Paciorkowiec-pneumokok

Mam pytanie odnośnie mojego 2.5letniego synka. W ubiegłym tyg leżeliśmy w szpitalu z powodu zapalenia płuc wywołanego paciorkowcem-pneumokokiem. Podano mu antybiotyk i póki co jest dobrze. Moje pytanie dotyczy tego czy podanie antybiotyku i poprawa zdrowia oznacza ze tego paciorkowca już nie ma? Czy został tylko chwilowo zaleczony? I jeszcze jedno pytanie. Synek ma niedobór IgA oraz podejrzenie choroby trzewnej-celiaki. Chciałam zapytać czy możemy podawać mu leki poprawiające odporność? Pani doktor przepisała nam szczepionkę Ribomunyl ale na ulotce jest zaznaczone żeby nie podawać osobom z chorobami autoimmunologicznymi. Czytałam też, że osobom z obniżoną odpornością nie wolno podawać takich leków. Czy synek powinien być pod opieką immunologa?
Odpowiada lekarz Marek Wolski:

Antybiotykoterapia jest skuteczna w leczeniu zapalenia płuc, natomiast w większości przypadków nie likwiduje stanu nosicielstwa (obecności paciorkowca w jamie nosowej, które jest stanem normalnym dla bardzo dużej części dzieci). Pojedyncze zapalenie płuc w wieku 2,5 lat nie jest przyczyną do dużego niepokoju i nie wskazuje na zaburzenia odporności (niedobór IgA w ponad połowie przypadków pozostaje bezobjawowy).

Jeśli chodzi o stosowanie dodatkowych preparatów poprawiających odporność to nie są one rutynowo zalecane. Sugeruję więc wstrzymanie się z ich podaniem do czasu dokończenia diagnostyki celiakii. Nawet zaś po wykluczeniu tej choroby skuteczność i zasadność stosowania tego typu leków jest mocno wątpliwa.

Podsumowując - obecnie stan Pani synka nie jest powodem do niepokoju. Proszę zgłosić się do lekarza pediatry celem pogłębienia diagnostyki choroby trzewnej.

Zobacz wszystkie porady

Więcej o:
Komentarze (2)
Paciorkowiec-pneumokok
Zaloguj się
  • Gość: Anna

    0

    Witam. Moja córka 2,5 letnia, w maju przeszła pneumokokowe zapalenie płuc. Obecnie mieszkamy w Norwegii, więc Mała była szczepiona na pneumokoki (p10), mimo to zachorowała, co bardzo zdziwiło wszystkich... Tego co przeżyliśmy nie życzę nikomu. Dzeicko było w bardzo ciężkim stanie, i myślałam, że już z tego nie wyjdzie. Pierwszy antybiotyk nie zadziałał, drugi nie zadziałał, dopiero po tyg prób zrobili mieszankę antybiotyków, które malutkimi kroczkami zaczęły COŚ zwalczać. Niestety Mała była na wykończeniu, prawie nie oddychała, nie było z nią kontaktu, była wykończona...płuca były tak zainfekowane chorobą, że w lewym płucu musiała mieć wykonany drenaż . Oczywiście po tej operacji nastąpiła komplikacje-zapalenie opłucnej, wiec następna operacja...., po niej następna komplikacja-dostało się powietrze miedzy tkankę a żebra, więc nastepna operacja próby zwalczenia powierza...po niej okazało się że płucko sie "zassało" więc mała miała respirator który za nią oddychał. No i wiele innych komplikacji, które wywołały antybiotyki... Ogólnie miesiąc w szpitalach. Potem nastepny miesiąc w domu bo córa musiała dojść do siebie, bo po miesiącu leżenia miała problemy z chodzeniem.
    Cieszę się że Twojemu synkowi zadziałały antybiotyki.
    Dziewczyny róbcie co w waszej mocy, aby zapobiec pneumokokom, bo to jest najgorsze co może być. Ja do dzisiaj nie potrafię się otrząsnąć z tego. Teraz jestem szczęśliwa że mała est zdrowa, i z każdym katarkiem ganiam do lekarza...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX