Cztery przepisy na zdrowie

Jeść jagody, pić czystą wodę, a herbatę - tylko własnoręcznie parzoną. To chemiczne pomysły na długie życie. Aha, nie zawadzi od czasu do czasu potraktować prądem kartofla
1. Mamy pierwsze dowody na to, że jedzenie czarnych jagód (w Małopolsce zwanych borówkami), truskawek czy jagód palmy brazylijskiej (jagód acai) pomaga starzejącemu się mózgowi zachować zdrowie - ogłosili w Bostonie podczas 240. dorocznego zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego naukowcy z Centrum Badań nad Starzeniem Się (również w Bostonie). Zdaniem kierującego badaniami Shibu Poulose jagody (i prawdopodobnie orzechy włoskie też) silnie aktywują naturalny mózgowy system oczyszczania, który skutecznie usuwa toksyczne białka sprzyjające osłabieniu intelektu i pogorszeniu pamięci.

- Wraz z wiekiem organizm coraz gorzej się broni przed procesami zapalnymi i uszkodzeniami powodowanymi przez m.in. szkodliwe wolne rodniki. To z kolei sprawia, że człowiek jest bardziej podatny na rozwój chorób degeneracyjnych mózgu, schorzeń układu krążenia czy nowotworów - wyjaśnia Poulose. - Na szczęście naturalne substancje przeciwutleniające (a więc zdolne do niszczenia wolnych rodników) - polifenole - znajdujące się w wielu owocach i warzywach są w stanie wyhamować powyższe procesy - dodaje.

W swoich wcześniejszych eksperymentach Poulose pokazał, że starzejące się szczury laboratoryjne odzyskiwały np. zdolność do zapamiętywania i uczenia się po dwóch przez miesiącach karmienia ich bogatym w polifenole ekstraktem z jagód, truskawek i jeżyn.

Teraz badacz z Bostonu skupił się na innym problemie.

Otóż w mózgu, podobnie jak w innych częściach naszego ciała, stale się gromadzą jakieś "śmieci", np. obumarłe komórki. Cały ten bałagan - jak wyjaśnia naukowiec - musi zostać posprzątany. Takim mózgowym czyścicielem są komórki mikrogleju. Jednak z wiekiem mikroglej pracuje coraz gorzej i sterta śmieci rośnie. Co więcej, zdarza się, że mikroglej zaczyna szaleć - staje się nadaktywny i atakuje całkiem zdrowe komórki mózgu. Sposobem na to znów mogą okazać się jagody. Poulose, badając komórki mózgowe starszych myszy, odkrył, że wstrzyknięty w nie ekstrakt z borówek sprawia, że procesy oczyszczania centralnego systemu nerwowego znów zaczynają przebiegać tak, jak powinny.

2. Kolejny przepis na zdrowie może - zdaniem Brendy Davy z Instytutu Technicznego Stanu Wirginia (USA) - pomóc w walce z nękającą współczesne społeczeństwa plagą otyłości.

To środek pozwalający kontrolować apetyt, bez recepty, niepowodujący skutków ubocznych, dostępny prawie za darmo i jak ogłoszono wczoraj w Bostonie, wystarczą zaledwie dwie jego szklanki przed posiłkiem, by zgubić zbędne kilogramy.

Co wchodzi w skład owej magicznej mikstury? Niewiele - dwa atomy wodoru i jeden tlenu, w skrócie H2O.

- To prawda - zwykła woda może bardzo pomóc w odchudzaniu - przekonuje Brenda Davy. Do swojego eksperymentu uczona zaprosiła 48 osób w wieku 55-75 lat. Wszystkim na okres 12 tygodni zalecono niskokaloryczną odchudzającą dietę. Połowie badanych nakazano jednak, by przed każdym z trzech posiłków dziennie wypijali dwie szklanki wody. Okazało się, że w ciągu trzech miesięcy osoby znajdujące się w tej właśnie grupie zrzuciły średnio o 2,5 kg więcej. - Wypita tuż przed posiłkiem woda wypełnia żołądek i daje poczucie sytości. A to sprawia, że człowiek pochłania podczas jedzenia nawet o 75-90 proc. kalorii mniej - wyjaśnia Davy.

3. Pamiętajmy jednak, by nie dać się nabić w butelkę. Podczas zjazdu w Bostonie dr Shiming Li z firmy WellGen ostrzegał, że wiele ze sprzedawanych obecnie butelkowanych herbat (tylko w USA ich rynek jest wart 1mld dol.) reklamowanych jako bogate źródło substancji przeciwutleniających tak naprawdę zawiera o wiele mniej polifenoli niż zwykła, zaparzona w domu filiżanka herbaty.

Wraz z kolegami Li sprawdził zawartość polifenoli w butelkowanych herbatach sprzedawanych w amerykańskich supermarketach. - W niektórych przypadkach trzeba by wypić 20 butelek takiej herbaty, by dostarczyć do organizmu taką samą dawkę przeciwutleniaczy co w szklance herbaty - mówił dr Li i zachęcał, by zawsze dokładnie sprawdzać skład kupowanego przez siebie herbacianego napoju.

4. I na koniec prawdziwie elektryzująca wiadomość. Otóż, co należy zrobić, by zwykły kartofel nabrał znacznie silniejszych, a co za tym idzie, lepszych dla zdrowia właściwości przeciwutleniających? Popieścić bohatera prądem lub solidną wiązką ultradźwięków.

- Z wcześniejszych badań wiadomo, że różne rodzaje "stresu", jak np. osuszanie czy tłuczenie, sprawiają, że w świeżych produktach rolniczych wzrasta wydzielanie przeciwutleniaczy. Nikt jednak nie zbadał do tej pory, czy warzywa można "zestresować" za pomocą bodźców czysto mechanicznych - mówił dr Kazunori Hironaka z uniwersytetu Obihiro na Hokkaido (Japonia).

Wraz ze swoim zespołem sprawdzał, jak odbiją się na kartoflach trwające do kilkudziesięciu minut sesje, w trakcie których przepuszczano przez nie niewielkie ładunki elektryczne bądź wiązki ultradźwięków.

- Okazało się, że w ziemniakach za każdym razem wzrastało stężenie przeciwutleniaczy - polifenoli i kwasu chlorogenowego. W niektórych przypadkach ich poziom wzrastał nawet o połowę - mówił w Hironaka.

Jego zdaniem ten sposób ulepszania warzyw może już wkrótce znaleźć zastosowanie na skalę przemysłową.