Rzucić każdy może

Od dawna wiadomo, że jeśli człowiek nie zacznie palić w młodym wieku, później już po papierosy raczej nie sięgnie. Należy więc uczynić wszystko, by wiedza na temat szkodliwości nałogu tytoniowego dotarła właśnie do młodzieży.
A jest to naprawdę palący problem. Na świecie co roku w nałóg wkracza aż 2-2,5 miliona ludzi, z czego 90 proc. to nastolatki. I to coraz młodsze. W wielu krajach, w tym także w bogatej Europie, w nałóg tytoniowy wpadają dziś zaledwie 11-12-letnie dzieci. W krajach postkomunistycznych 11-15-letni uczniowie palą co prawda wciąż niewiele, ale 18-20-latkowie "nadrabiają" to z nawiązką i przeganiają swoich rówieśników z Zachodu. - Najprawdopodobniej i u nas ofiarami nałogu stawać się będą coraz młodsi obywatele - ostrzegał w czasie obrad profesor Witold Zatoński z warszawskiego Centrum Onkologii. - Jak temu przeciwdziałać?

Na pewno nie restrykcjami, bo wiadomo, że zakazany owoc smakuje najbardziej. Wbrew pozorom na niewiele zdaje się tu również podnoszenie cen papierosów - przekonywali naukowcy. Szkoła też nie jest w stanie odwieść od nałogu - tak przynajmniej wynika z ostatnich doświadczeń Norwegów. Pozostaje więc kreowanie mody na niepalenie, przekonywanie młodych ludzi, że przyjemność z papierosów niewielka, a zagrożenia dla zdrowia ogromne.

W Polsce - chwalonej tu głośno za sukcesy kampanii antynikotynowych (w 1980 roku paliło u nas 62 proc. dorosłych mężczyzn i 30 proc. kobiet, dziś 39 proc. mężczyzn i 19 proc. kobiet) - problemów nie brakuje. Jednym z nich jest wysoki odsetek kobiet palących w ciąży. Im niższy poziom edukacji, tym ów odsetek wyższy. Pali aż 42 proc. ciężarnych kobiet z wykształceniem podstawowym, 22 proc. z wykształceniem średnim i 11 proc. z dyplomem wyższej uczelni.

Jak rzucić palenie?

Pierwszy, ale absolutnie konieczny krok to podjęcie decyzji: "Chcę rzucić i jestem gotów podjąć taką próbę" - twierdzi Katherine Kemper z firmy farmaceutycznej SmithKline Beecham. Do niedawna nałogowcom musiała wystarczyć silna wola. - Lekarze nawet mawiają, iż niektórych łatwiej byłoby wyleczyć z raka niż z palenia - mówi prof. Zatoński.

Niebawem nawet najbardziej zagorzałym palaczom będzie można pomóc. W Stanach Zjednoczonych coraz większe sukcesy święci tzw. nikotynowa terapia zastępcza, czyli podawanie niewielkich dawek nikotyny w postaci plastra lub środków doustnych przypominających gumę do żucia. - Dwie trzecie Amerykanów zamierzających rzucić palenie nie szuka porady lekarza - mówi Katherine Kemper. - Prawdziwy przełom w stosowaniu tych środków nastąpił w 1996 roku, po tym, jak amerykański Urząd ds. Żywności i Leków uznał, że można sprzedawać je bez recepty i dzięki temu stały się ogólnie dostępne. Palacz w Stanach ma dziś do wyboru - wydać trzy dolary na paczkę papierosów albo przez 10-12 tygodni wydawać tę samą sumę na gumę zawierającą nikotynę. Wielu wybiera to drugie.

Niestety, w Polsce środki zastępcze są dwukrotnie droższe od markowych papierosów. - W 1995 r. Urząd Celny zakwalifikował nasz produkt jako gumę do żucia - mówi Beata Brożek z Pharmacia Upjohn. Efekt? 20-procentowe cło, 25-procentowa akcyza i 22-procentowy VAT. A gdyby uznano, że jest to lek, skończyłoby się na 7-proc. podatku VAT.

- Nikotynowa terapia zastępcza to za mało - uważa Zatoński.

Naukowcy coraz częściej dochodzą do wniosku, że trzeba ją wspomóc środkami antydepresyjnymi. Związek pomiędzy depresją a paleniem papierosów od dawna intrygował badaczy. Dlaczego? Bo okazało się, że:

* palacze częściej zapadają na depresję niż osoby niepalące;

* niektórym palaczom sama nikotyna polepsza samopoczucie;



* pewna ich część wpada w depresję po zerwaniu z nałogiem i to skłania ich do ponownego sięgnięcia po papierosy.

Elbert Glover z West Virginia University dowiódł ostatnio, że siedmiotygodniowa kuracja antydepresyjna preparatem na bazie bupropionu pozwala rozstać się z papierosami dwukrotnie większej liczbie palaczy. Po sześciu tygodniach papierosy rzuciło 44 proc. badanych, po roku wytrwało 23 proc. W grupie kontrolnej (palaczom powiedziano, że łykają lek, de facto była to substancja obojętna) z nałogiem rozstało się odpowiednio 19 i 12 proc. Ale najlepiej łykanie antydepresantów łączyć z nikotynową terapią zastępczą. Prof. Michael Fiore z University of Wisconsin twierdzi, że połączenie plastrów nikotynowych z zażywaniem bupropionu pomaga ponad połowie nałogowców. - To może być przełom - mówi Zatoński. - Będziemy mogli wyleczyć co drugiego palacza.

Kiedy warto rzucić?

- Im szybciej, tym lepiej. Nawet w wieku 65 lat opłaca się rzucić palenie - tłumaczył uczestnikom kongresu sędziwy Sir Richard Doll z Uniwersytetu Oks-fordzkiego, jeden z pierwszych naukowców, którzy zwrócili uwagę, że palenie tytoniu prowadzi do raka płuc. W 1950 roku ukazało się na ten temat pięć publikacji, w tym jedna Dolla. Od tego czasu liczba prac dowodzących, iż palenie szkodzi, doszła do 50 tys. Ostatnio epidemiolodzy obliczyli, że za 25 lat na świecie z powodu papierosów będzie umierać aż 10 mln ludzi rocznie. Żadna choroba czy epidemia nie pochłonie tylu ofiar.

Wśród ponad 2 tys. uczestników kongresu dostrzegłem zaledwie kilku palaczy. Wszyscy wstydliwie wypalali swojego dymka z dala od sal, w których toczyły się obrady. O wiele więcej było ekspalaczy. - Wpadłem w wieku 16 lat - opowiada jeden z obecnych tu Polaków. Doszedłem do trzech paczek dziennie, z czego sporą dawkę pochłaniałem już przed dziesiątą rano. Dwa lata temu zdecydowałem: rzucam! Obstawiłem się plastrami i gumą z nikotyną, łykałem lek antydepresyjny i preparat na migotanie przedsionków, bo moje serce tak źle znosiło odstawienie papierosów. Obiecałem sobie wówczas, że jak mi się powiedzie, w nagrodę co niedziela będę mógł sobie pozwolić na jedno cygaro. Udało się. Do papierosów już nie wrócę, ale czym byłoby życie bez niedzielnego cygara?

Papierosy a...

...ekonomia

Na zjeździe w Las Palmas wystąpił Leszek Balcerowicz. Był to jedyny tak wysoki rangą zagraniczny urzędnik obecny na konferencji, co budziło wyraźną zazdrość działaczy antynikotynowych z innych krajów.

Balcerowicz tłumaczył, dlaczego w Polsce dziś pali mniej ludzi niż 10 lat temu. Jego zdaniem przyczyniło się do tego:

1. Uwolnienie cen - które sprawiło, że pomarańcze i banany przestały być oznaką luksusu, a zdrowsze produkty stały się dostępne.

2. Polacy zaczęli więcej zarabiać i zmienili styl życia na zdrowszy.

3. Zaczęto przywiązywać większą wagę do ochrony środowiska.

...wykształcenie

To, czy będziesz palił, zależy w dużej mierze od poziomu twojego wykształcenia, a także wykształcenia twoich rodziców. Do takich wniosków doszedł Alfred McAlister, psycholog społeczny z University of Texas. Najgorzej jest, jeśli rodzice mieli dyplomy uniwersyteckie, a dzieciom w szkole się nie wiedzie i kończą edukację na poziomie podstawowym. 52 proc. takich dzieci potem w dorosłym życiu pali. I odwrotnie. Jeśli rodzice mieli wykształcenie podstawowe, a dzieci wybiły się i zdobyły dyplomy, palą niesłychanie rzadko. McAlister odnalazł wśród nich tylko 8 proc. palaczy.

...kino

W latach 50. i 60. na ekranie filmowym było gęsto od dymu tytoniowego. Paliła większość gwiazd. Stanton Glanz z Uniwersytetu Kalifornijskiego policzył, jak często w filmach z różnych lat pojawiał się papieros. Okazuje się, że w latach 60. - średnio co trzy minuty. 20 lat później częstotliwość ta spadła - papieros jako rekwizyt występował co 20 minut. A dziś? Okazuje się, że moda na papierosy w kinie znów wraca.

Więcej o: