Leki na zgagę: trwa dyskusja czy korzyści przeważają nad skutkami ubocznymi

Naukowcy nadal nie są zgodni, czy zażywane przez miliony chorych popularne leki na nadkwasotę, zgagę i wrzody żołądka, zwane inhibitorami pompy protonowej, są bezpieczne. Ostatnie badania zdają się uspokajać.

Leki IPP, czyli inhibitory pompy protonowej, należą do najczęściej zalecanych leków przy wrzodach żołądka, nadkwasocie, niestrawności, zgadze i refluksie żołądkowo-przełykowym. Należą do nich takie leki jak omeprazol, lanzoprazol, esomeprazol, pantoprazol oraz rabeprazol. Ich zadaniem jest zmniejszenie produkcji kwasu solnego, wytwarzanego przez żołądek. Mają opinie skutecznych leków, które pomogły milionom ludzi.

Inhibitory pompy protonowej budzą jednak także wiele kontrowersji. Gdy jednym pacjentom pomagają, drudzy doświadczają skutków ubocznych. Producenci leków zostali ostatnio zasypani pozwami o odszkodowania. Leki mają wywoływać tak dużo powikłań, że nie wiadomo, czy korzyści zdrowotne przeważają nad skutkami ubocznymi. Naukowcy publikują analizy, które albo potwierdzają bezpieczeństwo leków IPP, albo też pokazują niebezpieczeństwa związane z ich zażywaniem.

Czy leki IPP wywołują raka?

W maju br. w brytyjskim czasopiśmie medycznym BMJ opublikowano artykuł, omawiający wyniki badań, prowadzonych przez naukowców z University School of Medicine w Waszyngtonie, na grupie ponad 157 tysięcy osób przez okres 10 lat. Wyniki okazały się niepokojące: długotrwałe przyjmowanie leków z grupy IPP znacząco wpłynęło na wzrost zachorowań na takie schorzenia jak: przewlekła niewydolność nerek, choroby układu krążenia oraz nowotwory górnego odcinka przewodu pokarmowego. Naukowcy podkreślali jednak przy tym, że leki IPP, właściwie stosowane, ratują życie. Szkodliwe zaczynają być w momencie, gdy zażywane są zbyt długo i w niewłaściwy sposób.

Leki IPP są bezpieczne - twierdzą badacze z Kanady

Inne badania, zrealizowane w McMaster University w Ontario w Kanadzie pokazują z kolei, że nie ma powodu do niepokoju - leki z grupy inhibitorów pompy protonowej są bezpieczne. Badaniem objęto tym razem grupę 17,6 tysiąca osób. Przez trzy lata analizowano stan zdrowia pacjentów, przyjmujących leki IPP i porównywano z grupą kontrolną, zażywającą placebo. Nie znaleziono dowodów, które by potwierdzały tezę, że leki te zwiększają ryzyko rozwoju takich chorób jak zapalenie płuc, cukrzyca, demencja, czy też schorzenia nerek i serca oraz raka.

Wyniki opublikowano na początku czerwca br. na łamach Gastroenterology, pisma Amerykańskiego Stowarzyszenia Gastroenterologicznego. Autorzy tych badań podkreślają, że ich analizy opierają się nie tylko na obserwacji grupy pacjentów, przyjmujących leki, ale także na porównaniach z grupami kontrolnymi, przyjmującymi placebo. Ich analizy pokazały, że obie grupy, i ta przyjmująca lek i ta zażywająca placebo, miały podobne wskaźniki zachorowań na choroby typu udar mózgu, choroby nerek, rak itd. Zauważyli tylko, że w grupie osób przyjmujących leki IPP, spotyka się więcej przypadków zapalenia płuc oraz złamań, ale przypisują to temu, że z reguły osoby przyjmujące tego typu leki są ogólnie słabszego zdrowia. Podsumowując wyniki swoich obserwacji, naukowcy z Toronto twierdzą, że nie należy się obawiać leków IPP.

Naukowcy: konieczne są dalsze badania

Wniosek nasuwa się sam - potrzebne są dalsze badania nad IPP, aby dokładnie sprawdzić, czy obawy są zasadne i należy z tych leków zrezygnować, czy też można ich bezpiecznie używać. Jest to o tyle ważne - podkreślają badacze - że inhibitory pompy protonowej są zażywane przez miliony ludzi i skutki uboczne dotyczą setek tysięcy pacjentów.

Stowarzyszenie Consumer Healthcare Products Association, reprezentujące producentów i sprzedawców leków bez recepty, uważa że leki IPP są bezpieczne, powołując się na dane zbierane przez lata używania leków. Czasopismo Gastroenterology opublikowało także wyniki dużego randomizowanego badania klinicznego, prowadzonego w 29 krajach przez 60 naukowców, w których nie znaleziono dowodów na szkodliwość leków IPP, z wyjątkiem niekorzystnego wpływu na jelita.

Wielu naukowców uważa, że leki IPP są jednak bezpieczne, a wyniki niektórych badań mogły być zaburzane przez taki prosty fakt, że ludzie zażywający IPP są zwykle bardziej schorowani. Nie oznacza to jednak, że nie należy zachowywać czujności.

Lekarze przepisujący chorym inhibitory pompy protonowej powinni później uważnie obserwować ich stan zdrowia, a także informować pacjentów o ewentualnych skutkach ubocznych. Tym bardziej, że w ogóle każdy lek niesie ze sobą jakieś ryzyko, którego pacjent musi być świadom

- podkreśla dr med. John Pandolfino z Northwestern University w komentarzu do prezentowanych wyników badań.

Źródło: WebMD

Więcej o: