Wirus odry: Niemcy chcą wprowadzić kary za brak szczepień. Nawet 2500 euro

Niemcy przystępują do walki z rosnącym zagrożeniem zdrowia publicznego, związanym z rozprzestrzenianiem się wirusa odry. Za zwiększającą się liczbą zachorowań na odrę stoi brak szczepień. Odra to niebezpieczna dla zdrowia i życia choroba, której można zapobiegać tylko poprzez szczepienia. Spadek liczby zaszczepionych osób grozi załamaniem się tzw. odporności stadnej.

Wirus odry wraca do Europy - niemiecki rząd postanowił działać

W Europie rośnie liczba zachorowań na odrę. Jest to ściśle związane z malejącym wskaźnikiem szczepień ochronnych przeciwko tej groźnej chorobie. Według danych Komisji Europejskiej w 2017 roku tylko cztery unijne kraje osiągnęły wymagany wskaźnik szczepień u dzieci. Aby choroba została wyeliminowana konieczne jest bowiem zaszczepienie dwiema szczepionkami przeciwko wirusowi odry co najmniej 95 procent dzieci. Szkodliwe działania ruchów antyszczepionkowych spowodowały, że od kilku lat wskaźnik ten maleje. Jeszcze w 2017 roku 14 unijnych krajów wykazywało się odpowiednim poziomem szczepień. W tej chwili tylko Szwecja, Węgry, Słowacja i Portugalia zaszczepiły dwiema szczepionkami przeciwko odrze wymagane 95 procent dzieci. Najgorszej ze szczepieniami jest we Francji, Austrii, Rumunii, Grecji oraz na Malcie, gdzie wskaźnik szczepień zatrzymał się na poziomie 85 proc.

W Niemczech wskaźnik szczepień drugą szczepionką przeciwko odrze także nie jest zadowalający. Wynosi niecałe 93 proc. Jak podaje niemiecka prasa w 2018 roku na odrę zachorowały 543 osoby, a w tym roku zanotowano już ponad 300 przypadków. 

Niemiecki rząd postanowił zatem działać, aby przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się w kraju wirusa odry. Przygotował właśnie projekt obowiązkowych szczepień dzieci w przedszkolach i w szkołach. Brak szczepienia u dziecka ma się wiązać m.in. z odmową przyjęcia go do przedszkola oraz z grzywną, wynoszącą nawet 2500 euro.

Niemiecka prasa w większości popiera ten projekt. Jak piszą reporterzy na łamach "Westfaelische Nachrichten": (...) "Odra nie jest dziecinadą. To wysoce zakaźna i niebezpieczna choroba. Kto się przeciwko niej szczepi, chroni nie tylko siebie, ale i innych". "Maerkische Oderzaitung" pisze, że uznanie przez WHO procederu odmowy szczepień za zagrożenie dla światowego zdrowia na równi z wirusem Eboli czy też zanieczyszczeniem środowiska "powinno dawać do myślenia". Antyszczepionkowcy zagrażają przede wszystkim innym, więc państwo musi zacząć działać.

Przypomnijmy, że odra to bardzo zaraźliwa choroba wirusowa, atakująca zarówno dzieci, jak i dorosłych. Nie ma na nią lekarstwa. Stosuje się tylko leczenie objawowe. Odra grozi poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, takimi jak choroby mózgu (stwardniające zapalenie mózgu), które mogą ujawnić się nawet po kilku latach. Zachorowanie na odrę grozi także śmiercią i jest szczególnie niebezpieczne dla małych dzieci. Szczepionka skutecznie chroni przed zachorowaniem.

Badania naukowe po raz kolejny potwierdzają, że szczepienia przeciwko odrze, śwince i różyczce nie prowadzą do autyzmu

Naukowcy jeszcze raz przebadali szczepionkę przeciwko odrze. Tym razem to Duńczycy pochylili się nad danymi z ostatnich 10 lat, zawierającymi informacje zdrowotne 650 000 dzieci oraz porównali je z 6500 przypadkami autyzmu u dzieci. W publikacji na łamach czasopisma medycznego "Annals of Internal Medicine" stwierdzili, że nie ma jakichkolwiek związków między faktem podania szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce, a przypadkami autyzmu.

Przypomnijmy, że cała histeria antyszczepionkowa wzięła się z twierdzenia jednej osoby. W 1998 roku lekarz, teraz już były lekarz, stracił bowiem prawo wykonywania zawodu, opublikował spekulacje opierające się na obserwacji 12 dzieci. Ta publikacja została szybko skorygowana przez naukę i wycofana, ale wieści rozsiały się już po świecie i zapoczątkowały ruch antyszczepionkowy.

Źródło: Deutsche Welle (dw.com)

Więcej o: