Leczenie raka "metodami alternatywnymi" kilkukrotnie zmniejsza szanse na przeżycie. Lekarze mają już dowody

'Alternatywne' leczenie się to spore ryzyko

'Alternatywne' leczenie się to spore ryzyko (Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Coraz więcej osób wierzy, że metody tzw. medycyny alternatywnej pozwolą im zwalczyć raka. Tymczasem okazuje się, że wybranie niekonwencjonalnych sposobów "leczenia" skutkuje o wiele wyższym ryzykiem śmierci.

Niechlubnej sławy przysporzyło sobie ósmego sierpnia internetowe wydanie dziennika "Rzeczpospolita" (RP.pl). Paweł Łepkowski w tekście Firmy farmaceutyczne zarabiają miliardy na leczeniu nowotworów dość wyraźnie zasugerował, że chemioterapia to szkodliwy spisek uknuty przez wielkie koncerny i metoda, która przynosi więcej szkody niż pożytku.

Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Autorowi trzeba oddać sprawiedliwość - nie namawia bezpośrednio do rezygnacji z chemioterapii, nie stwierdza też w jednoznaczny sposób, że "alternatywne metody leczenia nowotworów" są dobrym wyjściem. Zamieszcza asekuracyjnie takie fragmenty jak "[...] należy zdecydowanie podkreślić, że jest ona [chemioterapia] jedną z najskuteczniejszych, choć także najbardziej radykalnych metod leczenia, która ratuje każdego roku znaczną część pacjentów chorych na raka".

Z przytoczonych w artykule argumentów wynika jednak, że pacjenci są nabijani przez koncerny w butelkę, chemioterapia szkodzi, a medycyna alternatywna to szansa na wyzdrowienie.

Naruszenie zasad etyki dziennikarskiej

Na odpowiedź oburzonych czytelników nie trzeba było długo czekać. Do Rady Etyki Mediów wysłano już pismo, w którym skarżący, czyli lekarze Paweł Sobczuk oraz Anna Brodziak, zarzucają osobom odpowiedzialnym za artykuł naruszenie zasad etyki dziennikarskiej. Skarga została skierowana zarówno do samego autora tekstu, jak i redaktora naczelnego oraz wydawcy serwisu "Rzeczpospolitej". 

Brodziak i Sobczuk zarzucają autorowi tekstu między innymi przytaczanie przestarzałych badań, wprowadzanie czytelnika w błąd czy niepodanie źródeł poszczególnych informacji (brak tytułu publikacji, błędne zapisanie nazwiska). Na kolejnych stronach pisma udowadniają, że informacje zawarte w tekście to w większości zmanipulowane dane, które mają niewiele wspólnego z dzisiejszym stanem badań onkologicznych.

"Takie artykuły sieją zamęt w głowach pacjentów"

Zapytałam Pawła Sobczuka, co skłoniło go do złożenia skargi. "Ja i koleżanka jesteśmy lekarzami, obecnie w trakcie stażu podyplomowego. Od listopada planujemy rozpocząć specjalizację z onkologii" - tłumaczy. "W czasie studiów i w pracy spotykamy wielu pacjentów chorych na nowotwory i widzimy, jak wiele znaczy dla nich dostęp do odpowiedniego leczenia. Widzimy, jak leczenie, w tym chemioterapia, pomaga wielu osobom pokonać raka, wydłużyć ich życie i podnieść jego komfort. Spotykamy się też z pacjentami, którzy wybierali metody alternatywne i później trafili do nas w ciężkim stanie, z licznymi przerzutami, kiedy możliwości leczenia były już bardzo ograniczone. Jako lekarzom zależy nam na dobru chorego, a tego typu artykuły w opiniotwórczych pismach sieją zamęt w głowach pacjentów, często odciągając ich od metod rekomendowanych przez światowe towarzystwa naukowe, potwierdzonych licznymi badaniami".

"Poza tym jestem również naukowcem prowadzącym badania nad rakiem nerki" - dodaje. "Rzetelność naukowa jest dla mnie najważniejsza, a w artykule w RP.pl tej rzetelności brakuje. Zdecydowaliśmy się na skargę do Rady Etyki Mediów, aby pokazać, że podobnego typu artykuły (których jest coraz więcej) są niezwykle szkodliwe. Mamy nadzieję, że podobne teksty już nie będą się ukazywać, a dziennikarze będą przywiązywać większą wagę do tego, co piszą".

"Nie żyją, bo uwierzyli w cudowne terapie"

Głos w dyskusji zajęła również Magda Kijowska, która - jak pisze w poście na swoim facebookowym profilu - zachorowała na raka w 2013 roku i przeszła zarówno przez radio-, jak i chemioterapię, była też dwukrotnie operowana. We wpisie namawia do tego, by nie rezygnować z uznanych, naukowo potwierdzonych metod leczenia.

"Poznałam po drodze wielu chorych. Część z nich nie żyje, bo nie miała szansy. Część nie żyje, bo uwierzyła w cudowne terapie, na przykład wlewy z witaminy C, uzdrawianie siłą woli, magiczne soczki, masaże stóp przez Chińczyka, zioła z Meksyku, dietę alkaliczną, która “odwraca” raka, rozmaite oleje, “witaminę B17”" - wspomina.

Dwa razy wyższe ryzyko śmierci

W polską medialną burzę idealnie wstrzeliły się najnowsze badania dotyczące leczenia nowotworów metodami alternatywnymi. Wyniki opublikowano 10 sierpnia w czasopiśmie naukowym "Journal of the National Cancer Institute".

Naukowcy związani z centrum badań nad rakiem Uniwersytetu Yale przeanalizowali dane 841 pacjentów chorych na raka piersi, prostaty, płuc i jelita grubego. Wśród nich było 560 osób korzystających z medycyny konwencjonalnej (tzn. akademickiej, popartej badaniami naukowymi) oraz 281 osób, które próbowały się leczyć jedynie metodami "medycyny alternatywnej".

Ryzyko śmierci w ciągu następnych pięciu lat było aż dwa i pół raza wyższe dla ogółu pacjentów korzystających z alternatywnych rozwiązań. Wrażenie robią statystyki dotyczące poszczególnych rodzajów nowotworów złośliwych. Leczony alternatywnie rak piersi to 5,68 razy wyższe ryzyko zgonu, rak jelita grubego - 4,57, rak płuc - 2,17, rak prostaty - 1,68.

"Teraz mamy dowody, które pozwalają na przypuszczenie, że korzystanie z alternatywnych metod leczenia raka skutkuje mniejszymi szansami na przeżycie" - powiedział onkolog Skyler Johnson, przewodniczący badań.

Gwoli ścisłości warto wspomnieć, że w worku sposobów "medycyny alternatywnej" analizowanych w badaniach znajdowały się bardzo różnorodne metody "leczenia raka". Na podstawie badań nie sposób stwierdzić, czy wszystkie z nich okazały się bezużyteczne. Co więcej, trzeba pamiętać o tym, że naukowcy brali pod uwagę dwie kategorycznie rozdzielone grupy - pacjentów leczonych wyłącznie konwencjonalnie i wyłącznie alternatywnie. W statystykach nie znaleźli się (przynajmniej według oficjalnych danych) chorzy, którzy - na przykład - otrzymywali chemioterapię i równocześnie popijali obrośnięty legendą "przeciwrakowy" sok z buraka.

Przeczytaj: Rak - jaki występuje najczęściej, ilu z nas na niego umiera, jak mu zapobiegać?

Olejki z węża

Co ciekawe, okazało się, że pacjenci, którzy wybierali niekonwencjonalne metody walki z nowotworem złośliwym, byli zazwyczaj młodzi, dobrze zarabiający i wykształceni. Mieli wszystkie predyspozycje ku temu, by poradzić sobie z rakiem - nie byli obciążeni dolegliwościami związanymi z zaawansowanym wiekiem, nie groziły im również problemy finansowe. Mimo wszystko wybrali metody "medycyny alternatywnej" niepoparte rzetelnymi badaniami naukowymi. "Jestem tym przerażony" - powiedział serwisowi MedPage Today doktor James Yu, członek ekipy badawczej. "To są młodzi pacjenci, którzy mogą być wyleczeni. Tymczasem ludzie bez skrupułów, którzy uprawiają medycynę alternatywną, sprzedają im olejki z węża".

Komentarz autorki

Medycyna alternatywna ma się dobrze z kilku powodów. Po pierwsze - "specjaliści", którzy promują niekonwencjonalne sposoby radzenia sobie z wszelakimi chorobami, zwykle dobrze wiedzą, jak dotrzeć do pacjenta - poświęcają mu dużo czasu, uwagi i sympatii, a tego często brakuje w NFZ (szpitale są przeładowane, a lekarze zabiegani).

Co więcej, hochsztaplerzy żerują na strachu i bezradności chorych. Twierdzą, że magiczny olejek czy cudowne zioło w mig poradzą sobie ze złożonymi dolegliwościami. W zestawieniu z długotrwałą chemioterapią, która rzeczywiście może mieć (i zwykle ma) skutki uboczne, niekonwencjonalne, szybkie sposoby wydają się kuszące. Niestety, mają spory minus - po prostu nie działają.

Dyskurs antyszpitalny świetnie wpisuje się w dość powszechną skłonność do wierzenia w teorie spiskowe. Tajemne działania Big Pharmy, ukrywanie "leku na raka" w celu zbicia jak największych pieniędzy, sekretny masoński plan zdziesiątkowania ludności - to wszystko historie zbudowane na żądzy sensacji i, po raz kolejny, strachu przed wielkim i nieznanym. 

To także może cię zainteresować:

Wygląda niewinnie, ale sporo potrafi. Gąbka, która może wykryć raka

Źródła: Journal of the National Cancer Institute, MedPage Today, New Scientist, YaleNews, RP.pl, Science Alert

Na pewno wiesz, co ma na myśli lekarz, gdy stawia ci diagnozę?
1/13Masz niski poziom hemoglobiny. To znaczy, że...
Zobacz także
  • Szybko, nieinwazyjnie, zazwyczaj bez bólu. Tylko pójść... Wiele osób nawet najprostsze badania robi za późno 9 naprawdę prostych badań, które mogą uratować ci życie
  • Komórki rakowe w tkance łącznej Nowotwór i rak to nie to samo. Podział i nazewnictwo nowotworów
  • Obrzydliwość? Skuteczność leczenia pijawkami przynajmniej udało się potwierdzić. Ludzie robią gorsze rzeczy, które są zupełnie nieefektywne... Czego to ludzie nie wymyślą "dla zdrowotności"! 9 naprawdę dziwnych metod "leczenia". Działają?
Komentarze (134)
Metody "medycyny alternatywnej" powodują, że prawdopodobieństwo wyleczenia raka jest mniejsze
Zaloguj się
  • glootech

    Oceniono 87 razy 65

    Należy zawsze podkreślać jedno. Coś takiego jak medycyna alternatywna nie istnieje. Jeżeli jakieś zioła mają udowodnione działanie lecznicze, to są częścią zwykłej medycyny. Jeżeli natomiast nie leczą, to owszem, możemy mówić o alternatywnie, ale nie możemy już mówić o medycynie.

  • tepesz33

    Oceniono 47 razy 37

    Ja nie jestem zdziwiony, skoro w XXI w. w polskim parlamencie przechodzi uchwała o objawieniach fatimskich a posłowie modlą się o deszcz...

  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 52 razy 34

    wystarczy podać przykład Stevena Jobsa z Apple. Miliarder, który leczył się dietą poszedł do szpitala, jak już było za późno.

  • art_102

    Oceniono 56 razy 32

    Nie bez powodu ostatnio wręcz nachalnie lansowane są alternatywne terapie, i to własnie na raka. A dlaczego nie na astmę, cukrzycę, nadciśnienie? Bo leczenie onkologiczne jest wyjątowo kosztowne i długotrwale, a pis szuka kasy. Im więcej przekonanych, że chemia jest złem, im więcej przekonanych do leczenie u zielarzy, tym więcej wyeliminowanych z leczenia szpitalnego, tym wiecej kasy zostanie w NFZ, a potem w ZUS. Bo najpierw pacjent leczy sie olejkiem, potem schodzi z tego świata....
    Nic nie dzieje się bez przyczyny, natłok takich artykułów również nie są przypadkiem....

  • iremus

    Oceniono 60 razy 32

    ...Coraz więcej osób wierzy, że metody medycyny alternatywnej pozwolą im zwalczyć raka.....
    Po prostu Polacy to wierzący i rozmodlony naród. W Niemczech ponad 60% społeczeństwa uważa się za niewierzących i dlatego onkologia jest tam na znacznie wyższym poziomie. To co w Niemczech jest standardem medycznym tutaj jest cudem boskim.

  • szaja25

    Oceniono 61 razy 31

    Zaraz odezwą się "miszcze" co wiedzą lepiej, że już wyleczyli się witaminą B17, pestkami moreli, lewatywą z czarnej kawy..... i takie tam.

  • rowi

    Oceniono 28 razy 22

    Zawsze lepiej opłacało sie leczyć, niż wyleczyć.

  • krwawy_krolik

    Oceniono 36 razy 20

    Umm, gdyby ludzie zainteresowani "metodami alternatywnymi" (czytaj: hohsztaplerka) zwracali uwage na wyniki badan naukowych, to by trzymali sie metod naukowych :)

  • bocieqq

    Oceniono 21 razy 15

    No właśnie, ludzie wierzą, a o ile placebo działa, to nie jestem pewny, czy podziała z przerzutowym rakiem płuc

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Więcej o chorobach: