Jeśli śpisz mniej niż 7 godzin, twoje serce jest zagrożone

Niedobory snu powodują, nawet u młodych osób, niebezpieczne gromadzenie się cholesterolu we krwi. Nasz czas na odpoczynek nocny ciągle się skraca. Śpimy coraz mniej, wpatrzeni w ekrany komputerów lub smartfonów, pragnąc nadążyć za wydarzeniami.

Wystarczą cztery zarwane noce, aby doszło do stłumienia poposiłkowej odpowiedzi lipemicznej, a więc do stłumienia uczucia sytości. Nawet po obfitej kolacji będziemy więc czuli się mniej najedzeni. Naukowcy znaleźli dowody na to, że przewlekłe ograniczenie snu lub sen nieodpowiedniej jakości wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób kardiologicznych oraz metabolicznych. Badania laboratoryjne, przeprowadzone w Pensylvania State University, pokazały że ograniczenie snu wpływa na zmniejszenie wrażliwości organizmu na insulinę i wzrost poziomu glukozy oraz zmienia metabolizm tłuszczów, powodując, że organizm zaczyna budować blaszkę miażdżycową. Wyniki badań opublikowano w Journal of Lipid Research.

Co konkretnie pokazały te badania nad snem? Obserwacji poddano 15 młodych zdrowych mężczyzn w wieku około 20 lat. Badani przez cztery dni z rzędu spali po pięć godzin, a następnie udali się na 10-godzinny senny odpoczynek. W trakcie eksperymentu sprawdzano, w jaki sposób ich organizmy metabolizują tłuszcz. Okazało się, że u tych młodych ludzi, po nieprzespanych nocach, w naczyniach krwionośnych zaczął się odkładać cholesterol. Ich ciała zaczęły bowiem magazynować lipoproteiny, bogate w trójglicerydy i cholesterol związki, które są zaczątkiem zatykających naczynia krwionośne blaszek miażdżycowych.

Do tej pory niedobór snu kojarzono z rozwojem takich chorób jak nadciśnienie tętnicze, otyłość, cukrzyca typu 2 oraz niedobory odporności. Od ilości i jakości snu zależy nasza kondycja psychiczna, a nawet waga ciała. Zmiany w metabolizowaniu tłuszczów oraz zmniejszenie uczucia sytości, które pojawiają się po nieprzespanych nocach, zwiększają więc ryzyko rozwoju chorób naczyniowo-sercowych i metabolicznych.

Brak snu w wystarczającej ilości i jakości ma powiązania także z naszą pracą i to w obie strony. Zarówno brak snu wywołuje stres w pracy, jak i stresująca praca zaburza sen. W Stanach Zjednoczonych już niemal jedna trzecia pracujących osób twierdzi, że śpi mniej niż 7 godzin dziennie, jak mówią naukowcy z Ball State University w innym badaniu. Przeanalizowano dane dotyczące 150 000 pracujących osób w latach 2010-2018. Wyniki pokazały, że w 2010 roku 31 procent Amerykanów nie spało wystarczająco długo, w ciągu następnych 8 lat ten odsetek wzrósł do prawie 36 procent. Najkrócej śpią przedstawiciele takich zawodów jak policjanci, wojskowi, a także pracownicy medyczni, a następnie zawodowi kierowcy oraz pracownicy produkcyjni.

Brak snu może wpływać na nasze reakcje, myślenie, zmniejszenie czujności oraz upośledzenie pamięci. Obniża jakość życia. Nie mówiąc już o tym, że niewyspani, jesteśmy mniej skoncentrowani, co sprzyja wypadkom. Od strony psychiki brak snu manifestuje się przez niepokój, depresję, może prowadzić nawet do paranoi i halucynacji. U dzieci często objawia się nadpobudliwością.

Zdaniem badaczy, zasnąć często nie pozwala nam niebieskie światło, emitowane przez ekrany urządzeń elektronicznych, takich jak telewizory, komputery czy smartfony. Zaburza bowiem nasz wzorce snu. Sugerują, aby na dwie godziny przed snem wygasić tego typu urządzenia, aby mózg mógł przygotować się do zaśnięcia.

Źródło: healthline.com

Więcej o: