Nie pal, nie tyj, nie cierp

Mężczyzna bierze papierosa, żeby się uspokoić. Kobieta pali, by poprawić nastrój, zrelaksować się. Otóż ci, którzy potrzebują nikotyny do poprawy nastroju, najtrudniej rzucają palenie. Z prof. Lindą Ferry, amerykańską specjalistką terapii uzależnień rozmawia Elżbieta Cichocka
Dołącz do nas na Facebooku!

Czy Pani kiedykolwiek paliła?

Nigdy.

To Pani nie rozumie moich problemów. Jak więc może mnie Pani przekonać do rzucenia?

Sądzę, że pani już jest przekonana, problem w tym, że przeczytanie broszurki o szkodliwości papierosów nie wystarcza. Jeśli palenie potraktuje się jak przewlekłą chorobę neurologiczną, nikt nie będzie kwestionował roli lekarza w jej pokonaniu. Palenie to nie tylko nawyk i przyjemność, ale przewlekła choroba. Nikotyna kontroluje procesy biochemiczne, jakie zachodzą w mózgu . Kiedy ktoś pali, w jego mózgu uwalnia się noradrenalina, która ułatwia koncentrację i pobudza. Nikotyna stymuluje też wydzielanie dopaminy, która uwalnia się, kiedy człowieka spotyka przyjemność, np. podczas śmiechu, przy uprawianiu seksu. Przez wiele lat my, lekarze, baliśmy się mówić pacjentom, że są uzależnieni. Moi wiedzą, że są. Stąd ciągłe pragnienie palenia. Gdyby palacz nie zapalił, czułby się źle. Kilka tygodni podawania leku może pomóc zlikwidować te objawy.

Jakiego leku?

Zybanu. W moim szpitalu dla weteranów dużo pacjentów cierpi na depresję. Zauważyłam, że w trakcie kuracji antydepresyjnym zybanem wielu straciło chęć do palenia. Zainteresowało mnie to, wystąpiłam o środki na badania kliniczne. Ich rezultatem było stwierdzenie, że zyban to specyficzny lek antydepresyjny, bo wywołuje niechęć do papierosa i kontroluje metabolizm tak, że mniej się tyje, zażywając go po rzuceniu palenia.

Takie to proste? Pigułka na niepalenie?

Nie. Leczenie powinno się odbywać na kilku płaszczyznach. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych staraliśmy się zmieniać nawyki. Na pierwszej wizycie uczę, by nie trzymać papierosów w zasięgu ręki, by znieść automatyzm działania. To za mało. Istnieje również psychologiczna potrzeba palenia, by zmniejszyć stres . Ale to nieprawda, że palenie zmniejsza stres. Papieros pomaga chwilowo. Trzeba uczyć pacjentów nowych sposobów radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Taka terapia zajmuje sześć tygodni.

Neurochemiczne zmiany w mózgu najskuteczniej można opanować za pomocą środków farmakologicznych, które zmniejszają objawy odstawienia papierosów. W pierwszym etapie leczenia lekarz powinien zaproponować lek. Kilka tygodni jego zażywania to złoty standard w medycynie. W USA mamy już trzynaście lat doświadczeń z zybanem, w Europie dopiero dwa lata. W Wielkiej Brytanii palacze mogą dostać lekarstwo za darmo, w USA pacjent pokrywa połowę kosztów terapii [w Polsce lek jest pełnopłatny - red.].

Od czego więc zaczęłaby Pani moje leczenie?

Od obszernego wywiadu lekarskiego o wszystkich chorobach i zażywanych lekach, żeby zobaczyć, jak pani organizm reaguje na palenie. Zleciłabym badanie poziomu cholesterolu, wydolności płuc , badanie ogólne, by oszacować ryzyko zawału serca. Dowiedziałabym się też o chorobach odtytoniowych w pani rodzinie, co dałoby mi wiedzę o pani podatności na te choroby. Test wypełniony przez panią pomógłby mi też zrozumieć powody, dla których palenie jest dla pani tak ważne, że mimo całej wiedzy o jego szkodliwości jest pani dalej uzależniona . Pozwoliłby mi też zmierzyć siłę pozamedycznych motywacji do rzucenia palenia. Na tej podstawie opracowałabym indywidualną koncepcję terapii.

A gdyby się nie powiodła?

To przy każdej następnej wizycie, choćby z okazji przeziębienia, próbowałabym znowu. Dałabym kolejną publikację o szkodliwości palenia, starałabym się wzmocnić pani własną motywację.

Czytałam, że trudniej jest wyleczyć kobiety niż mężczyzn.

Nie każdą kobietę w porównaniu z każdym mężczyzną. Dla powodzenia kuracji jest istotne, z jakich powodów pacjent pali. Z amerykańskiej ankiety przeprowadzonej wśród 10 tys. palaczy wynika, że mężczyzna czuje, że musi zapalić, by się uspokoić. Potrzebuje nikotyny, by kontrolować swój gniew. Kobiety natomiast palą, by poprawić nastrój, by się zrelaksować. Otóż ci, którzy potrzebują nikotyny do poprawy nastroju, najtrudniej rzucają palenie. Z badań wynika, że kobiety dwa razy częściej zapadają na depresję niż mężczyźni. Być może z tego powodu uważa się, że kobiety trudniej wyleczyć. Dlatego przed podjęciem kuracji wskazane jest badanie, czy pacjent nie cierpi na depresję. Wtedy należy podjąć leczenie przeciwdepresyjne przed kuracją antynikotynową.

A z jakich powodów mężczyźni i kobiety zrywają z nałogiem?

Mężczyźni najbardziej boją się impotencji , chcą być bardziej atrakcyjni fizycznie i seksualnie. Kobiety natomiast częściej myślą o zdrowiu - swoim i dzieci. Chcą też zaoszczędzić pieniądze.

To żadna oszczędność, jeśli po rzuceniu palenia utyję 15 kg i będę zmuszona zmienić całą garderobę.

40 proc. amerykańskich kobiet mówi tak samo. - Lindo, jeśli mam utyć, to nie mów mi o rzucaniu palenia - słyszę często. To prawda, że po rzuceniu palenia kobiety bardziej przybierają na wadze niż mężczyźni. Tyją, bo spowalnia się przemiana materii, a także dlatego, że więcej jedzą. Leki zmniejszają to ryzyko. Wielu ludzi tyje tylko trochę i w ciągu roku zrzuca zbędne kilogramy. Z tego też powodu napisałam na spółkę z koleżanką książkę kucharską "Jak rzucić palenie i nie przybrać na wadze". To jest możliwe.

Raz już rzuciłam palenie i dwa tygodnie później spowodowałam stłuczkę samochodową. Przyczyną był mój brak koncentracji.

Leczyłam tysiące ludzi i wiem, że problemy z koncentracją palacz ma przez dwa do sześciu tygodni abstynencji, zanim mózg nie przyzwyczai się do pracy bez nikotyny. To jest jeden z ośmiu objawów zespołu odstawienia. Dlatego często zaleca się kurację podczas urlopu . Problemy z koncentracją też się zmniejszają, a często nie ma ich wcale, jeśli terapia wspomagana jest tabletkami. Te wszystkie argumenty to tylko wymówka nic niewarta wobec korzyści dla zdrowia. 16 lat temu 3,5 mln osób rocznie umierało z powodu chorób odtytoniowych, dzisiaj umiera prawie 5 mln, a za 20 lat będzie ich już 10 mln. Czy warto umierać na zawał albo męczyć się z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc dla wątpliwej przyjemności palenia?

Żaden z moich byłych pacjentów nie uważa, że warto było palić. Dzisiaj każdy z nich zadaje sobie pytanie, dlaczego tak długo był głupi i wcześniej nie zerwał z nałogiem.

Co zamiast papierosa?

W aptece:

Zyban - lek antydepresyjny (na receptę). Likwiduje problemy związane z rzuceniem palenia, np. kłopoty z koncentracją. Nie zawiera nikotyny.

Nicorette - guma do żucia (a właściwie do obracania w ustach). Zawiera nikotynę.

Plastry nicorette - rano przyklejasz plaster, dawka nikotyny jest uwalniana przez cały dzień. Mają różną zawartość nikotyny (im więcej paliłaś, tym silniejszy kup plaster).

U specjalisty:

Akupunktura - uznana metoda terapii. Lekarz wbije ci w ucho trzy cienkie igły. Prawdopodobnie zabieg trzeba będzie powtórzyć.

Hipnoza - psychoterapeuta zniechęca cię do palenia po wcześniejszym wprowadzeniu cię w stan lekkiej hipnozy. Uwaga: sugestia hipnotyczna nie zadziała, jeśli sama nie masz w ogóle ochoty rzucić palenia.



Czytaj także:

Polowa palaczy wcale nie chce palić

Rzucić każdy może

Boimy się grafik na papierosach, napisy nam nie straszne?

Rak. Płuca

Zdrowe dziąsła to zdrowe... płuca