Hematofobia – strach przed strzykawkami i zastrzykami. Jak sobie radzić?

Hematofobia raczej nie pozwala na ucieczkę. Łatwiej o omdlenie na widok krwi

Hematofobia raczej nie pozwala na ucieczkę. Łatwiej o omdlenie na widok krwi (Shutterstock)

Boisz się widoku krwi? To nie jest taka rzadka przypadłość... Co robić, by nie mdleć przy zastrzykach: rozluźniać ciało czy wręcz odwrotnie? Czym jest, z czego wynika ten strach, jak go oswoić?

„ .Jestem zdrowa od 4 lat, a mój koszmar zaczął się kiedy byłam dzieckiem.

W wieku 7 lat spadłam z roweru i rozbiłam sobie nos i kolano. Kiedy spojrzałam w lustro i zobaczyłam, że z nosa leci mi krew, zemdlałam z przerażenia. Od tamtej pory nie znosiłam widoku krwi. Za każdym razem kiedy widziałam krew, czułam zawrót głowy, ścisk serca i żołądka i przeważnie mdlałam. Później mdlałam też w sytuacji pobierania krwi.

Jak tylko mogłam, unikałam widoku i pobierania krwi. To wszystko trwało kilkanaście lat, do czasu, kiedy postanowiłam, że chcę zostać lekarzem. Każdy mi mówił, że lekarz nie może bać się krwi bo ma z nią do czynienia na co dzień. Świadomość tego i sugestie otoczenia „zrób coś z tym” zaczęły mnie motywować do zmiany. Zaczęłam szukać pomocy i dzisiaj cieszę się, że byłam tak wytrwała, bo dopięłam swego i zostałam lekarzem”.

„ Omdlenia w sytuacji pobierania krwi mam od kiedy sięgnę pamięcią. Już jako mała dziewczynka bałam się igły, a cały koszmar zaczynał się w sytuacji pierwszego nakłucia. Wówczas pojawiały mi się mroczki przed oczami, zawroty głowy, a po otrzymaniu od pielęgniarki wacika po skończonym zabiegu, słyszałam już tylko pytanie pielęgniarki :Czy wszystko jest w porządku? Może pani się położy? Później zazwyczaj leżałam na leżance lub siedziałam na krześle z głową w dół do czasu, aż nabrałam rumieńców”.

Znacie takie historie? A może macie ten problem? Można z tym wygrać.

Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

 Fobia krwi: zaburzenie lękowe

Hematofobia, inaczej fobia krwi, wg ICD-10 (Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób Psychicznych i Problemów Zdrowotnych ) należy do kategorii zaburzeń lękowych w postaci fobii specyficznych (izolowanych).Są to fobie ograniczone do specyficznych sytuacji, jak m.in.: lęk przed niektórymi zwierzętami, wysokość, pioruny, lot samolotem, ciemność czy korzystanie z publicznych toalet.

Fobia specyficzna jest irracjonalnym lękiem przed konkretną sytuacją lub obiektem w połączeniu z ich unikaniem. Nie występują tu spontaniczne napady paniki ani strachu przed napadami paniki jak w agorafobii.

Nie ma także strachu przed zażenowaniem, jak ma to miejsce w fobii społecznej. Bezpośrednia ekspozycja na obiekt lękorodny, może jednak wywołać reakcję paniki, która może być na tyle silna, że przeszkadza w codziennych zajęciach czy powoduje znaczne dolegliwości psychiczne.

Hematofobia: zwykle jeden w każdej klasie

„Fobia krwii i ran” występuje u około 3-4% populacji.

Znacznie różni się od innych fobii. Prowadzi bowiem do bradykardii, czyli spowolnienia pracy serca, spadku ciśnienia, a nierzadko nawet omdlenia.

W każdej z pozostałych fobii mechanizm jest dokładnie przeciwny. Pojawiają się bowiem takie doznania jak: wzrost ciśnienia krwi, przyspieszony oddech i bicie serca, wzrost napięcia mięśniowego, a także zawroty głowy. To wszystko dzieje się w stanie lęku panicznego.

Na poziomie fizjologicznym w ekspozycji na bodziec lękowy zwykle kora nadnerczy powoduje wyrzut adrenaliny, która przygotowuje organizm do dużego wysiłku fizycznego. Jest on w stanie gotowości do walki vs ucieczki i dlatego omdlenie jest bardzo mało prawdopodobne lub wręcz niemożliwe.

W fobii krwi stan podwyższonej gotowości organizmu również występuje, ale trwa bardzo krótko i pojawia się na samym początku bycia w sytuacji lękowej. Dotyczy przeceniania zagrożenia, katastroficznych przewidywań i nieadekwatnej oceny bodźca lękorodnego. Można powiedzieć, że jest to pierwsza faza przebiegu fobii krwi. Po niedługiej chwili organizm wchodzi w drugą fazę, która wiąże się już z zupełnie przeciwnymi symptomami. Poniższe opisy różnicują te dwie fazy.

I Faza napadu fobii krwi

Wyobraź sobie, że jesteś w poczekalni przychodni i czekasz na pobranie krwi.

Nerwowo przemierzasz korytarz w oczekiwaniu na wezwanie.W głowie masz myśli „znowu zemdleję”, „będzie bolało”, „nienawidzę tego”.

Czujesz przyspieszone bicie serca i dobrze ci znany niepokój. Nagle słyszysz swoje nazwisko i zaproszenie do gabinetu zabiegowego.

Wchodzisz, siadasz na fotel, podwijasz rękaw.Serce zaczyna bić jeszcze mocniej i wzrasta ciśnienie krwi, mięśnie napinają się, a ty zaczynasz się pocić.

W tym momencie do akcji wkrczyła oś nerwowa stresu, czyli typowe wzbudzenie fizjologiczne organizmu pojawiające się w reakcji na bodziec lub sytuację lękową.

II Faza napadu fobii krwi

Wyciągasz rękę i patrzysz, jak pielęgniarka przygotowaną wcześniej igłą wbija się w twoją żyłę. Następuje przekłucie skóry i wypływ krwi.

Tobie zaczyna kręcić się w głowie, czujesz, że robi ci się słabo i przez cały moment pobierania krwi doznajesz bardzo nieprzyjemnego uczucia.

W tym momencie uruchomiona zostaje reakcja wazowagalna, która związana jest ze spadkiem ciśnienia na wypływ krwi, tj. w chwili przerwania powłok skórnych.

To reakcja fizjologiczna, której zbyt intensywne wzmożenie ( zależne od indywidualnej fizjologii człowieka) może powodować omdlenie.Omdlenie bywa jednak groźne. Więcej na ten temat

Geneza hematofobii

Z ewolucyjnego i funkcjonalnego punktu widzenia, ten rodzaj reakcji fizjologicznej mógł się wykształcić w określonym celu. Kiedy w wyniku zranienia czy pobierania krwi dochodzi do przerwania powłok skórnych, następuje spadek ciśnienia krwi, a to powoduje spowolnienie jej wypływu.

Może to pamiątka po przodkach, który chronił przed szybką śmiercią? Wszak mdlejąc, w sytuacji ataku, możemy uniknąć kolejnego i tym samym pozostać przy życiu.

Samoleczenie hematofobii, czyli jak zapobiegać omdleniom

W przypadku fobii kwi, celem leczenia będzie zapobiegnięcie omdleniu. Praca nad sobą ogranicza się głównie do drugiej fazy fobii. Polega na nabywaniu umiejętności podnoszenia ciśnienia krwi w różnych sytuacjach społecznych i niejako „na zawołanie”.

Specyficzny program relaksacyjny zawiera następujące kroki:

  1. 10 do 20 sekund mocno zaciskaj pięści i naprężaj mięśnie przepony
  2. 10 do 20 sekund mocno naprężaj mięśnie nóg
  3. Rozluźnienie
  4. Trzydzieści sekund przerwy
  5. Zrób pięć powtórzeń kroków 1-4, dwa razy dziennie.
  6. Staraj się wykonywać powyższy trening w różnych sytuacjach i różnych pozycjach, np. stojąc w kolejce, siedząc, leżąc.

Ten prosty trening, który możemy wykonać samodzielnie, ma na celu poprawę naszego samopoczucia w sytuacji kontaktu z krwią i tym samym wyjście z gabinetu zabiegowego o własnych nogach.

Autorka: Jolanta Komorowska (na zdjęciu) - psycholog, terapeuta poznawczo-behawioralny i EMDR. Specjalizuje się w terapii zaburzeń klinicznych, a w szczególności zaburzeń stresu pourazowego. Na co dzień pracuje w BEN MED Centrum Psychoterapii w Warszawie oraz prowadzi własną praktykę terapeutyczną w Gabinecie Psychoterapii w Radomiu. Więcej: www.jolantakomorowska.pl


 Nikt nie lubi pobrania krwi, ale zobacz 5 badań, które ratują życie:

 

Zobacz także
  • Nerwica to zaburzenie, które w centrum świata osadza uświadomiony bądź nie lęk. Czym jest nerwica i jak ją leczyć? Nerwica - gdy lęk przejmuje kontrolę nad życiem
  • Telefony po nocach, przeprosiny, awantury, obojętność i dzika namiętność - huśtawka nastrojów patnera z osobowością borderline uniemożliwa normalne funkcjonowanie Borderline, osobowość naszych czasów. Każdy tego trochę ma
  • Ani czary, ani Matrix. Odpowiednie poruszanie gałkami ocznymi skutecznie leczy stany lękowe EMDR - uznana metoda leczenia traumy
Komentarze (4)
Hematofobia – strach przed strzykawkami i zastrzykami. Jak sobie radzić?
Zaloguj się
  • ten_login_jest_niepoprawny

    Oceniono 1 raz 1

    mój sposób, żeby nie zemdleć, jest taki: przebieram i tupię nogami, gadam z pielęgniarką i absolutnie nie patrzę, co ona robi z moją ręką. Staram się też iść na pobranie krwi jak najdłużej na piechotę szybkim krokiem, ostatnio z kijkami do nordic walking, dzięki czemu przyszłam zgrzana i krew bardzo chętnie leciała. Poprzednimi razy popełniałam błąd przyjeżdżając samochodem - miałam zimne ręce, było mi ogólnie zimno, więc krew oczywiście nie chciała lecieć, mięśnie się zaciskały z nerwów i z zimna, pielęgniarki gmerały w żyle, a ja z nerwów zaczynałam mdleć.

  • Vegcia Bersey

    0

    Nie wiem kto to pisal. Jakas totnie niendouczona osoba, ktors wogole nie zna sie na rzeczy. 0% wiedzy na temat tej fobi

  • ferome

    0

    Również mam tą fobię. Radzę sobie z nią w inny sposób - informuję pielęgniarkę o tym i proszę o pobieranie krwi w pozycji leżącej. Działa od lat :)

  • ewaeva

    0

    "Przekłócie"??? Serio???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Więcej o psychologii: