Prawie jak eliksiry młodości
Shutterstock
Natura nie jest nadgorliwa i zazwyczaj oferuje nam tylko to, co niezbędne. Wraz z wiekiem i wyłączaniem kolejnych funkcji (w tym zdolności do rozrodu) obniża się wyraźnie produkcja hormonów, przede wszystkim testosteronu, estrogenów i mniej znanego dehydroepiandrosteronu, zwanego w skrócie DHEA. Ta substancja wywarzana przez nadnercza, nieprzypadkowo zwana jest hormonem młodości. Wraz z jej ubytkiem skóra staje się bardziej cienka, mięśnie słabsze, a tkanka łączna (stanowiąca głównie podporę organizmu i ochronę mechaniczną niemal wszystkich narządów) bardziej wiotka. Zmienia się także nastawienie do życia: człowiekowi coraz trudniej radzić sobie ze stresem, codziennymi wyzwaniami... Spada apetyt na życie. Oczywiście na to zjawisko wpływa wiele czynników, ale rola DHEA jest już dziś niezaprzeczalna.
Dowiedziono, że w pewnym stopniu od nas samych zależy, jak długo i w jakim stężeniu ten hormon wytworzą nadnercza. Jego poziom zależy głównie od aktywności fizycznej. Zapewne dlatego tak gwałtownie starzeją się niektóre osoby po przejściu na emeryturę, jeśli nie mają pomysłu, co zrobić ze swoim życiem po zakończeniu pracy. Nie ma szansy na długowieczność ten, kto ze wszystkich sportów najchętniej uprawia zmianę kanałów w telewizji za pomocą pilota. Ruch na świeżym powietrzu to okazja, by dotlenić organizm, usprawnić wiele procesów metabolicznych. Aktywny równa się dłużej młody, pogodny. Mitem jest przeświadczenie, że długowieczni to ci, którzy dłużej są starzy. Zazwyczaj wśród stulatków trudno znaleźć takich, którzy już po czterdziestce, czy pięćdziesiątce zwalniali obroty.
DHEA można też dostarczyć organizmowi w postaci tabletki, do kupienia w aptece bez recepty. Czy jednak jest taka potrzeba, kiedy zacząć i jak dawkować, najlepiej ustalać z lekarzem pierwszego kontaktu podczas rutynowej wizyty profilaktycznej. Zakłada się, że obniżenie poziomu hormonu, mające już znaczenie dla zdrowia i kondycji, może występować już u pięćdziesięciolatka.



