Wtórny zanik miesiączki

Jestem matką 18-latki. Mamy złożony problem, ale też odwiedziłyśmy do tej pory kilku specjalistów w kilkunastu odsłonach, wielu podobnej specjalizacji. Otóż od dwóch lat córka ma wtórny zanik miesiączki (nie pierwotny tzw. z łac. amenorrhea). Po wielu ogólnych, i nie tylko badaniach, po hospitalizcji w szpitalu na oddziale gastrologicznym, trafiła do endokrynologa, gdzie okazało się, że ma niedobór estrogenów. Leczy się obecnie hormonalnie, by wywołać miesiączkę. Wszystkie badania krwi, USG jamy brzusznej, endoskopia - ok. Ważne na pewno jest, że waży 44 kg (nie odchudzając się), mimo drobną budowę ciała i bardzo niskie ciśnienie tętnicze, 70/40, 90/50. Niepokojące objawy wcześniejsze oprócz niskiej masy ciała, mimo regularnego żywienia i zaniku miesiączki, która wcześniej też była nieregularna (od 11 roku życia), to: ciągle zimne, czerwone dłonie i stopy, które zagrzewają się dopiero po ciepłej i długiej kąpieli, niskie ciśnienie, wysokie tętno, zawroty głowy, kruszące się paznokcie i nadmierne kruszenie się włosów. Wcześniej, przed wzięciem leków hormonalnych, miewała także nienaturalnie wzdęty brzuch, nawet na czczo. Przy swojej drobnej budowie wyglądało to jak zaawansowana ciąża. Lekarz ginekolog nie omieszkał tego sprawdzić osobiście. A wynikiem tej konsultacji było stwierdzenie, że córka się odchudza. Nie jest to prawdą, je regularnie, ale na pewno stara się jeść rzeczy zdrowe. Mało w jej diecie cukru, soli i tłuszczu, ale na pewno się nie odchudza. Jedyną rzeczą, jaką wykazało USG wykonywane przez ginekologa to bardzo cienkie endometrium, które tłumaczyłoby zanik miesiączki. Ale co tłumaczy brak wzrostu w okresie dojrzewania? Małe stopy, od 6 lat ten sam rozmiar buta 35, małe uszy, dłonie i głowa jak u małej dziewczynki. Co prawda jej wzrost 162 cm jest średni, ale jej siostra starsza o rok, ma już 170 cm. Mam wrażenie, że przyczyna nie jest poza zasięgiem jej odnalezienia, ale nikt na nią jeszcze nie trafił. Kompletnie nie mamy pojęcia, co z tym dalej robić. Lekarze leczą tylko objawowo. Co z tego, że badania u ginekologa, internisty, czy endokrynologa są wykonywane na bieżąco, niczego na tę chwilę one nie wnoszą. Martwię się o córkę, bo na pewno, gdy zna się przeciwnika, łatwiej się przygotować do walki z nim. Proszę, w miarę możliwości, o jakiekolwiek wskazówki.
Odpowiada lekarz Magdalena Zemlak:

Rzeczywiście przedstawiony przez Panią problem córki jest dość złożony. Niestety na podstawie niepełnej dokumentacji nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi z czym mogą być związane wszelkie problemy.

Jeżeli córka była hospitalizowana w oddziale gastroenterologii, zapewne zostało sprawdzone czy nie występują choroby, które utrudniają wchłanianie substancji odżywczych czy nie ma celiakii, która może doprowadzać do przedstawionych przez Panią objawów.

Może warto poszerzyć diagnostykę endokrynologiczną. Nie wiem jakie badania były do tej pory wykonane. Może warto dokonać pełnej diagnostyki w oddziale endokrynologicznym lub ginekologiczno-endokrynologicznym.

Mimo zaprzeczenia przez Panią zaburzeń odżywiania. Warto byłoby skonsultować córkę psychiatrycznie, ponieważ bardzo często zdarza się tak, że rodzice są zupełnie nieświadomi problemów dziecka. Dzieci z zaburzeniami odżywiania potrafią doskonale ukrywać swoją chorobę.

Życzę wytrwałości w przechodzeniu coraz to nowych badań. Być może wkrótce uda się zdiagnozować przyczynę wszelkich dolegliwości.



Więcej o: