Zaburzenia psychiczne o najwyższym wskaźniku śmiertelności wciąż bagatelizowane. Młoda Polka postanowiła to zmienić

Karolina Otwinowska otarła się o śmierć kilka razy. Przez chorobę straciła przyjaciół i co najmniej kilka lat tzw. normalnego życia. Dziś walczy o innych, ale nie jest łatwo przebijać się przez polski pancerz obojętności.

Wyobraź sobie drobną, dwunastoletnią dziewczynkę. Ambitną, rezolutną, trochę męczącą perfekcjonistkę, która ze szkoły chce przynosić same szóstki i wszystko robić najlepiej na świecie. Jest fizycznie zdrowa, chociaż wydaje się zakompleksiona (przy pozornej pewności siebie, młodzieńczej buńczuczności).

Na pewno poznałeś kogoś takiego. Czy świadomie przejdziesz wobec niej obojętnie, wiedząc, że umiera, skoro jest "sama sobie winna"? A jeśli ma dziewięć lat? Pięć? Za rok może być śmiertelnie chora, na ścieżce samozagłady. Zapewne szybko umrze (ryzyko nawet 1:4, w zależności od przebiegu choroby), albo trwale zniszczy sobie zdrowie, albo... Codziennie przechodzimy obojętnie.

Szokujące statystyki

W latach 70. ubiegłego wieku na anoreksję chorowała jedna na 500 osób. W latach 80. mówiło się już o jednej na 100. Dziś zapada na nią jeden na 50 nastolatków, a według prof. Katarzyny Kucharskiej z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie zjawisko jest jeszcze częstsze i niemal w każdej szkolnej klasie możemy się spodziewać jednej osoby chorej na anoreksję (więcej na ten temat).

Uważa się, że wkrótce jadłowstręt psychiczny będzie (a może już jest) trzecią po otyłości i astmie oskrzelowej najczęstszą przewlekłą chorobą u dorastających dziewcząt w wieku 15-19 lat. Chłopcy chorują na anoreksję rzadziej, chociaż stosunek 9:1 według praktyków jest już nieaktualny, a zjawisko coraz częstsze także u drugiej płci.

Jeśli uświadomimy sobie, że zaburzenia odżywiania to przede wszystkim problem bardzo młodych kobiet, a niesłusznie uznawana za mniej groźną bulimia może być znacznie częstsza, skala robi się ogromna. Szczególnie że są jeszcze inne, mniej znane nieprawidłowości, jak jedzenie kompulsywne czy ortoreksja.

Na zaburzenia odżywiania chorują coraz młodsze dzieci. Wśród chorych zdiagnozowanych w Polsce nie brakuje dziewięciolatek. W Wielkiej Brytanii zaburzenie rozpoznaje się nawet wśród przedszkolaków. Specjaliści alarmują, że w ciągu czterech lat liczba hospitalizacji wzrosła czterokrotnie, co nie tylko potwierdza, że chorych jest coraz więcej, ale także, że choroba ma coraz częściej dramatyczny przebieg. Anorektycy coraz wcześniej balansują na granicy życia i śmierci, a potem ją przekraczają.

Zaburzenia odżywiania stanowią jedną z najbardziej niebezpiecznych grup zaburzeń psychicznych. Surowy wskaźnik umieralności dla zaburzeń odżywiania wynosi 23, co oznacza, że zaburzenia te mają najwyższy wskaźnik umieralności wśród wszystkich zaburzeń psychicznych. Ile to jest dokładnie, liczbowo? Niestety, takimi danymi nie dysponuje nawet ministerstwo zdrowia, bo zazwyczaj umiera się nie bezpośrednio na anoreksję, a jej różne konsekwencje, ale jest dość prawdopodobne, że co najmniej kilka osób każdego dnia.

"Medialna choroba modelek"?

Życie naszych dzieci jest zagrożone, a my w zasadzie nic z tym nie robimy. Jeszcze kilka lat temu anoreksja była na ustach niemal wszystkich, zwłaszcza po śmierci kilku znanych osób, w tym francuskiej aktorki i modelki Isabelle Caro. Świat przez chwilę był wstrząśnięty, wprowadzono parę zakazów dotyczących wagi modelek, ale medialny szum wokół anoreksji, bulimii i reszty paradoksalnie przyczynił się do dzisiejszej ciszy. Wiele osób uwierzyło, że problem nie dotyczy ich, ich dzieci, "normalnych ludzi", a jedynie niedoszłych gwiazd modelingu.

Dr Beata Szurowska jest pedagogiem od lat opiekującym się osobami cierpiącymi na zaburzenia odżywiania. Wyjaśnia, że takie myślenie prowadzi do niezrozumienia, a to nim karmi się choroba:

Anorexia nervosa to znacznie więcej niż tylko przesadne odchudzanie (jak nadal czasem się uważa). Niesprawiedliwy i nieprawdziwy jest również pogląd, że osoby chore to dziewczyny, które za wszelką cenę chcą wyglądać jak modelki i na drodze do kariery zatraciły się w odchudzaniu. Jeśli już można powiedzieć, że osoby chore pragną czegoś bardzo mocno (tak mocno, że są w stanie ryzykować własnym życiem), to nie chodzi im o karierę i sukces, ale o miłość, aprobatę, czułość, zainteresowanie.

Podobnie o podłożu problemu mówi Jacek Santorski, znany polski psycholog i psychoterapeuta:

Przeładowanie bodźcami, informacjami, destruktywnymi narracjami i zwodniczym marketingiem - a z drugiej strony deficyt zdrowych relacji, miłości i wartości - to znamiona współczesnego kryzysu cywilizacji, do którego najbardziej drastycznych przejawów należą zaburzenia jedzenia, anoreksja, bulimie i inne destruktywne wzorce zachowań i uzależnienia. Medycyna, psychologia, kultura, zamykają się na te problemy z uwagi na trudność ich zrozumienia i bezradność w próbach leczenia.

Uwierzyć Karolinie

Dr Beata Szurowska i Jacek Santorski czynnie poparli projekt "zaburzenia jedzenia" Karoliny Otwinowskiej, absolwentki psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, autorki pamiętnikowych książek opowiadających o jej własnych zmaganiach z zaburzeniami odżywiania. Otwinowska jest też inicjatorką i pomysłodawczynią programu edukacyjnego, powstałego w oparciu o osobiste doświadczenia, a także czytelników jej pierwszej książki "Dieta (nie)życia". Ta książka zmieniła wiele w życiu autorki, ale nie tylko. Dziesiątki listów od chorych, ale także ich bliskich, dowodzą, jak bardzo są bezsilni wobec anoreksji i jak trudno o profesjonalną pomoc.

Książka niedawno doczekała się wznowienia. Dlaczego ma być tak ważna? Dr Szurowska:

W Karolinie bez trudu odnajduję inne dziewczęta cierpiące z powodu zaburzeń odżywiania, które spotkałam. Były takie jak ona - wrażliwe, ambitne, pewne siebie i wystraszone jednocześnie.(...)

Jak przekonuje Jacek Santorski inicjatywa Karoliny Otwinowskiej "Głód(nie)Nażarty" realizowana we współpracy z Norbertem Wierbiłowiczem:

pomoże przezwyciężyć stereotypy i mity związane z tym obszarem cierpienia i patologii, da mobilizujący impuls środowisku i wsparcie cierpiącym - bezradnym dotąd wobec swoich problemów.

Zdaniem specjalistów: szczerość do bólu, dystans do samej siebie, wreszcie poczucie humoru - to budzi zaufanie, zmusza do refleksji. Dlatego wspomnienia Karoliny Otwinowskiej, a także podejmowane działania, mogą pełnić funkcje terapeutyczne i edukacyjne dla chorych, ich rodzin, a nawet specjalistów.

Wygrać z mitami

Anoreksja to bardzo znana, nieznana choroba. Mamy jakieś wyobrażenia, które zazwyczaj nijak się mają do rzeczywistości. Anorektyczka chce być piękna? Skądże! A jeśli nawet, zdumiewające jest to wyobrażenie piękna:

(...) odkąd wyszłam ze szpitala, ludzie nie rozpoznawali we mnie anorektyczki. A ja tak strasznie chciałam, by ktoś znów wzdrygnął się na mój widok i krzyknął za moimi plecami: Śmierć na łańcuchu! Kościotrup! Szkieletor!. Dla mnie byłby to największy komplement (...).**

Najlepiej, żeby chory dotknął dna? Anorektykowi trzeba próbować pomóc na każdym etapie, jednak rokowania z każdym dniem są gorsze. Gdy pojawiają się pierwsze sygnały zaburzeń odżywiania, właściwa reakcja daje szansę, że nie będzie szpitala, wyniszczenia, śmierci. Przejrzy na oczy, gdy zobaczy, do czego to prowadzi? Niestety, nie musi tak być...

Dziś na oddział trafiła nowa anorektyczka. Była w strasznym stanie. Nie pozwolili jej ruszać się z łóżka. Już od paru godzin leży pod kroplówką, a do toalety wożą ją na wózku inwalidzkim. Nawet bałam się zapytać, ile ona waży. Bałam się z dwóch powodów. Jej wygląd był przerażający, ale jednocześnie nęcił. W głębi serca czułam się przy niej przegraną. Ona osiągnęła niższą wagę - była lepsza.

Anorektycy nie boją się śmierci? Jest im zupełnie obojętna? Karolina Otwinowska kilka razy próbowała się zabić, a jednak, gdy śmierć przyszła po nią sama, uświadomiła sobie, że chce żyć:

Poczułam pocałunek śmierci na ustach. (...) Czułam śmiertelne zimno wokół siebie, trupi fetor we wnętrzu ciała. Na ramionach ciążyły mi objęcia kostuchy. Byłam przekonana, że koniec nadchodzi. I, o dziwo, się przestraszyłam.

Trudno przewidzieć, co stanie się impulsem do walki z chorobą. Zazwyczaj tych bitew i impulsów jest wiele. Śmierć przyjaciółki. Odejście mamy. Strata kolejnej osoby. Spotkanie ciężarnej i uświadomienie sobie, że nie będzie się nigdy matką.

Czasem przychodzi mobilizujący strach, a kiedy indziej jednak brakuje sił, by walczyć. Mocy może zabraknąć najbliższym:

Najbliższa mi osoba zostawiła mnie na pastwę tego choróbska. Powiedziała, że nie może patrzeć, jak się głodzę, że szczur na mej twarzy ją przeraża, że każdej nocy przychodzi sprawdzić, czy oddycham i jeszcze żyję, i że ma już dość. Moja mama ze zmęczenia odeszła. Tuż po porannej awanturze wyprowadziła się mówiąc, że nie chce mnie znać...

Możliwe ocalenie?

Karolina przetrwała. Cieszy się życiem. Pomaga innym. Wielu traktuje ją jak najbliższą przyjaciółkę, co obrazuje, jak często anoreksja chodzi w parze z samotnością:

Droga Karolinko, w ogóle się nie znamy, a mam wrażenie, że jesteś najbliższą mi osobą - Ty mnie rozumiesz. Czytając Twoją książkę czułam, jakbym czytała swój własny pamiętnik. Dzisiaj weszłam na Twoją stronę, nawet nie wiesz, jak bardzo ucieszyłam się widząc, że Ci się udało. Studiujesz psychologię, uwielbiasz taniec, teatr, ŻYJESZ. Bardzo Ci zazdroszczę. Myślisz, że mi też się uda? (...) Chciałabym zasnąć i obudzić się zdrowa. Tak po prostu.

Najłatwiej jest pomóc dziecku w okresie przedanorektycznym. Charakteryzuje go:

  • izolacja,
  • obniżenie nastroju,
  • kompleksy i niezadowolenie z siebie,
  • nasilenie perfekcjonizmu,
  • nadmierne zainteresowanie dietami i kalorycznością posiłków.

Takie objawy nie muszą prowadzić do anoreksji, ale nie wolno ich lekceważyć. To sygnał, że dziecko cierpi i potrzebuje naszego zainteresowania. Jeśli przeoczymy ten moment, przed nami wszystkie ciemne strony zaburzeń odżywiania: kłamstwa, manipulacje, agresja, obojętność...

Jedzcie razem posiłki, kiedy to tylko możliwe, pytajcie, co słychać i bądźcie ciekawi odpowiedzi. Zwróćcie uwagę, czy jedzenie znika z talerza. Tak niewiele i tak dużo jednocześnie...

* Dr Beata Szurowska, pedagog, adiunkt w Instytucie Wspomagania Rozwoju Człowieka i Edukacji Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie

** Cytaty pochodzą z książki "Dieta (nie)życia" Karoliny Otwinowskiej i Agnieszki Mazur.

Kontakt do Karoliny Otwinowskiej: redakcja@glodnienazarty.pl

Bibliografia:

  • Natalia Kaźmierczak, Antoni Niedzielski "Zaburzenia odżywiania jako choroby cywilizacyjne XXI wieku", Cywilizacja zdrowia, praca zbiorowa pod redakcją dra Mateusza Warchała, e-bookowo.pl, 2016 r.
  • Olga Tytko "Zaburzenia odżywiania oblicze znane i mniej znane", Cywilizacja zdrowia, praca zbiorowa pod redakcją dra Mateusza Warchała, e-bookowo.pl, 2016 r.
  • www.psychiatria.pl

Bulimia często chodzi w parze z anoreksją. Wyjście z choroby jest jeszcze trudniejsze, a problem bardziej powszechny. Do chorych i ich bliskich również próbują dotrzeć osoby, które ten problem poznały od środka, jak Anna Gruszczyńska:

Wygrała z bulimią, teraz pomaga innym

Więcej o:
Komentarze (31)
Zaburzenia psychiczne o najwyższym wskaźniku śmiertelności wciąż bagatelizowane. Młoda Polka postanowiła to zmienić
Zaloguj się
  • antykonformista

    Oceniono 23 razy 13

    Ludzie chorujący na anoreksję nie są sobie winni. Są ofiarą systemu. Zwykle zaczyna się od rodziny o niezdrowych relacjach. Przesadne oczekiwania wobec dziecka. To warunek konieczny, choć niewystarczający. I nie zawsze, choć najczęściej, mający źródła w rodzinie.

    Rodzice nie widzą problemu. Zwykle uważają, że to nie ich wina. Oni przecież są najlepsi, najwspanialsi, zapewniają dziecku takie wspaniałości, wycieczki zagraniczne, najlepsze szkoły, kursy i rozmowy każdego wieczora. I dają taką miłość przecież i wsparcie...

    A to tylko jedna strona medalu. Drugą stroną są przesadne oczekiwania, lęki imputowane dziecku, "elitarne szkoły", które często są małymi sektami. Często sektami są też rodziny, w tym swoim poczuciu idealności, elitarności i wyjątkowości.

    Cierpi dziecko. Rodzice nie rozumieją jak cierpi i nie dopuszczają tego do siebie. Nie dopuszczają, że to jakże często ich wina. Można być zbyt "totalnym" rodzicem. Skrajności, to oczywiście pełna inwigilacja. Dziecku nic nie wolno, wszystko jest zagrożeniem. Pełna kontrola, więc dla dziewczyny choroba to jej własna ucieczka. Własna walka. Czasem (choć nie zawsze) chęć zwrócenia na siebie uwagi, lub "ukarania" rodziców. Najczęściej to jednak walka, swój własny świat w więzieniu, jaki tworzą rodzice.

    Oczywiście kwestia psychiki też. Bo to rzadko jest sama anoreksja. Tam są depresje, stany lękowe, borderline. Niekiedy ciężko stwierdzić, co było przyczyną a co skutkiem i co z czego wyewoluowało.

    Jednak problem z rodzicami pojawia się niemal zawsze. I niemal zawsze oni nie widzą problemu w sobie, rodzice idealni, rodzice totalni, rodzice dający "wsparcie". Tyle że złota klatka też, a może między innymi, powoduje chęć ucieczki. W chorobę, w śmierć, we własny wewnętrzny świat.

    Anoreksja to często objaw czegoś szerszego. I słabe jest to, że często jest leczona jako główna choroba. Rodzicom łatwo jest wtedy dodatkowo nastygmatyzować dziecko i co gorsza, dodatkowo je kontrolować. Koło obłędu zatacza coraz szersze kręgi.

  • jakobhorner

    Oceniono 5 razy 5

    Z anoreksji nie można całkowicie "wyjść". To jak za alkoholizmem - zostaje wewnętrzna poświata, drzazga do końca życia. Pytanie jak radzą sobie ludzie którzy "podnieśli się" - żyją, przytyli, odżywiają się normalnie - ale dokonali tego bez psychologa, bez psychiatry, trochę na pałę. Jak toczą się ich niezabliźnione życia?

  • elenem

    Oceniono 4 razy 4

    To choroby cywilizacyjne.
    Choroby o podłożu psychicznym ale i duchowym.... choroby z samotności, rozpaczy i braku miłości !
    To się zaczyna już w domu rodzinnym. To jest żródło.

  • 1234pablo

    Oceniono 9 razy 3

    Jeśli anoreksja to modna choroba to jak to się ma do otyłości, która jest to wręcz chorobą cywilizacyjną. Ile osób dziennie umiera przez otyłość?

  • mustermann

    Oceniono 5 razy 1

    Anoreksja jest chorobą umysłową. Dywagacje na temat pomagania w taki czy inny sposób, nie mają sensu. Albo chora osoba zgodzi się na leczenie, albo będziemy ją leczyć wbrew jej woli, albo pozwolimy jej umrzeć. Innych dróg nie ma.

  • lieft

    Oceniono 4 razy -2

    Jak to mówią, szczupła w pasie, dobrze pcha się.

  • terapia111

    Oceniono 5 razy -5

    warto zasięgnąć rady: na psycho-dietetyka.pl . Wielu skorzystało- z powodzeniem.

  • ka2

    Oceniono 13 razy -5

    Jakieś koszmarne brednie. Anoreksja nie zawsze wiąże się z chęcią bycia szczupłym. Często taka osoba nie potrafi jeść, bo jedzenie sprawia jej ból albo kojarzy się jej z wymiotami, których nie chce. Takie osoby potrafią nawet trenować techniki oddychania, żeby te wymioty nastąpiły jak najpóźniej, żeby organizm chociaż trochę zdążył przetrawić. To jest wieczna walka, a wy bredzicie jedynie o odchudzaniu i winie rodziny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX