24-latek z autyzmem został wyrzucony z ośrodka po 3 godzinach. "Każdy powód jest dobry, aby się ich pozbyć"

Sebastian został wyrzucony z jednego z warszawskich ośrodków wsparcia dla osób niepełnosprawnych zaledwie po trzech godzinach pobytu. Mimo że upłynął już miesiąc od tego zdarzenia, on i jego rodzina nadal nie otrzymali uzasadnienia decyzji.

Na facebookowej stronie "Chcemy całego życia", której celem jest wspieranie osób niepełnosprawnych i ich rodzin, został niedawno opublikowany post z historią Sebastiana. 24-latek został usunięty z nowego Ośrodka Wsparcia i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (OWiRON) w Warszawie już w pierwszym dniu swojego pobytu. Jego mama postanowiła nagłośnić tę historię, gdyż - jak zauważa -  dorosłe osoby ze spektrum autyzmu często są eliminowane z systemu wsparcia.

- Mój syn został wyrzucony z ośrodka, zanim tak naprawdę dano mu szansę na pobyt w tym miejscu. Wysłałam prośbę o wyjaśnienie powodu, ale odpowiedzi nie ma, czekamy już miesiąc - wyjaśnia.

Pierwsza rozmowa z komisją

Trzy miesiące temu Sebastian wraz z mamą zgłosili się do ośrodka OWiRON w Warszawie przy ulicy Andersa 6/8, który swoją działalność rozpoczął w październiku 2018 roku. Czekała tam na nich komisja składająca się z pięciu osób - trzech pracowników socjalnych oraz dwóch pedagogów. Jak zaznacza mama Sebastiana, spotkania w takiej formie są dla jej syna zazwyczaj dosyć trudne.

Zadawano nam różne pytania dotyczące funkcjonowania Sebastiana. Odbywało się to cały czas w jego obecności, co było bardzo niekomfortowe dla nas obojga. Sebastian zaczął wstawać i wychodzić nerwowo do toalety. Widziałam, że paniom się to nie podoba. Komisja podała również w wątpliwość fakt, że Sebastian dobrze funkcjonuje w grupie beze mnie. Na koniec powiedziano nam, że decyzja zostanie podjęta w ciągu kilku dni

- opisuje. 

Kolejne spotkanie

Okazało się, że ze względu na wątpliwości komisji potrzebna będzie jeszcze jedna rozmowa. Tym razem miała uczestniczyć w niej także dyrektorka ośrodka.

Wezwano nas w połowie stycznia. Zostawiłam Sebastiana w ośrodku od 9:00 do 14:00. Kiedy przyjechałam, panie były moim synem zachwycone. Jaki mądry, jaki spokojny, jaki zdolny! Pani dyrektor wydała pozytywną opinię. Poinformowano mnie, że ponieważ jestem z innej dzielnicy, musi być przeprowadzony wywiad środowiskowy z dzielnicowego Ośrodka Pomocy Społecznej. Na wywiad czekaliśmy trzy tygodnie, na opis kolejne dwa

- opisuje mama Sebastiana. 

"Usłyszałam, że Sebastian złamał swoim zachowaniem regulamin"

Ostatecznie 24-latek został przyjęty do ośrodka. Decyzja została wydana na trzy miesiące. Jednak już pierwszego dnia jego pobytu w OWiRON pojawiły się problemy. 

 

Pierwszego dnia ok. godz. 12:00 dostałam telefon, że Sebastian bardzo źle się zachowuje, że rano płakał, a potem na spacerze uderzył terapeutkę. Zwolniłam się z pracy i popędziłam do ośrodka

- wspomina mama Sebastiana.

Kiedy zjawiła się na miejscu, jej syn siedział zamknięty w pokoju z terapeutką. Kobieta miała grobową minę, a Sebastian skarżył się na ból głowy. Matka oświadczyła, że nie chce rozmawiać o zaistniałej sytuacji przy synu, więc terapeutka zaprosiła ją do innego pomieszczenia.

Usłyszałam, że Sebastian złamał swoim zachowaniem regulamin ośrodka. Na pytanie “Co się stało?”, pani odpowiedziała “Jak to, co się stało! Syn nas pobił, uderzył terapeutkę w rękę!” Powiedziałam, że to się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Tłumaczyłam, że może źle się czuł, że to jego pierwszy dzień w nowym miejscu…

- opisuje. 

Terapeutka była jednak nieprzejednana. Kazała matce podpisać decyzję o rezygnacji jej syna z pobytu w ośrodku. Gdy ta nie zgodziła się na takie rozwiązanie, po trzech godzinach 24-latek został wyrzucony z ośrodka. 

"Każdy powód jest dobry, aby się ich pozbyć"

Jak opisuje mama Sebastiana, ośrodek opuszczała w poczuciu ogromnego odrzucenia i żalu. Nikt z pracowników ani kolegów nie pożegnał się z jej synem. Co więcej, żaden z opiekunów nie przeanalizował z nimi zaistniałej sytuacji. 

Jak podkreśla matka, jej syn przeszedł przez wszystkie etapy edukacji specjalnej bez większych problemów (była to szkoła podstawowa, gimnazjum integracyjne, a także liceum specjalne z internatem). I na żadnym z tych etapów nie wykazywał zachowań agresywnych wobec terapeutów czy kolegów. 

Patrząc na naszą historię i słuchając historii innych o tym, jak są traktowane dorosłe osoby z autyzmem w Warszawie, muszę stwierdzić, że każdy powód jest dobry, aby się ich pozbyć z ośrodka. Samo słowo "autyzm" zamyka wiele drzwi. A dorosłych z autyzmem i ich rodziców zamyka w czterech ścianach

- stwierdza mama Sebastiana.

Jej zdaniem ta historia dowodzi, że należy tworzyć bezpieczne i przyjazne domy pobytu tylko dla osób z autyzmem. - Po to, by miały one szansę na rozwój, socjalizację i terapię w dorosłym życiu. Realne wsparcie, nie iluzję wsparcia - podsumowuje.

***

Skontaktowaliśmy się z ośrodkiem przy ulicy Andersa 6/8 w Warszawie, z którego Sebastian został wyrzucony w pierwszym dniu pobytu. Niestety nie udało nam się uzyskać komentarza w tej sprawie. Także nikt z Centrum Pomocy Społecznej Warszawa-Śródmieście, któremu podlega OWiRON przy ulicy Andersa, nie skomentował zaistniałej sytuacji.

Po naszej interwencji sprawą zajął się Burmistrz Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy. Oto jego komentarz dotyczący tej sprawy:

Po wstępnym zapoznaniu się z informacjami dotyczącymi sprawy podopiecznego OWiRON, wezwałem Panią Annę Gawałkiewicz, Dyrektor Centrum Pomocy Społecznej im. prof. A. Tymowskiego, do pilnego złożenia szczegółowych wyjaśnień. Zarządziłem ponadto wewnętrzną kontrolę funkcjonowania tej placówki. Mamę Pana Sebastiana gorąco zachęcam do kontaktu. Ubolewam, że doszło do opisanego nieporozumienia. Zapewniam, że Śródmieście to dzielnica dla wszystkich mieszkańców. Założeniem OWiRON jest pomaganie osobom z niepełnosprawnościami, a nie utrudnianie im życia. Dołożymy wszelkich starań, aby wyjaśnić zajście.

Zobacz także:

Więcej o:
Komentarze (44)
24-latek z autyzmem został wyrzucony z ośrodka po 3 godzinach. "Każdy powód jest dobry, aby się ich pozbyć"
Zaloguj się
  • dra-h

    Oceniono 35 razy 27

    Jeśli opiekunowie/terapeuci w takim ośrodku nie potrafią sobie poradzić z chłopakiem z autyzmem, to chyba ktoś inny powinien zostać z niego wyrzucony.

  • chlopzlasu

    Oceniono 25 razy 21

    Tak wyglada rzeczywistość. Teoretycznie jest wiele ośrodków, szkół integracyjnych, specjalistów. W praktyce tacy rodzice i dzieci zostają sami z problemem. A wokół nich jest wrogość wobec inności.

  • kemor234

    Oceniono 30 razy 14

    Tak w praktyce wygląda "tolerancja".
    W tym kraju, pod "rządami" PIS ... nie można być "innym". Nawet troszeczkę. Innym.

  • mizula74

    Oceniono 15 razy 11

    Generalnie co to za terapeuta, który nie potrafi sobie poradzic z autystą? Nie są otwarci i nie łatwo przełamują bariery...myślę, ze trzeba sie przyjrzeć temu ośrodkowi - moze oni mają na myśli niepełnosprawnych fizycznie - a wtedy to zupełnie inne dofinansowanie i w statucie niech sie nie chwala, ze pomagają wszystkim niepełnosprawnym ... bo kasę każdy chetnie przytuli a pracować nie ma komu - argumenty jak z piaskownicy - uderzył terapeutkę w rękę- Ojej, a może siniaczka jej zrobił? widać, że nigdy nie miała do czynienia z autystą.

  • saammm

    Oceniono 12 razy 10

    Pewnie traktują chorych, jak dawniej pacjentów szpitali dla umysłowo chorych. Dyscyplina i przymus. Niestety selekcja personelu do takich ośrodków bywa negatywna, bo praca ciężka, niewdzięczna i niezbyt dobrze (jak na takie warunki) płatna.

  • qcleszek1

    Oceniono 9 razy 9

    Dzieci dzielą na genialne i cudze .

  • kemor234

    Oceniono 15 razy 9

    Wypieprzyć cały "personel" natychmiast.
    Zatrudnić ludzi. Ludzi, po prostu ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX