebadana pod kątem wpływu herbacianego naparu na jej przebieg.

Chroni przed nowotworami...

Wszystkie rodzaje herbaty (zielona, czerwona i czarna) ze względu na swój skład chemiczny korzystnie oddziałują na nasz organizm. Według badań naukowców z amerykańskiego National Cancer Institute herbaciany susz zawiera katechiny - substancje, które mogą hamować namnażanie się komórek rakowych. Dowiedli oni, że to właśnie katechiny niszczą wolne rodniki odpowiedzialne m.in. za starzenie się. Są również w stanie hamować wzrost już istniejących komórek rakowych. Co ważne, dotyczy to różnych typów nowotworów.

W kwietniu 2004 r. na łamach "Experimental Biology" naukowcy z Kalifornii opublikowali wyniki swoich prac dowodzące, że picie czarnej bądź zielonej herbaty może hamować rozwój guza prostaty. W grudniu 2005 r. na łamach "Archives of Internal Medicine" przedstawiono z kolei pracę dowodzącą, że kobiety pijące co najmniej dwie filiżanki herbaty dziennie są mniej narażone na rozwój raka jajnika niż ich rówieśniczki nielubiące tego napoju.

Aby w pełni wykorzystać działanie katechin, należy zaparzać herbatę (niezależnie od rodzaju) co najmniej przez pięć minut. Uwalnia się wtedy ok. 80 proc. tych dobroczynnych substancji.

...i zawałem

Pod koniec września naukowcy z Uniwersytetu Okayama opublikowali pracę, z której wynika, że w przypadku osób w starszym wieku regularne picie zielonej herbaty zmniejsza ryzyko rozwoju schorzeń układu krążenia aż o 75 proc. To niejako potwierdzenie pracy opublikowanej ponad rok temu na łamach "European Journal of Cardiovascular Prevention and Rehabilitation". Uczeni z uniwersytetu medycznego w Atenach dowiedli, że zielona herbata znacznie poprawia pracę wyściełających naczynia krwionośne komórek śródbłonka (ich nieprawidłowe funkcjonowanie uważa się za jeden z głównych czynników wywołujących miażdżycę).

Naukowe dowody na to, że herbata pomaga wydłużyć życie, przedstawili również w 2006 r. badacze z uniwersytetu Tohoku (Japonia). Na łamach "Journal of the American Medical Association" opublikowali wyniki 11-letnich obserwacji ponad 40 tys. obywateli swojego kraju w wieku 40-79 lat. Okazało się, że ryzyko zgonu (głównie z powodu chorób układu krążenia) było o 16 proc. mniejsze wśród osób, które wypijały dziennie pięć (lub więcej) filiżanek zielonej herbaty, niż u ludzi, którzy pili mniej niż jedną filiżankę każdego dnia.

Uważa się, że tradycja picia herbaty może być wyjaśnieniem tzw. azjatyckiego paradoksu polegającego na tym, że choć w krajach tego kontynentu pali się stosunkowo dużo papierosów, wskaźniki umieralności z powodu chorób układu krążenia i nowotworów są relatywnie niskie.

Wszyscy, którzy picie herbaty traktują jako sposób ochrony przed zawałem czy udarem, powinni jednak pamiętać o jednym - do herbaty nie należy dodawać mleka. Fakt ten oczywiście może zaboleć Anglików, dla których to właśnie mleko jest jednym z ulubionych dodatków do herbaty. Jednak w 2007 r. w "European Heart Journal" naukowcy z Niemiec opublikowali wyniki badań, które dowodzą, że korzyści, jakie daje układowi krążenia picie czarnej herbaty, są niwelowane, jeśli przyrządzamy ją na sposób angielski.

Szczepionka w filiżance

Herbata wspomaga nasz układ odpornościowy, działając jak szczepionka. Jest to możliwe, ponieważ komórki herbacianych listków wykazują pewne podobieństwo do... niektórych bakterii chorobotwórczych, grzybów, a nawet komórek raka.

Choć brzmi to groźnie, nie należy się bać, ponieważ cechą wspólną jest tylko pewien rodzaj antygenów, czyli cząsteczek chemicznych znajdujących się na powierzchni komórek. Każda bakteria, wirus i nasza własna komórka mają takie znaki rozpoznawcze. Na ich podstawie specjalne "służby ochroniarskie" wewnątrz ludzkiego ciała ustalają, z kim mają do czynienia. W przypadku wykrycia groźnej bakterii pobudzają nasz organizm do walki. Herbata wytwarza tzw. antygen alkiloaminowy występujący między innymi na chorobotwórczych mikrobach. Picie herbaty działa więc jak swego rodzaju szczepienie. Nasz układ odpornościowy uczy się rozpoznawać antygeny swoich prawdziwych wrogów - bakterii, wirusów czy grzybów - na nieszkodliwej herbacie!

Biolodzy z Harvardu dokładnie przebadali ten efekt, sprawdzając, jaki wpływ wywiera herbata na limfocyty T - białe krwinki będące jednym z podstawowych elementów układu odpornościowego. Amerykanie poddali testom zespół ochotników niepijących na co dzień herbaty ani kawy. Uczestników badania podzielono na dwie grupy, z których jedna każdego dnia przez miesiąc wypijała pięć małych filiżanek czarnej herbaty, a druga - kawy. Dwa tygodnie po rozpoczęciu badania w organizmach osób pijących herbatę badacze zaobserwowali wyraźny wzrost produkcji związków zwalczających choroby. Limfocyty T pobudzały ludzki układ odpornościowy do ewentualnej walki. U osób pijących kawę nie zaobserwowano tego typu reakcji.

Stres, pamięć, kości i... terroryści

W 2006 r. badacze z University College of London dowiedli, że codzienne picie czarnej herbaty łagodzi (poprzez wpływ na hormony) codzienny stres. Z kolei zdaniem badaczy z uniwersytetu w Newcastle (Wielka Brytania) regularne picie herbaty chroni przed kłopotami z pamięcią. W 2004 r. na łamach "Psychoterapy Research" zespół kierowany przez dr. Eda Okello opublikował pracę, z której wynika, że zielona i czarna herbata mogą blokować pewne enzymy kluczowe dla rozwoju w starszym wieku demencji i wiążących się z nią problemów z zapamiętywaniem.

Przed czym jeszcze chroni herbata? Przed cukrzycą, zaćmą, przewlekłym zapaleniem żołądka, korzystnie wpływa także na zęby i dziąsła, a ponadto zwiększa gęstość tkanki kostnej, chroniąc nas tym samym przed urazami i złamaniami.

O najbardziej zaskakujących korzyściach płynących z picia herbaty poinformowali jednak naukowcy z uniwersytetu w Cardiff (Walia) i uniwersytetu stanu Maryland (USA). Ich zdaniem herbata może stać się "ostatnią linią obrony" na wypadek ataku bioterrorystów. W marcu 2008 r. na łamach czasopisma "Microbiologist" opisali swoje eksperymenty, które wskazywały na to, iż czarna herbata dość skutecznie radzi sobie z bakterią z gatunku Bacillus anthracis wywołującą wąglik. Niestety, dodawanie do herbaty mleka znosi ten efekt.

Nie tylko do wewnątrz

Herbata okazuje się też skuteczna nie tylko jako napój, ale jako okład. W listopadzie 2006 r. naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles dowiedli, że za pomocą ekstraktu herbaty zielonej bądź czarnej (ten pierwszy okazał się skuteczniejszy) można przyspieszyć gojenie się na skórze ran powstałych po naświetlaniach, jakim poddawano pacjentów cierpiących z powodu chorób nowotworowych.

Kolejny dowód na to, jak korzystne dla skóry mogą być wyciągi z herbaty, pojawił się we wrześniu tego roku. Na łamach "Crystal Growth & Design" naukowcy z Niemiec zaproponowali, by zacząć używać herbaty jako alternatywy dla bardzo popularnego dziś botoksu. Ich zdaniem połączenie balsamu powstałego na bazie wyciągu z zielonej herbaty z światłem emitowanym przez specjalne diody wygładza zmarszczki równie skutecznie jak botoksowe zastrzyki.



Rekordy

W uprawie krzewów herbacianych przodują Indie i Chiny.

Najszlachetniejsze gatunki herbaty pochodzą ze Sri Lanki (dawnego Cejlonu) i Indii.

Najwięcej herbaty wpijają Irlandczycy. Na jednego obywatela Irlandii przypadają aż 3 kg herbaty rocznie, podczas gdy na statystycznego Polaka - ok. 85 dag.

Każdego roku na świecie produkuje się 3 mld kg herbaty.

Do koloru, do wyboru

Zanim herbata trafi na stół, musi przebyć długą drogę: więdnięcia listków, fermentacji i suszenia. W wyniku tych procesów można otrzymać różne rodzaje herbaty: zieloną, czarną lub czerwoną. Zielona powstaje z suszonych liści niepoddawanych fermentacji, czerwona poddawana jest krótko temu procesowi, zaś czarna - najdłużej. Mimo że ogólne zasady obróbki herbaty są podobne, to jej ostateczny smak zależy od sekretnych praktyk producentów.

Z masłem czy mrożoną?

Sposoby podawania herbaty są tak odmienne jak kraje, w których się ją pije. Polak nie uznaje solonej herbaty z masłem, ale dla Tybetańczyka to niemal napój narodowy. Irlandczycy prawie zawsze dodają do herbaty śmietanki lub mleka. Japończycy i Chińczycy zdecydowanie preferują herbatę zieloną. W Rosji herbatę wciąż parzy się w samowarach i nie słodzi, lecz sączy przez kostkę cukru trzymaną w ustach. W Stanach Zjednoczonych picie tego napoju jest rzadkością, choć to Amerykanie wymyślili herbatę mrożoną.



Więcej o: