Infekcje sezonowe okiem psychologa

Późna jesień i zima to dla większości z nas trudny czas. Dzień staje się krótszy, zanim zdążymy nacieszyć się nielicznymi promieniami słońca, już robi się ciemno. Zmniejszona ilość światła słonecznego sprawia, że mamy mniej energii i gorszy nastrój.
Temperatura za oknem spada, coraz częściej marzniemy i mokniemy. Jest to czas obniżonej odporności - zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Dlatego w tym okresie częściej dopadają nas różne infekcje. Nasze ciało i psychika, nierozerwalnie ze sobą połączone, reagują na te nieprzyjemne zmiany. Któregoś ranka budzimy się z bólem głowy, z bólem gardła, z katarem Czujemy, że rozpoczyna się infekcja. Jak wtedy powinniśmy się zachować, by działać konstruktywnie dla siebie i ludzi wokół nas?

Pozwól sobie chorować

Najważniejsze w chorobie jest pozwolenie sobie na chorowanie. To może wydawać się banalnym stwierdzeniem, a jednak niewielu z nas potrafi to zrobić. Kiedy pojawiają się pierwsze oznaki infekcji, szybko szukamy możliwości, by je usunąć. Tak, aby nie kolidowały z naszymi planami. Łykamy więc powszechnie dostępne i reklamowane środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które na chwilę wyciszają objawy. Jesteśmy zadowoleni, bo nie musimy zmieniać planów ani zwalniać naszego codziennego, szybkiego tempa. Gdyby jednak się zatrzymać i zadać sobie pytanie: co się ze mną dzieje? Co mówi mi moje ciało? Co to znaczy, że tak się czuję? Jeśli zadamy sobie te pytania, będziemy mieli szansę dostrzec, że nasze ciało, poprzez objawy choroby, wysyła nam informacje o osłabieniu, zmęczeniu i konieczności odpoczynku i regeneracji. Jeśli natomiast nie pozwolimy sobie na tę chwilę zadumy nad własnym ciałem i własnym zdrowiem, pognamy prosto w sam środek iluzji o odpowiedzialności. Wojciech Eichelberger, psycholog i psychoterapeuta, opowiadając kiedyś w wywiadzie o ważnej i trudnej umiejętności odpuszczania, przywołał metaforę dwóch pilotów podczas lotu transatlantyckiego. Czy będąc pasażerami takiego lotu - pytał - nie oczekujemy od pierwszego pilota, że kiedy poczuje się gorzej, odda stery drugiemu pilotowi? Tylko jeśli umiemy dobrze zadbać o siebie, możemy zadbać dobrze o innych, w tym o beneficjentów naszej pracy. Zatem kiedy chorujemy, zadbajmy o siebie, a nie zaprzeczajmy chorobie.

Z uważnością dla chorego ciała

Zadbać o siebie. Ale jak? Skąd mam wiedzieć, czego tak naprawdę mi trzeba? W codziennym pędzie często gubimy kontakt ze świadomością swoich potrzeb, z tym co dla nas prawdziwie dobre. Choroba to dobry czas, by ćwiczyć uważność na swoje potrzeby, na sygnały z ciała. Spróbuj być tu i teraz, nie staraj się zaprzeczać rzeczywistości, swoim odczuciom, nawet jeśli są nieprzyjemne. Jest to, co jest. Poczuj gdzie Cię boli, jak Cię boli, z czym Ci niewygodnie Uważnie obserwuj swoje ciało, swój oddech, pozwól myślom łagodnie płynąć. Poczuj, czego Ci trzeba w tym momencie, szukaj swoich prawdziwych potrzeb. Słuchaj siebie, Ty najlepiej wiesz, czego Ci trzeba, nie ma tu odgórnych zasad - jeść czy nie jeść, spać czy czuwać, leżeć czy nie leżeć, przykrywać się pierzyną, czy wystarczą grube skarpety? Jedynie poprzez uważny, świadomy kontakt z ciałem możesz uchwycić to, czego Ci trzeba, by odzyskać siły i wykorzystać czas choroby na regenerację zmęczonego, nadwyrężonego organizmu. Pozwól sobie odpocząć.

Jak nie "zainfekować relacji" podczas infekcji?

Chorowanie to mierzenie się z dolegliwościami ciała, ale również mierzenie się z zależnością od innych. Choroba często nas ogranicza. W różnym stopniu - czasami potrzebujemy kogoś, kto zrobi nam zakupy lub wyprowadzi psa, innym razem trudno nam wstać z łóżka, więc potrzebujemy więcej pomocy. Bezradność, zależność są trudnymi uczuciami do wytrzymania. Często budzą złość, rozdrażnienie, irytację. Ponieważ trudno jest się złościć w próżnię, mamy tendencję do przenoszenia naszej złości na domowników, najbliższe nam osoby. Tworzy to niełatwą sytuację interpersonalną, narasta napięcie, a to przeszkadza w procesie zdrowienia i często psuje relacje na dłuższy czas. W takiej sytuacji pomocne może się okazać szczere, otwarte mówienie o swoich uczuciach. Zamiast burknąć na żonę czy męża przypominających o wzięciu lekarstwa o odpowiedniej porze, można powiedzieć: "Dziękuję, że mi przypominasz. Jestem Ci wdzięczny, ale jednocześnie jestem rozdrażniony i zły, że sam nie mogę sobie ze wszystkim poradzić, tylko muszę Cię prosić o pomoc. To dla mnie trudne".

Zaopiekuj się sobą i pozwól się sobą zaopiekować.

Złość i rozdrażnienie w chorobie są efektem raniącego spostrzeżenia, że nie jesteśmy ani niezniszczalni ani samowystarczalni. Co z tym zrobić? Najpierw pozwól sobie na rozgoryczenie tym faktem. Tak, jakbyś pozwolił na to dziecku. Znajdź w sobie łagodność do siebie, do swoich niedoskonałości, słabości. Wszyscy je mamy. Taka wewnętrzna postawa pozwoli Ci spojrzeć na siebie czułym i opiekuńczym okiem. A to z kolei da Ci przestrzeń na zaakceptowanie pomocy i opieki ze strony innych.

Małgorzata Randzio - psycholog, trener umiejętności psychologicznych, psychoterapeuta. Tworzy i prowadzi warsztaty z obszaru komunikacji, rozwoju osobistego oraz interpersonalnego, radzenia sobie ze stresem oraz budowanie odporności na stres. Prowadzi również psychoterapię indywidualną. Pracuje w BEN MED Centrum Psychoterapii w Warszawie http://www.centrumben.pl/



Więcej o:
Komentarze (9)
Infekcje sezonowe okiem psychologa
Zaloguj się
  • Sonia Piecha

    Oceniono 59 razy 25

    "Dziękuję, że mi przypominasz. Jestem Ci wdzięczny, ale jednocześnie jestem rozdrażniony i zły, że sam nie mogę sobie ze wszystkim poradzić, tylko muszę Cię prosić o pomoc. To dla mnie trudne".
    Co za amerykanskie, pie...ne , nadete idiotyzmy...

  • monika.libra36

    Oceniono 14 razy 6

    "Zamiast burknąć na żonę czy męża przypominających o wzięciu lekarstwa o odpowiedniej porze, można powiedzieć"...Wytrzyj zasmarkany nosek :):)

  • Oceniono 10 razy 2

    Z tym, że przeziębienie tworzy niełatwą sytuację interpersonalną to chyba przegięcie ;)
    A przy sezonowych chorobach bardzo ważna jest dieta. Dzięki niej można ich uniknąć, jak również je zwalczać. Zostawiam rozpiskę, co warto jeść w czasie choroby i żeby nie zachorować: katar-i-przeziebienie.blogspot.com/2014/12/dieta-chorego-czyli-co-jesc-przy.html

  • Anna Masternak

    Oceniono 3 razy 1

    Bardzo dobry tekst! Dziękuję. Nic dodajć nic ująć.
    P.S. dla hejterów: dont worry, wszystkie nienawistne komentarze i złość z jaką uderzacie w innych- z innym zdaniem i perspektywą niż Wy sami, będzie Wam wybaczone :)

  • drzejms-buond

    Oceniono 27 razy 1

    Prawdą jest ogólną iż ZIMĄ człowiek w ogóle nie powinien pracować.
    Zgodnie z naturą, wszelkie prace powinny trwać od wschodu do zachodu słońca, od wiosny do jesieni. Każde inne zachowanie uznaje się za NIENATURALNE.
    A jeśli żyjemy nienaturalnie, to nienaturalnie musimy też się odżywiać i funkcjonować na co dzień.
    Można sobie oczywiście "pozwolić na chorowanie" ale wtedy trzeba być znanym psychologiem albo mieć sponsora. W naszym przypadku polecam specjalne WZMOCNIENIE ORGANIZMU PRZED SEZONEM GRYPOWYM- P R O B I O T Y K I ! Radzę zainteresować się tym tematem. I nie mam tu na myśli zwykłych probiotyków za 15 zł ale PRAWDZIWYCH WZMACNIACZY SYSTEMU IMMUNOLOGICZNEGO ( jest taki jeden, nazwy nie wymienię bo mi wyrzucicie komentarz)

  • priekrasna.brunhilda

    Oceniono 8 razy -2

    "(...)Kiedy pojawiają się pierwsze oznaki infekcji, szybko szukamy możliwości, by je usunąć. Tak, aby nie kolidowały z naszymi planami. Łykamy więc powszechnie dostępne i reklamowane środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które na chwilę wyciszają objawy. Jesteśmy zadowoleni, bo nie musimy zmieniać planów ani zwalniać naszego codziennego, szybkiego tempa (...)".
    Bełkot. No niestety, to jest bełkot i brednie. Droga Pani "psycholog", nie wiem, czy do Pani dociera to, że człowiek-pracownik stając się chorym, jest postrzegany przez maszynerię biznesową jako niepełnosprawny, osobnik o obniżonej wydajności, często też stanowiący realne zagrożenie dla zdrowej populacji (i tu akurat zgadzam się z tą konkretną tezą). A co to oznacza, gdy z powodu nieobecności tracimy nie tylko wynagrodzenie, jakieś tam szczątkowe prawa do premii czy innych gratyfikacji, ale również nasza pozycja zawodowa ulega drastycznemu pogorszeniu, "odpadamy" z "wyścigu szczurów", w rywalizacji zawodowej (nawet ukrytej) obsuwamy się w hierarchii, co w ostateczności może doprowadzić do utraty przez nas pracy, jako że staliśmy się niewydajni, drodzy w eksploatacji i niepewni. Oto dlaczego walczymy z objawami, dlaczego niewyleczeni chodzimy do pracy... Pani chyba żyje w jakimś Matrixie, bo tego rodzaju blekot świadczy o kompletnej nieznajomości realiów, albo o niezrozumieniu istoty sprawy. Tak czy inaczej, niestety śmiem wątpić w Pani kompetencje zawodowe, co czynię na bazie tego rodzaju wypowiedzi, jakie tu opublikowano.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX