Polacy odżywiają się coraz gorzej, stąd epidemia cukrzycy i nowotwory? O raporcie GUS, którego nie było

Dosłownie kilka liczb dotyczących diety Polaków niespodziewanie poruszyło opinią publiczną. Specjaliści biją na alarm niemal we wszystkich mediach, powołując się na "wstrząsający raport GUS". Rzecz w tym, że nie ma żadnego raportu.

Kilka dni temu czołowy polski portal "ujawnił" informacje z planowanego na październik raportu GUS o diecie Polaków. Już tytuł publikacji: "77 kg mięsa i 47 kg cukru. Dieta Polaków drogą do cukrzycy i raka" zapowiada powszechną katastrofę. Nic zatem dziwnego, że o raporcie dyskutowano w telewizjach śniadaniowych, a kolejne portale powielają dane liczbowe.

Nie ma żadnego "nowego raportu GUS" na temat diety Polaków. Nie będzie go również w październiku. Główny Urząd Statystyczny nie wydaje takiego dokumentu i z całą pewnością nie podejmuje się analizy wpływu diety na zdrowie Polaków. Owszem, dane liczbowe związane z tematem czasem przy okazji pojawiają się w różnych periodykach GUS i teoretycznie pozwalają na wyciąganie pewnych wniosków. Wydaje się jednak, że tym razem wnioski były zbyt daleko idące.

Mięsa tyle samo, więcej ryb morskich - dramat?

Krążące od kilku dni liczby nie są wzięte z sufitu. Część z nich zawiera notatka prasowa GUS-u o spożyciu wybranych produktów (dokładniej - zaledwie ośmiu - patrz tabelka) w 2018 roku, w przeliczeniu na jednego mieszkańca (1). Szkopuł w tym, że wśród nich nie ma choćby mięsa, o którym sporo już w publikacjach. Wniosek został wyciągnięty na podstawie drugiej części sprawozdania, z którego wynika, że znacznie wzrosły w Polsce dostawy mięsa surowego ze zwierząt rzeźnych? Możliwe. Wówczas warto byłoby zapewne dodać, że w 2018 roku znacznie wyższe były też dostawy:

  1. wód mineralnych i napojów bezalkoholowych,
  2. ryb morskich mrożonych,
  3. mąki żytniej.

To chyba dobrze, prawda?

Zarazem, w porównaniu z 2017 r. znacząco mniejsze były dostawy konserw, wędlin czy wyrobów wędliniarskich drobiowych. To chyba też dobrze? Od lat specjaliści alarmują, że to właśnie wędliny są źródłem mięsa kiepskiej jakości i nadmiaru soli w naszej diecie. Może, małymi krokami, zmierzamy jednak do trochę zdrowszej diety?

Zresztą: w opracowaniu napisano, że "dostawy na rynek krajowy mięsa (m.in. wieprzowego, wołowego i cielęcego oraz drobiowego) utrzymały się na poziomie zbliżonym do roku poprzedniego", więc co takiego się stało?

Spożycie wybranych artykułów konsumpcyjnych na jednego mieszkańca. 
Dane dotyczą lat gospodarczych, tzn. obejmują okres  od 1 VII  roku poprzedniego do 30 VI danego roku. Dane o spożyciu opracowane zostały metodą bilansową: produkcja powiększona o import, pomniejszona o eksport oraz ubytki i straty produktów rolnych u producentów i w obrocie, z uwzględnieniem zmiany stanu zapasów. Produkcję surowców rolnych pomniejszono ponadto o ich zużycie na cele produkcyjne. Przy przeliczaniu danych na jednego mieszkańca przyjęto liczbę ludności według stanu w dniu 30 VI.Spożycie wybranych artykułów konsumpcyjnych na jednego mieszkańca. Dane dotyczą lat gospodarczych, tzn. obejmują okres od 1 VII roku poprzedniego do 30 VI danego roku. Dane o spożyciu opracowane zostały metodą bilansową: produkcja powiększona o import, pomniejszona o eksport oraz ubytki i straty produktów rolnych u producentów i w obrocie, z uwzględnieniem zmiany stanu zapasów. Produkcję surowców rolnych pomniejszono ponadto o ich zużycie na cele produkcyjne. Przy przeliczaniu danych na jednego mieszkańca przyjęto liczbę ludności według stanu w dniu 30 VI. GUS, Departament Handlu i Usług, 30.08.19

Trzech podejrzanych

 Jak sugeruje Jacek Karczmarski, główny specjalista z Departamentu Edukacji i Komunikacji GUS, informacje o mięsie pochodzą z innego dokumentu GUS: "Mały Rocznik Statystyczny Polski - 2019" (2).

Rzeczywiście, lektura tego obszernego dokumentu pozwala stwierdzić, że od 2010 roku znacznie zwiększyło się w Polsce spożycie mięsa na osobę, bo prawie o 7 kg i obecnie wynosi 76,9 kg rocznie. Zarazem: w tym samym czasie wzrosło również spożycie owoców o niemal 10 kg (z 44 do 54 kg). Fakt, znacznie skoczyło też spożycie cukru (o ponad 8 kg), ale dostępne badania nie różnicują jego rodzaju (poza jednym wyjątkiem - wyodrębnienia wśród źródeł czekolady).

Uwaga! Dane w samych informatorach GUS też się różnią. Według tabelki powyżej - spożycie cukru od 2010 roku wzrosło znacznie ponad 10 kg, ale zarazem - jest niższe o prawie trzy kilogramy w stosunku do danych z rocznika. Zdaniem specjalistów z GUS te różnice nie są znacząco istotne i wynikają z drobnych różnic metodologicznych. Oczywiście, przychylamy się do tych wniosków. Zarazem, jeśli każda cyferka po przecinku w różnych analizach jest traktowana jako dowód drastycznego pogarszania się sytuacji, musi to już budzić wątpliwości...

Krążące w sieci liczby częściowo pochodzą też z publikacji "Rynek wewnętrzny". Niestety, to publikacja już nieaktualna (ostatni dostępny materiał jest z ubiegłego roku (3)). Rzeczywiście, w październiku będą dostępne nowe dane. Zarazem: to również nie będzie obszerna analiza zwyczajów żywieniowych Polaków, ale różne informacje rynkowe.

Wygląda wiec na to, że swoisty "raport" stworzyli dziennikarze i grupa dietetyków - ich dyskusja o wynikach odbyła się głównie na Twitterze.

Magia liczb

162 jaja rocznie to dużo? Chyba niekoniecznie, skoro WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) dopuszcza spożycie do 10 jaj tygodniowo. Rok tygodni ma zwykle 52. Nawet zakładając, że badania nie uwzględniają wszystkich jajek używanych w produktach spożywczych (chociaż według metodologii - owszem, uwzględniają (4)), zapas jest solidny i bezpieczny.

Jaja zostały odczarowane dawno temu. Wiemy, że nie mają znaczącego wpływu na poziom cholesterolu, a zarazem są znakomitym źródłem dobrego białka i wsparciem dla układu nerwowego (więcej na ten temat). Niewątpliwie, mogą być elementem zdrowej, zróżnicowanej diety. Wciąż jednak opory musi budzić dominacja chowu klatkowego w Polsce. Według stowarzyszenia Otwarte Klatki w ostatnim czasie udział jaj z takiej "produkcji" obniżył się zaledwie o dwa punkty procentowe, chociaż aż 60 proc. Polaków deklaruje, że wolałoby jeść jaja od kur z wolnego wybiegu (5). Zarazem: trzeba przyznać, że nie ma to zasadniczego wpływu na wartość zdrowotną naszej diety.

Fakt. Analizy "raportu" o diecie Polaków rzadko poruszały kwestię jaj. Koncentrowały się przede wszystkim na cukrze, mięsie i piwie. 

Prawie 77 kg mięsa to z pewnością bardzo dużo. Człowiekowi w zupełności wystarczy ok. 450 g mięsa tygodniowo (czyli mniej niż 25 kg rocznie). Według badaczy z Zakładu Żywienia Człowieka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach mięso powinno stanowić 10 proc. pożywienia (6). Jak dodaje Aleksandra Kilen-Zasieczna, dietetyk kliniczny (7):

Obecnie uważa się, że powinniśmy spożywać 200 g mięsa czerwonego na tydzień i około 200-300 g białego (indyk, kurczak, drób ogólnie), a także 1-3 porcje ryb, po ok. 150 g każda. Te zalecenia zostały ustalone, nie tylko biorąc pod uwagę wpływ na nasze zdrowie, ale i planetę.

Trzeba bowiem pamiętać, że nasze brzuchy oraz "tu i teraz" to nie wszystko.

Wracając do danych GUS - rzecz w tym, że nie wiemy dokładnie, ani jakie mięso spożywają Polacy, ani jak jest przyrządzane. Nie wiemy z danych GUS, czy Polacy nadal topią je w tłuszczu, czy może częściej gotują. Przelicznik kilogramów mięsa na osobę nie dzieli go na białe, czerwone, drób. Nie ma informacji o rybach. Z innych danych wiemy, że ryby morskie cieszą się zdecydowanie większą popularnością (wzrost dostaw z 250 tys. ton w 2017 do 272 tys. ton w 2018 (7)). Według tego samego źródła rezygnujemy natomiast z wędlin i konserw (spadek ze 172 tys. ton do 135 tys. ton).

Nie dość, że nie wiemy, jakiej jakości jest spożywane mięso, jaką ma zawartość tłuszczu i jak jest przyrządzane (a to wszystko ma znaczenie), to nie mamy też danych demograficznych. Nie wiemy więc, czy źle odżywiają się wszystkie grupy wiekowe, czy może jednak osoby starsze. Nie wiemy, czy raczej wszyscy jedzą mięsa za dużo, czy też są skrajne różnice (np. przybywa wegetarian, ale i tych, którzy jedzą zdecydowanie więcej niż 77 kg). Na podstawie szczątkowych danych trudno o poważne wnioski.

100 litrów piwa to dużo? Niby mniej niż butelka dziennie, ale jednak na każdego mieszkańca. Z drugiej strony - od lat specjaliści apelowali, by poprawić kulturę picia i zamiast wódki częściej sięgać po piwo i wino. Jeśli piwo pije młodzież, to na pewno źle. Jeśli latem wygrywa z małpkami u dorosłych, to może już nie.

Oczywiście, nie zapominamy o mięśniu piwnym, ale próbujemy też nie demonizować:

Wreszcie: 50 kg cukru (według części źródeł jeszcze +4) to dużo? Cóż, takiego prosto z cukiernicy pewnie tak. Aż 55 proc. energii dostarczanej organizmowi powinno pochodzić z cukrów, ale, uwaga, zarazem nie więcej niż 60 proc. Na dobę organizm potrzebuje ok. 100 g cukru. Taką dawkę można bezpiecznie dostarczyć, zjadając np. dwa kg warzyw. Jeśli odżywiasz się racjonalnie, do prawidłowego jadłospisu można zwykle dołożyć zaledwie dwie łyżeczki czystego cukru - uwaga, liczy się nie tylko ten z cukiernicy, ale i pochodzący ze słodyczy (więcej na ten temat).

Wraz "z raportem" krążą też dość zaskakujące opinie dotyczące żywienia. Choćby sugestia, że za wiele problemów Polaków odpowiadają... owoce. Z danych wynika, że ich spożycie rośnie. Pojawiają się kontrowersyjne opinie, że to ŹLE, bo cukier owocowy nie jest wcale lepszy od tego w kostkach. Rzeczywiście?

Fruktoza w owocach inaczej wpływa na poziom cukru we krwi w porównaniu z cukrem stołowym, ponieważ w owocach mamy również błonnik pokarmowy, który znacząco spowalnia skok glukozy

- zapewnia Aleksandra Kilen-Zasieczna.

Zapytaliśmy czterech dietetyków klinicznych o liczby "z raportu" i możliwości szerszego wnioskowania na ich podstawie. Wszyscy jednoznacznie orzekli, że to za mało danych na jakąkolwiek poważniejszą analizę. Owszem, chętnie podzielą się zaleceniami dotyczącymi prawidłowego żywienia, ale na podstawie tych kilku liczb nie są w stanie ocenić, jak realnie na dziś wygląda poziom odżywienia Polaków.

Nie jest dobrze

Powyższe nie zmienia faktu, że Polacy najpewniej odżywiają się źle, a w dodatku unikają aktywności fizycznej (8). Dowodzą tego najdobitniej rzeczywiście dowiedzione skutki:

  1. 10 milionów rodaków ma nadciśnienie (więcej na ten temat),
  2. otyłość to już też domena Polaków, nawet najmłodszych (więcej na ten temat),
  3. cukrzyca dosłownie nas pożera (więcej na ten temat),
  4. a najczęściej umieramy na choroby krążenia, bezpośrednio związane ze stylem życia (więcej na ten temat).

Nie zaszkodzi, jeśli do naszej wyobraźni przemówi parę groźnych liczb czy danych statystycznych, a nawet nieistniejący raport. Rzecz w tym, że potrzebny jest sensowny, spójny program naprawczy, najlepiej obejmujący edukację najmłodszych. Teoretycznie wiemy, co robić i czym się kierować. Polaków obowiązuje piramida żywieniowa, uwzględniająca także aktywność fizyczną. A praktyka? Jak wyjaśniał prof. Marek Naruszewicz, ekspert do spraw żywienia z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego:

Zostało już dawno udowodnione, co jeść, w jakich proporcjach, kiedy. Wiadomo, czego nam trzeba. Mnóstwo Polaków umiera w sposób nieuzasadniony. Brak edukacji, a w prasie ukazują się rzeczy wołające o pomstę do nieba. (9)

Więcej o zdrowych dietach

Przypisy:

  1. Dostawy na rynek krajowy oraz spożycie niektórych artykułów konsumpcyjnych na 1 mieszkańca w 2018 r., GUS, 30.08.2019
  2. Mały Rocznik Statystyczny Polski – 2019, GUS, data publikacji 15.07.2019
  3. Rynek wewnętrzny w 2017 r., GUS, 15.11.18
  4. Dane o spożyciu opracowane zostały metodą bilansową: produkcja powiększona o import, pomniejszona o eksport oraz ubytki i straty produktów rolnych u producentów i w obrocie, z uwzględnieniem zmiany stanu zapasów. Produkcję surowców rolnych pomniejszono ponadto o ich zużycie na cele produkcyjne. Przy przeliczaniu danych na jednego mieszkańca przyjęto liczbę ludności według stanu w dniu 30 VI, GUS, Departament Handlu i Usług, 30.08.19
  5. RAPORT – Jaka przyszłość czeka jajka klatkowe? Analiza zmian na rynku jajecznym, Stowarzyszenie Otwarte Klatki, 16.04.19
  6. Beata Całyniuk, Elżbieta Grochowska-Niedworok, Agnieszka Białek, Natalia Czech, Anna Kukielczak, Piramida żywienia – wczoraj i dziś, Zakład Żywienia Człowieka, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, Probl Hig Epidemiol 2011, 92(1): 20-24
  7. mgr inż. Aleksandra Kilen-Zasieczna, dietetyk kliniczny, jest absolwentką Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, na kierunkach: Dietetyka oraz Technologia Żywności i Żywienie Człowieka. Ekspertka w dziedzinie dietetyki, zdrowego żywienia oraz żywienia w chorobach, jest właścicielką poradni JeszFresh
  8. Dostawy na rynek krajowy oraz spożycie niektórych artykułów konsumpcyjnych na 1 mieszkańca w 2018 r., GUS, 30.08.2019 (przyp. 1)
  9. aniaku, Zatrważające dane. Blisko 40 proc. Polaków w ogóle nie uprawia sportu, zdrowie.gazeta.pl, 21.08.19
  10. Cyt. za: Eliza Dolecka, Oczyszczajmy się dla zdrowia na wiosnę? Prof. Marek Naruszewicz: Tak, ale z głupoty, zdrowie.gazeta.pl, 14.03.19
Więcej o:
Komentarze (95)
Polacy odżywiają się coraz gorzej, stąd epidemia cukrzycy i nowotwory? O raporcie GUS, którego nie było
Zaloguj się
  • facio60

    Oceniono 39 razy 29

    Świadomość co do spożywania produktów rośnie ale jest nadal znikoma. Podczas spożywania obiadów w knajpach obserwuję jak Antki w średnim wieku objadają się golonkami, karkówkami, smażony i kiełbasami, frytkami, ziemniakami, popijając to jakimś gazowym świństwem. Warzywa odrzucają jako coś zbędnego, uważają wręcz za dyshonor. W sklepach wózki wypełnione po brzegi napojami gazowanymi, żelkami, czipsami, najtańszym piwem, bułki z pszenicy, jaja najtańsze z chowu klatkowego, pasztety, kartkówki, najtańsze kiełbasy, kilogramy cukru, mąka, mleko w białych plastikowych butelkach. Jest tego fura a rachunek malutki. Obok wózka stoi żona przed 40 z pełnymi polikami, z mocno opiętych spodni wylewa się sadło. I dzieci, już z widocznymi zapasami tłuszczu. Edukacji brak.

  • jack_flash

    Oceniono 12 razy 12

    Wszystko zależy od bilansu kalorycznego. Kiedyś typowy obywatel udawał się do pracy pieszo, autobusem, tramwajem, pociągiem. Nierzadko biegł na przystanek, bo się nieco spóźnił. Potem wystawał w kolejkach, często odchodząc w kwitkiem i musiał ponawiać próby zdobycia czegokolwiek. W końcu na miejscu w kuchni, trzeba było improwizować, by sklecić jakiś rozsądny posiłek.
    Teraz wsiada w samochód. Dystans pieszo to od drzwi miejsca pracy na parking, a potem do mieszkania. Zakupy robi hurtowo, pełen bagażnik za jednym zamachem, to nawet nie musi wychodzić na zewnątrz zbyt często. Później telewizja z multum kanałów i tak mija dzień tygodnia. W dni wolne, samochód zwiedzanie przez okno. Spacer do punktu zbiorowego żywienia i podziwianie przyrody przez lornetkę.
    Nawiasem, za czasów wielkiej płyty wind nie było w budynkach poniżej pięciu kondygnacji.

  • normalny1977

    Oceniono 20 razy 12

    Co nie zmienia faktu. Że jemy za dużo mięsa przynajmniej wieprzowiny. Za mało owoców i warzyw. I za dużo pszennego chleba. Nasi pradzadowie widzieli mięso raz w tygodniu jak byli bogaci.

  • maaac

    Oceniono 14 razy 10

    niezdrowosc margaryny i masła za komuny falowała w zależności od tego z czym komuna miała problemy

  • FILIP

    Oceniono 17 razy 9

    Obecnie żywność to trucizna ! Rak zbiera żniwo . Na skuteczne leczenie raka pieniędzy nie ma ! Gdzie są pieniądze ?

  • kocurxtr

    Oceniono 14 razy 8

    wyewoluowaliśmy jako stworzenia wszytkożerne
    wdupcam wszystko co się na winie i nie ucieknie na wysokie drzewao
    oraz to co wykopię lub zbiorę na krzakach
    wszystko w sumie - w zrównoważonych ilościach

    zdrowiej już chyba nie można

    co nam szkodzi ?
    ideologie różnego formatu....

  • zdziwiony6

    Oceniono 15 razy 7

    Otyłość spowodowana niewłaściwym odżywianiem dotyczy głównie ludzi prostych, niewykształconych. I to by było na tyle...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX