Jak mądrze chronić skórę przed słońcem? Obowiązujące zasady okazały się zawodne

15.06.2017 14:37
Słońce uszczęśliwia, uzdrawia i chroni, jeśli dasz mu szansę i odpowiednio przygotujesz się na przyjęcie korzyści

Słońce uszczęśliwia, uzdrawia i chroni, jeśli dasz mu szansę i odpowiednio przygotujesz się na przyjęcie korzyści (Zach Dischner, https://www.flickr.com/photos/zachd1_618/, (CC BY 2.0))

Ekspert: Zachwyciliśmy się wysokimi filtrami i teraz mamy epidemię chorób autoimmunologicznych. Czas przypomnieć sobie, jakie systemy ochronne zapewniła nam sama natura.

Kąpiele słoneczne to okazja do uzupełnienia niedoborów witaminy D, ale także ryzyko poparzenia skóry, dorobienia się nieestetycznych przebarwień czy przyspieszenia procesu starzenia. Jak tego uniknąć? Pytamy doktora Roberta Chmielewskiego, znanego specjalistę medycyny estetycznej i chirurga*.

Eliza Dolecka: Wkrótce startuje sezon urlopowy. Jak przygotować skórę do kontaktu ze słońcem?

Robert Chmielewski: Trochę na to późno w tym roku. Słońce dopada nas wszędzie, szczególnie w okresie wczesnowiosennym, i nie czeka na kalendarzowe lato. W naszym klimacie zwykle najostrzejsze jest od kwietnia do czerwca. Przygotowania najlepiej rozpocząć w marcu, jeśli planujemy wypoczynek w kraju i zawsze miesiąc przed wylądowaniem na egzotycznej plaży.

Przecież kremy z filtrem, podstawowe zabezpieczenie, stosujemy bezpośrednio przed opalaniem. Co powinniśmy zrobić wcześniej?

Kluczowy jest odpowiedni poziom beta-karotenu. To naturalny filtr, który chroni nas przed poparzeniami i przebarwieniami, a przy okazji zapewnia zdrowy, ładny kolor skóry, jeszcze zanim się opalimy.

Czyli marchew na śniadanie, obiad, kolację?

Tak, marchewka to znakomite źródło beta-karotenu, ale byłoby trudno kogokolwiek przekonać do takiej kuracji. Nawet zmusić się do szklanki soku codziennie - też trzeba amatora. Wystarczą suplementy wysokiej jakości.

"Suplement" nie kojarzy się nam dobrze...

Fakt, opanowało nas swoiste "naturalne szaleństwo", zresztą działające wybiórczo, bo jakoś nikogo nie oburza, ani nawet nie zastanawia już choćby suplementacja witaminy D. Na Zachodzie osoby świadome, niemal z automatu, po zimie przechodzą od niej do beta-karotenu właśnie. Oczywiście, suplement suplementowi nierówny i trzeba stawiać na przebadane klinicznie, o udowodnionym działaniu, ale takie to naprawdę sojusznicy naszego zdrowia.

Ile beta-karotenu potrzebujemy?

10-16 miligramów na dobę. Nie trzeba tego jakoś odmierzać. W aptekach są odpowiednie preparaty, zwykle nazwa sugeruje, że służą ochronie przed słońcem. Obniżają one naszą wrażliwość na szkodliwe promienie słoneczne. Chronią przed nieprawidłowym wyrzuceniem barwnika i pozwalają ładnie, równomiernie się opalić. Lekka i trwała opalenizna jest w porządku. Całkiem blada, sina skóra nie wygląda zdrowo.

Stosowanie takiego suplementu nie zwalnia nas jednak przed używaniem wysokich filtrów, zwłaszcza, gdy mamy wrażliwą skórę?

Moim zdaniem bardzo wysokie filtry to nie jest dobre rozwiązanie dla skóry. Zachwyciliśmy się nimi, od lat grzecznie je stosujemy, a efekty rozczarowują. Skutek to przede wszystkim powszechne niedobory witaminy D3, a w efekcie znaczny wzrost chorób autoimmunologicznych i nowotworowych. Witamina D jest kluczowym graczem w układzie odpornościowym i ten jeden czynnik wystarczył, by doszło do niekorzystnych zmian.

Suplementacja witaminy D nie rozwiązuje problemu?

Niestety, bywają problemy z przyswajaniem. Optymalnym i najtańszym sposobem zapewnienia jej organizmowi jest kontakt ze słońcem. Jeśli odpowiednio przygotowanej skórze pozwolimy na krótki, dosłownie kilkuminutowy kontakt z promieniami słonecznymi, damy naturze szansę zapewnić nam i produkcję witaminy D, i ochronę.

Czyli?

Skóra złapie promienie UV i wyrzuci minimalną ilość ochrony barwnikowej. Barwnik melanina to filtr od natury, który ma nas chronić przed uszkodzeniami. Gdy cały czas smarujemy się preparatami z wysokim filtrem, blokujemy prawidłowe wydzielanie tego barwnika.

A co z dziurą ozonową, zanieczyszczeniem środowiska, szkodliwym promieniowaniem? Bez znaczenia?

Oczywiście, to bardzo realne zagrożenia i nie można o nich zapominać. Na szczęście mamy całkiem skuteczną broń przed nimi, czyli antyoksydanty. Poza wspomnianą witaminą A (beta-karoten to przecież prowitamina), niezwykle ważna jest też witamina C. Cenne, silne przeciwutleniacze to także zeaksantyna i astaksantyna, wskazane, gdy skóra jest wyjątkowo wrażliwa, podatna na fotostarzenie. Zawierają je niektóre produkty spożywcze, ale dostępne są też suplementy.

I o kremach z filtrem możemy zapomnieć?

Nie! Przygotowanie skóry ma pozwolić na bezpieczny kontakt ze słońcem bez specjalnych kremów przez parę minut. Filtry są wciąż niezbędne, ale muszą stanowić element ochrony, a nie całość. Nie powinny być też zbyt wysokie. Przy naprawdę wrażliwej skórze filtr 30 powinien w zupełności wystarczyć.

Internet jest pełen wstrząsających zdjęć osób poparzonych, chociaż stosowały znacznie wyższe filtry... Wszyscy kłamią?

To raczej kwestia niewłaściwego stosowania kremów z filtrem. Jego wysokość niejednokrotnie ma znaczenie drugorzędne.

Najgorsze błędy?

Wierzymy, że kremem z wysokim filtrem można smarować się znacznie rzadziej. Tymczasem żaden filtr nie trzyma się skóry bardzo długo, bo się pocimy. Szczególnie widać to na twarzy. Do ewentualnych poparzeń najszybciej dochodzi na policzkach, brodzie i czole, bo tam jest najwięcej gruczołów potowych. Już po godzinie pojawiają się kropelki potu, które filtr wymywają. Efekt? Kropelka potu działa jak soczewka przyciągająca promienie i mamy punktowe przebarwienia.

A rodzaj filtra ma znaczenie?

Oczywiście. Wiele osób woli mineralne od chemicznych, bo chcemy działać bardziej naturalnie, a te na plaży nie sprawdzają się wcale. Schodzą błyskawicznie, zwłaszcza w przypadku ruchliwych dzieci, które wycierają je o piasek, ręcznik... Dodatkowo: filtry mineralne lekko przesuszają skórę. Jeśli mało pijemy, nie dość, że narażamy się na odwodnienie, to jeszcze szybciej się poparzymy lub nasza skóra stanie się nadwrażliwa na słońce, dając objawy podobne do alergii.

A filtry wodoodporne?

Zazwyczaj są takie przede wszystkim z nazwy i po każdej kąpieli wymagają uzupełnienia. Zarazem są już takie preparaty, które dosłownie wgryzają się w skórę i po całym dniu ciężko je zmyć nawet pod prysznicem. Nie zostawiają białego osadu na skórze, chronią tatuaże... Nawet one jednak nie pozwalają nam zapomnieć o zastosowaniu kosmetyków po opalaniu.

Dlaczego?

Nasza skóra po opalaniu wymaga nawilżenia i natłuszczenia. Musimy dbać o naturalny płaszcz lipidowy. Pamiętajmy, że na naszej skórze, podobnie jak w jelitach, żyją mikroorganizmy kluczowe dla ogólnego zdrowia. Pod ochronną warstwą olejku czy balsamu z roślinnymi masłami mają szansę przetrwać i nie tylko dbać o naszą skórę, ale także zapobiegać wielu infekcjom. To szczególnie ważne, gdy wypoczywamy w obcym klimacie.

Bo słońce jest bardziej ostre?

Nie tylko. Wrażliwość skóry na promieniowanie zależy od wielu czynników, choćby stopnia zasolenia wody czy jej nawodnienia w głębszych warstwach. Nie musimy wyjść na słońce, by skóra była podrażniona. Czasem wystarczy długi lot samolotem i suche powietrze, by ją podrażnić. Aklimatyzacja to przede wszystkim oswojenie się z lokalną mikroflorą. Pamiętajmy, że nasz układ immunologiczny potrzebuje czasu i odpowiedniego uzbrojenia, by sobie poradzić z obcymi mikrobami. Zdrowa skóra to olbrzymie wsparcie.

* Dr Robert Chmielewski (na zdjęciu) - chirurg, specjalista medycyny estetycznej, członek sekcji medycyny estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, wykładowca w Europejskim Centrum Szkoleniowym Anti-Aging. Autor wielu artykułów prasowych, ekspert w licznych programach, powszechnie znany dzięki telewizyjnym metamorfozom. Przyjmuje w Prime Clinic.

Zobacz także:

Rak skóry: podstawnokomórkowy i płaskonabłonkowy [38 ZDJĘĆ]

Mikroflora rządzi: jak na nasze zdrowie wpływają bakterie jelitowe?

ABCDE czerniaka - jak odróżnić zwykłe znamię od śmiertelnie niebezpiecznej zmiany

Wspólny urlop to test dla związku. Co wakacje razem mówią o waszej relacji?
1/8Wasze idealne wakacje:
Komentarze (19)
Jak mądrze chronić skórę przed słońcem? Obowiązujące zasady okazały się zawodne
Zaloguj się
  • eastofeden

    Oceniono 26 razy 16

    Siedzieć w domu , zaciągnąć kotary by obronić się przed szkodliwym promieniowaniem , grać na komputerze. Wyjść na jesień. Najlepsza ochrona. :P

  • beata.00

    Oceniono 18 razy 10

    artykuł sponsorowany

  • titta

    Oceniono 13 razy 5

    Tak, marchewka to znakomite źródło beta-karotenu, ale byłoby trudno kogokolwiek przekonać do takiej kuracji. ??? Ja rozumiem artykol sponsorowany ale przeciez nie idiotyczny.
    Co maja filtry do chorob autoimmunologicznych? Ktos powiazal je z brakiem wit D?
    Wiekszasc osob ktore znam, uwielbia marchewke. Sadzac po tym ile sokow marchwiowyc jest w sprzedazy problemow z popytem nie ma. Mnie lekarz zabronil pic wiecej niz jedna szklanke dziennie po tym jak stalam sie pomaranczowa - przedawkowanie karotenu tez jest szkodliwe.

  • beenthere

    Oceniono 10 razy 2

    Wystarczy popatrzec na europejczykow mieszkajacych na stale w cieplych krajach, kobiety po 40stce (mezczyzni tez, ale ich to moze az tak nie rusza) wygladaja jak zasuszone sliwki!
    Ja temu panu podziekuje za suplementy i "zdrowy" wyglad skory na rzecz ochrony mojej twarzy.

  • set456

    Oceniono 9 razy 1

    W moim przypadku suplementacja beta-karotenem w tabletkach skończyła się tragicznie. Plamy i przebarwienia na całym ciele już od kilkunastu lat.Zero słońca do końca życia. Każde opalanie kończy się plamami i poparzeniami. Też się kiedyś radziłem takiego konowała.

  • paseo

    Oceniono 6 razy 0

    Niestety kolejny tekst poplatania z pomieszaniem.ZADEN beta -karoten,narchewki itd.NIE ochronią nas przed poparzeniem.Ma natomiast racje mowiac,ze filtr 30 zupełnie wystarczy.Poparzenia na twarzy NIE biora się z potu ale z tego ,ze brwi,nos,broda,czolo sa optymalnei pochylone do promieni słonecznych ,pod katem zbliżonym do 90 stopni i dlatego te miejsca opalają się najszybciej.Filtry wodoodporne sa naprawdę wodoodporne i jedno smarowanie całkowicie wystarcza na caly dzien.Witaminy D i jej odmian mamy w naszych szeroksociach wystarczająco dużo i opalanie z filtrem NIc tu nie zmienia a niedobor tej witaminy NIE powoduje nowotworow.i tak dalej i dalej i zawsze ten sam wniosek:pisane na kolanie "porady " w G.W. robia mnóstwo szkody i oglupiaja ludzi.

  • areq1971

    Oceniono 6 razy 0

    Witam
    Podziwiam ludzi ,którzy przy pierwszych majowych upałach wystawiają się na długotrwałe działanie słońca.Bez "podkładu" można się zdrowo poparzyć.Ostatnio (19.05 do 28.05) byłem nad Bałtykiem i widziałem białe jak mąka kobiety , przeważnie w wieku okołomenopauzowym:) , leżące plackiem w czasie największego działania słońca.O godzinie 16.00 ich skóra przypominała młode buraki..jedna miała wyraźne problemy z ustaniem w pozycji pionowej i lekkie zaburzenia mowy-klasyczny przykład udaru cieplnego.
    Trzeba to robić z głową nie na hurra a opalenizna jest trwała i jednocześnie nie rzucająca się za mocno w oczy.
    Ja od paru lat w okresie listopad-luty szukam jakichś przyzwoitych cen na wyjazdy zagraniczne (Głownie Kanary , Egipt) i tam robię podkład:) W kwietniu jak słoneczko zaczyna prażyć ,więcej czasu spędzam na ogrodzie i tarasie niż w domu. W maju obowiązkowo Bałtyk i spacery oraz dwie-trzy godziny w bezpośrednim słońcu ale tylko do godziny 13.00 i po 16.00!!!!
    Wolne chwile po pracy , w wakacje , na ogrodzie i basenie przy chacie , ni we wrześniu znowu Bałtyk i tym prostym i tanim:) sposobem jestem narażony na działanie promieni słonecznych praktycznie cały rok...znam masę lekarzy ,którzy latają 3-4razy do roku i to na dalekie kierunki-Ci to są dopiero w kolorze mahoniu:)

  • aeromonas

    Oceniono 8 razy 0

    Zamiast filtra lepiej jest po prostu obserwować reakcję skóry i zasłaniać ją, kiedy ma dość słońca. Mamy szlak syntezy witaminy D (tak naprawdę - to jest hormon) w skórze oraz jasną skórę właśnie po to, żeby sobie zapewnić odpowiedni poziom witaminy D. Niedobór D jest bardziej szkodliwy niż lekkie uszkodzenie skóry, bo jak słusznie zauważył rozmówca - mamy melaninę oraz enzymatyczny układ antyoksydacyjny, który nas chroni. Nie próbujmy na siłę być mądrzejsi od przyrody.

  • cucurucu

    Oceniono 12 razy 0

    Najlepiej nic nie nakladac tylko stopniowo przyzwyczajac skore do slonca i nie siedziec zbyt dlugo w sloncu. Wszelakie masci, kremy itp to wymysl komercji

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX