O HTZ już bez euforii, ale i bez histerii. Szkodzi czy pomaga? Nie wiemy na pewno! [WYWIAD]

Z jednej strony grzech przediagnozowania i traktowania naturalnych procesów jako stanów chorobowych, z drugiej lekceważenie prawa do przyjemności i zapominanie, że panie bardzo dojrzałe uprawiają seks i chcą czerpać z niego przyjemność. O aktualnie obowiązującym spojrzeniu na hormony i menopauzę rozmawiamy z prof. Rafałem Kurzawą, ginekologiem, położnikiem i embriologiem klinicznym*

Jeszcze niedawno hormonalna terapia zastępcza (HTZ) miała być nie tylko optymalnym sposobem na zachowanie dobrej formy i samopoczucia przez kobiety w wieku menopauzalnym, ale przede wszystkim gwarantem zachowania zdrowia. HTZ przepisywano na potęgę niemal wszystkim paniom, które trafiały do lekarza, a ich metryka wskazywała, że "już czas".

Potem tendencja się odwróciła: HTZ miał znacznie zwiększać ryzyko zgonu z powodu chorób sercowo-naczyniowych, a nawet sprzyjać rakowi sutka.

Dziś kobieta idąc do lekarza może czuć się zdezorientowana, bo jest możliwe, że trafi na przedstawiciela jednego z dwóch obozów...

Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Panie Profesorze, HTZ to realna pomoc dla kobiety dojrzałej czy jednak zdrowotna pułapka?

Tak naprawdę to nie wiemy na pewno. Nie ma badań, które pozwoliłyby to rozstrzygnąć ostatecznie. Na świecie przeprowadzono w sumie pięć dużych badań o zasadniczo wiarygodnej metodologii, które niewiele wniosły. Pierwsze dały wyniki rewelacyjne i stąd ogólne zachłyśnięcie się hormonalną terapią zastępczą. Kolejne wręcz przeciwnie: dowodziły, że HTZ szkodzi i spowodowały falę strachu, która przeszła przez media. I tak się szarpiemy, bez jednoznacznej odpowiedzi...

Może lepiej w takim razie nie ryzykować?

Rzecz w tym, że te badania, które dowodziły szkodliwości HTZ były obciążone poważnym błędem: źle dobrano grupę badawczą. Uczestniczki były zagrożone zawałem i udarem w większym stopniu, niż populacja. Wnioski były więc zbyt daleko idące.

Czyli?

Sytuacja jest analogiczna jak w przypadku antykoncepcji. Są wskazania i przeciwwskazania. U wszystkich kobiet HTZ zwiększa krzepliwość krwi, ale nie u wszystkich musi to oznaczać problemy ze zdrowiem. Należy ważyć stosunek ryzyka do korzyści i kierować się dobrem kobiety.

Ale skoro nie ma jednoznacznych dowodów...

Czasem wystarcza empiria. Na to, że progesteron pomaga utrzymać ciążę, też nie ma jednoznacznych dowodów, a jednak robi się to od dawna i wierzymy, że z powodzeniem. Ktoś kiedyś  pomyślał, że skoro kobiety czują się gorzej, gdy spada im poziom hormonów, to może warto im je uzupełnić. Wiele pacjentek potwierdza, że rzeczywiście: to pomaga...

Czyli można zlekceważyć te alarmujące wyniki badań?

We wszystkim trzeba zachować umiar. Kobiety w bardziej zaawansowanym wieku, około 60 lat, które menopauzę mają już za sobą raczej nie powinny decydować się na HTZ. Hormony mają pomóc przejść łagodnie z wieku rozrodczego do ustania czynności jajników. Czyli: najważniejsza grupa docelowa to kobiety kilka lat przed menopauzą i kilka po.

Wszystkie?

Nie! Tylko te, u  których fizjologiczny spadek hormonów powoduje zespół przykrych objawów: zlewne poty, uderzenia gorąca czy kołatanie serca. HTZ nie jest metodą profilaktyczną. Nie ma dolegliwości, nie trzeba uzupełniać hormonów. Tymczasem w Polsce wciąż popełniamy grzech przeleczenia. Drugi: to grzech przediagnozowania. Badamy i badamy, a przecież objawy są bardzo charakterystyczne. Wiemy, kiedy kobiecie to menopauza obniża jakość życia.

To na czym powinien skoncentrować się lekarz?

Kluczowe jest samopoczucie pacjentki i konsekwencje niedoborów hormonów: osteoporoza, atrofia pochwy, zaburzenia libido. Brak radości z seksu to już wskazanie do leczenia. Wreszcie zaczynamy o tym mówić, że kobieta, która ma 50-60 lat, współżyje i chce być atrakcyjna. Standardy zachodnie.

Dla różnych kobiet różne HTZ?

Naturalne hormony płciowe to progestageny, androgeny, estrogeny. Wszystkie leki steroidowe je naśladują. Estrogeny przede wszystkim mają zapewnić dobre samopoczucie kobiecie. Czasem stosowane są miejscowo, do pochwy, co pozwala  odbudować błonę śluzową i znosi suchość pochwy. Progestageny także poprawiają komfort życia, ale mogą być stosowane, jeśli kobieta ma macicę. Androgeny zmniejszają ryzyko osteoporozy i poprawiają libido.

A fitoestrogeny? Między bajki włożyć?

Dlaczego? Wszyscy za mocno idziemy w kierunku medycyny, a nie zdrowego stylu życia: troski o środowisko, prawidłowe odżywianie, samopoczucie, zdrowie psychiczne... To, jak kobieta przechodzi menopauzę, nie zależy wyłącznie od hormonów, ale także od tego, czy jest wyspana, czy pali, co zjadła... Czasem wystarczy niewielka zmiana nawyków, by leki nie były potrzebne. A fitoestrogeny? Ocenia się, że eliminują problemy w 60 proc. w stosunku do klasycznego HTZ. Efekt placebo to ok. 30 proc.

A geny? Ponoć Japonki cierpią rzadziej...

 Wszystko zależy od genów: czy ktoś ma włosy, czy nie, jaki mają kolor, czy mamy predyspozycje do danej choroby... Śmierć to genetyka. Genetyka nie jest ponoć zamieszana tylko w wypadek komunikacyjny... Chociaż, czy ja wiem... A brak uwagi? Dekoncentracja? Geny są ważne, ale jeszcze wciąż nie mamy na nie zasadniczego wpływu. Skoncentrujmy się na tym, na co mamy wpływ. Starajmy się żyć zdrowo, leczmy, gdy pojawiają się niechciane objawy i poprawiajmy jakość życia, gdy nauka i medycyna nam na to pozwala.

* Prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa (na zdjęciu) jest specjalistą w dziedzinie ginekologii i położnictwa oraz embriologii klinicznej. Kieruje Zakładem Zdrowia Prokreacyjnego na Wydziale Nauk o Zdrowiu Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, jest również lekarzem kierującym Oddziałem Ginekologii w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w Szczecinie. W 2008 roku uzyskał najwyższy europejski stopień specjalizacji z zakresu embriologii klinicznej (Senior Clinical Embryologist) certyfikowany przez European Society of Human Reproduction and Embryology (ESHRE). Jest wielokrotnym stypendystą Uniwersytetu w Antwerpii w Belgii i Wolnego Uniwersytetu w Brukseli, czołowych europejskich ośrodków zajmujących się leczeniem niepłodności. Długoletni Przewodniczący Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz Przewodniczący Zachodniopomorskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.

Więcej o:
Komentarze (26)
O HTZ już bez euforii, ale i bez histerii. Szkodzi czy pomaga? Nie wiemy na pewno! [WYWIAD]
Zaloguj się
  • coelka

    Oceniono 12 razy -2

    W Niemczech biora prawie wszystkie kobiety 60+ a długosc zycia i jakosc zycia jest tam bardziej komfortowa , wynuika to tez z innych czynników ,ale jakos tam te chormony nie usmiercaja masowo kobiet , tylko w Polsce jak to u nas zawsze debilne wnioski, strachy, leki.

  • thyroid

    Oceniono 7 razy -1

    Progestageny a progesteron to nie to samo.Progesteron mikronizowany pochodzenia roslinnego jest bioidentyczny z własnym hormonem i jest bezpieczny a progestageny jak i inne syntetyczne hormony wywołują obj. niepożądane ( zakrzepy, ryzyko nowotworowe itd) Od kilkunastu lat w USA .leczenie menopauzy jest oparte na stosowaniu bioidentycznych hormonów w dawkach indywidualnych na podstawie badań poziomów estradiolu ( obniża się o połowę i progesteronu ( obniża się 12 krotnie). Dla stosowania bioidentycznych hormonów nie ma granicy wieku ( wg. J.R.Lee: do 90 roku życia a dalej się zobaczy). Pozdrawiam, więcej na www:progeston.pl

  • jamagducha

    Oceniono 13 razy -1

    To w firmie tego pana pomylono komórki jajowe, skutkiem czego kobieta urodziła nie swoje dziecko, w dodatku bardzo chore. Nie wiem czy on wiarygodny jest.

  • jnd

    Oceniono 5 razy 1

    wniosek jest prosty z tych badan, skoro z nich nie wynika czy terapia pomaga czy szkodzi to znaczy ze jest zwyczajna fanaberia kobiet ktore maja zaduzo pieniedzy. Skoro nie pomaga i nie szkodzi srednio to znaczy ze lepiej nie stosowac bo leki zawsze maja skutki uboczne i lepiej zdac sie na to co los przyniesie.

  • Justyna Jopek

    Oceniono 3 razy 3

    Stosuję krem z progesteronem 3 tyg na m-c po Evra. Systen i Fem 7 i nareszcie ustąpiły mi uderzenia gorąca, poty w nocy, nerwowośc i nawet wypadanie włosów. Mam 61 lat, a estradiol wg lekarza miałam wysoki. Nareszcie żyję.

  • 1docentpj

    Oceniono 15 razy 3

    Medycyna to biznes. Skuteczność najnowocześniejszych (czytaj najdroższych) kuracji antyrakowych nie jest nawet 5% większa od tych sprzed 30 lat.

  • six_a

    Oceniono 8 razy 6

    już widzę, jak lekarz w ciągu całych czterech minut przewidzianych na pacjenta zajmuje się czymś więcej niż wypisaniem recepty z urzędu. na przykład studiami nad kolorem włosów i nawykami w ciągu ostatniej dekady.

  • lekarzzewsi

    Oceniono 10 razy 8

    Niestety, tak to już jest, że w medycynie niczego nie wiemy na pewno. Tak jak nie wiemy na pewno, czy zapięcie pasów w samochodzie nas nie zabije. Każdy słyszał, że po wypadku pas może nie chcieć się rozpiąć i zginiemy w rzece albo w pożarze. Jednak w zdecydowanej większości przypadków ten zapięty pas uratuje nam zdrowie i życie. Tak samo jest z leczeniem i szczepieniami.

  • micor

    Oceniono 20 razy 10

    "Nie wiemy, jak działa"
    Za ten przecinek w tytule należy się literacki NOBEL

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX