Weterynarz ostrzega przed nieszczepieniem zwierząt. "Małe, biedne, wystraszone szczenię w swoich wymiotach i kale"

Jak uchronić nasze zwierzęta domowe przed poważnymi chorobami zakaźnymi i tym samym przed ogromnym cierpieniem? Poprzez szczepienia. Polski weterynarz przekonuje, dlaczego tak ważna jest profilaktyka wśród zwierząt. Również dla samego człowieka.

Jak się okazuje, trend na unikanie szczepień dotyczy nie tylko dzieci, lecz także, coraz częściej, zwierząt domowych. Na problem uwagę zwrócił weterynarz Przemysław Łuczak, który na swoim profilu na Facebooku, Egzoovet, dokładnie opisał, czym grozi nieszczepienie zwierząt. Swój wpis opatrzył bardzo wymowną infografiką. Za jego zgodą republikujemy post.

***

„Tylko nie w szczepionkę!” Tytułowa złota zasada każdego pojedynku za garażami naszej młodości powoli zamienia się w „tylko nie szczepionkę!!!”. Lekarze weterynarii również ze zdziwieniem spoglądali na nowe proepidemickie trendy pośród ludzi, ale nigdy nie spodziewaliśmy się nawet, że ta niebezpieczna moda wypełznie podstępnie spod kamienia ciemnoty pośród posiadaczy zwierząt. A jednak!

Matka bała się zaszczepić dziecka. Kilkutygodniowa dziewczynka walczyła o życie

Coraz więcej osób wpada na takie właśnie dziwaczne pomysły, aby swoich zwierząt nie szczepić. Sensownych argumentów oczywiście brak - bardzo trudno wszakże u psa wykryć autyzm i nie idzie się póki co doszukać abortowanych ludzkich płodów w szczepionkach na nosówkę.

Chciałbym na wstępie zaznaczyć, że te kilka słów moich przemyśleń piszę ze swojego laptopa na raty w skromnym pokoiku na gdańskiej Orunii, a nie popijając modżajto na Cyprze, które tak szczodrze funduje nam Big Pharma. Do niedawna modne było twierdzenie, że my „weci” siedzimy w kieszeniach firm produkujących karmę, ale najwidoczniej wypadało pójść krok dalej i obecnie coraz to nowsze koncerny kładą na nas swoje masońsko-reptiliańskie łapy.

Zastanawia też fakt, że szczepienia zwierząt, oprócz tego jednego, jedynego na wściekliznę, u psiaków nie są obowiązkowe. Nikt do tych szczepień opiekuna nie zmusza, więc proepidemickie postulaty o „wolności wyboru” zostają zachowane.

W codziennej pracy mamy bardzo dużo do czynienia z chorobami zakaźnymi, których dałoby się uniknąć, gdyby zwierzę było zaszczepione. Kto wie, w jakich cierpieniach umiera małe szczenię chore na parwowirozę? Mały, biedny, wystraszony w swoich wymiotach i kale - tak to wygląda.

Królik na myksomatozę? Obrzęknięty na całym pysku, zamęczony dusznością. Kot chory na białaczkę? Wykańcza go wszystko wokół, od marnego przeziębienia po grzybicę, która przy spacyfikowanym układzie odpornościowym zjada biedne zwierzę.
Nieważne, ile zresocjalizowanej wody w takie zwierzę wlejecie i w którą stronę skręcicie witaminę C - zwierzę cierpieć będzie.

Choroby wirusowe u zwierząt są faktem, a profilaktyka bezpieczna, tania, skuteczna i powszechnie dostępna. Nie wszystko da się wyleczyć miłością moi drodzy, a słuchanie internetowych szarlatanów nie pomoże waszym zwierzakom. Zaznaczam, po raz kolejny - wasze internetowe guru nigdy nie weźmie odpowiedzialności za swoje słowa - po prostu skasuje wasz post.

Zdradzę wam sekret: leczenie zwierzęcia chorego na którąkolwiek z chorób zakaźnych ujętych w programie szczepień jest ekonomicznie dla lekarza bardziej opłacalne niż profilaktyka, a gdybyśmy kierowali się aspektem finansowym, to bardzo chętnie organizowalibyśmy parvo-party. Nie o to jednak w ratowaniu zwierząt chodzi.

Jeszcze innym aspektem jest odchodzenie od szczepień obowiązkowych, takim jakim jest wścieklizna. Jest to w 100 procentach śmiertelna choroba, która cały czas na świecie zbiera swoje żniwo pośród ludzi i zwierząt, a co jakiś czas notuje się ją w naszym kraju, przez co zagrożenie jest realne i mówię to jako osoba, która na wściekliznę musiała być szczepiona interwencyjnie. Uświadamiajcie osoby ze swojego otoczenia - nieszczepione psy to zagrożenie, i nakłaniajcie także posiadaczy kotów „niestety-wychodzących”, że też warto zaszczepić swojego mruczka raz na te dwa-trzy lata - naprawdę nie zbiednieją.

NOP u zwierząt? Ale oczywiście! To się zdarza - nie ma czego tutaj ukrywać. Zdarzają się okresowe gorączki, biegunka, wymioty i apatia - to najczęściej. Czasem mogą pojawić się reakcje wstrząsowe, gdy okaże się, że zwierzę jest uczulone na dany składnik szczepionki. Pamiętajcie jednak o dwóch sprawach. Pierwsza, że reakcja anafilaktyczna, czyli ta zagrażająca życiu, może wydarzyć się chociażby po ugryzieniu osy lub podania jakiegokolwiek innego leku - nie mamy na to wpływu - tak niestety działa żywy organizm.

Druga kwestia to NOP jest ceną, jaką płacimy za komfort posiadania zaszczepionego zwierzęcia. Wypadki drogowe to nie jest wskazanie do wycofania samochodów z produkcji, a kontuzje sportowe nie mogą być powodem do anulowania olimpiady sportowej. Takie sytuacje zdarzają się niezmiernie rzadko, a gdy się wydarzą w 90 procentach przypadków jesteśmy w stanie zwierzę wyprowadzić.

Dlatego bądźmy świadomymi opiekunami. Ja wiem, że w czasach płaskiej ziemi, chemitrailsów i czipowania nas przez jaszczurki z kosmosu trudno, ale próbujmy - dla naszego dobra i dobra naszych zwierzaków.

Więcej o:
Komentarze (31)
Weterynarz ostrzega przed nieszczepieniem zwierząt. "Choroby wirusowe u zwierząt są faktem, a profilaktyka bezpieczna, tania, skuteczna i powszechnie dostępna"
Zaloguj się
  • zgred151

    Oceniono 10 razy 8

    Czy w Polsce jest coraz wiecej idiotow , Nie szczepic dzieci , zwierzat a pozniej krzyk , ratujcie bo mi dziecko umiera

  • kieszonkowiec12

    Oceniono 16 razy 8

    Weterynarz ma rację w 100%. Mój królik jest szczepiony co roku na myksomatozę i pomór królików, dodatkowo przez 9 dni 2x w roku dostaje lek na odrobaczenie, co zapobiega m,in. padaczce. Nie żal mi pieniędzy ani czasu na to. Sczepcie zwierzęta i słuchajcie weterynarza, on ma wiedzę i wie, co mówi.

  • gj61

    Oceniono 3 razy 3

    Trzeba być skończonym idiotą, aby zwierzaka którym, się opiekuje (nie piszę celowo WŁAŚCICIELEM - ja OPIEKUJĘ się moja psiurą) nie szczepić i nie kontrolować stanu zdrowia co trzy miesiące/pół roku.

  • polak66maly

    Oceniono 3 razy 3

    jak widac zlosliwosc jest cecha ludzi inteligentnych.

  • maciejlip

    Oceniono 18 razy 2

    Hm... Artykuł bardzo jednostronny. Ja dysponuję aktualnym materiałem dowodowym potwierdzajacym uśmiercenie psa szczepionką. Nasz zdrowy, doskonały szczeniak chihuahua w 8-tygodniu życia został zaszczepiony szczepionka Versican Plus L4( przeciwko leptospirozie ) / Versican Plus DHPPI. 2 godziny po zaszczepieniu pojawiły się zaburzenia centralnego układu nerwowego oraz zespół innych objawów. Mimo ratowania psa po 2 dobach piesek skonał pośród drgawek, skurczy, mimowolnych tików.
    Dysponuje protokołem leczenia oraz wynikami sekcji zwłok - oba dokumenty wystawione przez lekarza, który psa szczepił. We wniosku z sekcji podano jako przyczyne smierci "niewydolność wątroby spowodowaną prawdopodobnie podaniem szczepionki". Poza zniszczoną kompletnie wąrobą stwierdzono m.in. krwawienie do jelit i krwawienie do koniuszka sercowego.
    Z informacji jakie zebrałem w ostatnich dniach wynika jasno, że od kilku lat w Polsce i Europie mnożą sie tego typu przypadki, szczególnie u szczeniąt. Mimo tych głosów producent nadal informuje w karcie produktu, że szczepionka zalecana jest dla szczeniąt od 6 tygodnia życia, a w potencjalnych skutkach ubocznych nie widnieją ostrzeżenia o żadnych tego typu poważnych możliwych następstwach. Autor artykułu rownież lekcewży tego typu przypadki wprowadzając wręcz w błąd, jakoby jedynymi negatywnymi skutkami podania szczepionki mogły byc odczyny alergiczne lub wstrząs. Przypadek naszego psa oraz setek innych na całym świecie ( tylko w UK 120 potwierdzonych śmierci psów w ciągu 3 lat i około 2000 innych poważnych powikłań w ciągu 2 lat- mowa tylko o tej jednej szczepionce tylko w 1 kraju ).
    Ktoś mógłby powiedzieć, że to 'tylko pies'... Dla nas ten piesek był wyjątkowy i miał przed sobą długie, dobre życie. Życie, które zosytało brutalnie przerwane tylko dlatego, że koncern farmakologiczny nie chce wycofać z obrotu specyfiku, który zbiera takie żniwo.

  • twzelnik

    Oceniono 1 raz 1

    I znowu nalazło się tu antyszczepionkowców czerpiących wiedzę z forów o płaskiej Ziemi.

  • saves

    Oceniono 17 razy -9

    A kto by chciał mieć kota z autyzmem? Ewentualnie unieruchomionego z powodu rtęci zawartej w szczepionce, która zbiera się w łapach i zwierzak nie ma siły żeby ją podnieść?

  • cinek11

    Oceniono 19 razy -9

    Mój kot nie jest i nie był szczepiony nigdy. Ma 7 lat jest wielki, silny, nigdy nie chorował (raz bąk go ugryzł w łapę po tym, jak kot go złapał). Jest oszustem i wyłudzaczem przysmaków.

  • myslacyszaryczlowiek1

    Oceniono 20 razy -10

    Jak zwierzę jest chore to się go usypia, a nie patrzy jak cierpi. A potem sprawiamy sobie nowego zwierzaka. Niech darwinizm i ewolucja działa i pozbywa się chorych, niedołężnych i niezaradnych osobników. Na lekarza i lekarstwa powinno stać tylko najbogatszych bo to są osobniki alfa, a reszta barachła niech zdycha. Tak rzecze gadomski, balcerowicz i tym podobne guru gazety.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX