Lek znany od 170 lat może pomóc w walce z rakiem. Sprawia, że nowotwory stają się wrażliwsze na radioterapię

Grupa naukowców z Ohio (USA) odkryła, że znany od lat lek rozkurczający mięśnie może wspomagać zwalczanie nowotworów. Jak to możliwe?

Tlen to coś, czego potrzebuje większość tkanek w naszym organizmie - również tych nowotworowych. W miarę, jak guz rośnie w naszym ciele, wokół niego pojawiają się dodatkowe naczynia krwionośne, które dostarczają mu odżywczy tlen.

Brak tlenu nie taki groźny dla raka?

"Wokół niektórych nowotworów sieć naczyń jest tak gęsta, że może "przyduszać" komórki nowotworowe" - mówi w wywiadzie dla "The New York Times" Mark W. Dewhirst, profesor radiologii onkologicznej w Duke University School of Medicine. W efekcie w guzie dochodzi do niedotlenienia, czyli hipoksji.

Wbrew pozorom stan ten nie zabija guza. Wręcz przeciwnie. Okazuje się, że i do takiej sytuacji nowotwory potrafią się świetnie dostosować. Jak tłumaczy specjalista, w efekcie niedotlenienia komórki nowotworowe stają się nawet bardziej odporne na standardowe leczenie, w tym chemioterapię i radioterapię, która stosowana jest u ponad połowy osób chorych na raka.

Czy da się przesadzić z myciem rąk? [NaZdrowie]

Pomoże alkaloid pozyskiwany z opium

Jak czytamy na stronie Science Alert, wydaje się, że grupa badaczy z The James Cancer Hospital (szpitala, który należy do Ohio State University i jednego z narodowych centrów onkologicznych w USA) znalazła środek, który może odwrócić niekorzystny wpływ hipoksji i wspomóc zwalczanie nowotworów. Jak się okazuje, nie jest to żadna nowinka, tylko specyfik, który znamy już od 170 lat.

Mowa o papawerynie, alkaloidzie pozyskiwanym z opium, odkrytym w 1848 roku przez Georga Mercka (syna Heinricha Emanuela Mercka, założyciela przedsiębiorstwa farmaceutycznego i chemicznego Merck, które działa do dziś). Jest to środek silnie rozkurczający mięśnie gładkie. W postaci chlorowodorku papaweryny wchodzi na przykład w skład leków stosowanych w takich stanach jak kolka jelitowa, kolka wątrobowa, kolka nerkowa czy bolesne parcie na mocz.

Jak działa papaweryna?

Zgodnie z ustaleniami badaczy, papaweryna hamuje oddychanie mitochondriów - elementów naszych komórek (w tym komórek nowotworowych), które pochłaniają tlen i wytwarzają energię. Poprzez redukcję zużywanego przez nowotwór tlenu dochodzi do zmniejszenia hipoksji wokół guza. W efekcie komórki nowotworowe stają się na powrót wrażliwe na promieniowanie.

- Stwierdziliśmy, że jedna dawka papaweryny przed radioterapią zmniejsza oddychanie mitochondrialne, łagodzi niedotlenienie i znacznie wzmacnia odpowiedzi modeli nowotworów na promieniowanie - twierdzi główny autor raportu Nicholas Denko, badacz mikrośrodowisk i metabolizmu nowotworów na Ohio State University.

Co istotne, naukowcy odkryli, że lek nie ma wpływu na dobrze natlenioną, normalną tkankę - atakuje wyłącznie tkankę hipoksyczną. Denko i jego zespół twierdzą ponadto, że pewne modyfikacje cząsteczki papaweryny mogą poprawić jej bezpieczeństwo i zminimalizować skutki uboczne, które towarzyszą korzystaniu z leku.

Pełny raport z badania można przeczytać na stronie czasopisma "Proceedings of the National Academy of Sciences". Jednocześnie na tej samej stronie pojawił się również tekst (autorstwa wspomnianego przez nas na początku artykułu profesora Marka W. Dewhirsta), w którym nowe odkrycie nazwane jest "potencjalnym punktem zwrotnym" w dążeniu do poprawy oddziaływania radioterapii.

Czytaj również:

Więcej o:
Komentarze (4)
Lek znany od 170 lat może pomóc w walce z rakiem. Sprawia, że nowotwory stają się wrażliwsze na radioterapię
Zaloguj się
  • skutecznie

    Oceniono 1 raz 1

    Byle Jaki!

  • tonz2

    0

    Czyli guz "rozluźniony" łatwiejszy do trafienia

  • cud_malina

    Oceniono 4 razy 0

    No ale to przecież narkotyk! Trzeba zakazać! Natychmiast!

  • nowy4444

    Oceniono 4 razy -4

    Jaki!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX