Ocal życie - pokochaj swoje serce

eska
04.08.2016 22:28
A A A
Miłość, która może uratować życie? Tak, pokochaj mądrze swoje serce

Miłość, która może uratować życie? Tak, pokochaj mądrze swoje serce (Hernán Garcia Crespo, https://www.flickr.com/photos/subzonica/, (CC BY 2.0))

Udany seks, pyszne jedzenie, relaks... Nie brzmi jak profilaktyka zdrowotna? A jednak! To wszystko przysługi dla serca. Niezawodne. Warto, bo choroby krążenia to główny zabójca w naszym kraju. Realnie niewiele trzeba, by znacznie obniżyć ryzyko zniszczenia genialnej pompy bez której nie możesz żyć.
Dekalog dla serca (11)

Sprawdź swoją wiedzę o pracy serca

Codziennie podejmuje gigantyczny wysiłek, umożliwiający funkcjonowanie wszystkich ludzkich narządów. Zdaje się nim wcale nie męczyć, a jednak schorzenia kardiologiczne są w czołówce przyczyn zgonów w Polsce. Co wiesz o tej doskonałej pompie?

1.Sport dla serca jest:

  • równie ważny, jak dieta czy badania profilaktyczne. Każdy mięsień, więc i serce, potrzebuje regularnego treningu. Zalecana, minimalna dawka ruchu dla serca to 90 minut tygodniowo, w trzech ratach.
  • groźny. Wysiłek wymusza intensywniejszą pracę mięśnia sercowego, prowadząc do jego szybszego zużycia. Dowodem na szkodliwość ćwiczeń fizycznych dla serca jest częste występowanie problemów kardiologicznych u wyczynowych sportowców.
  • istotny, pod warunkiem, że aplikowany w sporych dawkach. Tylko intensywny trening zwiększa wydolność krążeniową. Siedzący tryb życia nie jest szkodliwy, jeśli chociaż raz na kwartał porządnie, przynajmniej przez trzy godziny, potrenujemy.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
Komentarze (2)
Zaloguj się
  • krzywelustro

    Oceniono 14 razy 14

    Szanowni Użytkownicy Bijących Serc,

    Pisze do Was człowiek doświadczony, który ma za sobą trzy potężne zawały (w tym dwa z zatrzymaniem krążenia i udaną reanimacją) oraz z wszczepionym kardiowerterem-defibrylatorem.

    Nie lekceważcie takich rad, jak te w artykule. Czytajcie ze zrozumieniem. Nigdy nie wiecie, kiedy może się Wam to przydać.

    Ja swój pierwszy zawał przeszedłem w wieku 47 lat. Miałem wówczas niewielką tylko nadwagę, a badania wykonane trzy tygodnie wcześniej wykazały "zły" cholesterol znacznie poniżej górnej granicy normy (choć trzeba przyznać, że tego "dobrego" było nieco za mało). To był mój pierwszy dzień po bardzo zdrowo spędzonym urlopie pod namiotem na Mazurach: bardzo dużo tam pływałem, chodziłem i w ogóle się ruszałem. To prawda, dwa dni przed końcem pobytu złapałem potężną i bardzo bolesną zanokcicę w jednym z palców, a pani chirurg z Giżycka chyba niezbyt udała się wówczas interwencja. Zdaniem kardiologów ze szpitala, do którego trafiłem po zawale, jest bardzo prawdopodobne, że stan zapalny wynikający z zanokcicy był "impulsem krytycznym", kroplą przepełniającą szklankę. Szkoda, że o związkach zakażeń z zawałami pisze się tak mało.

    I jeszcze jedna rzecz, która moim zdaniem jest niezbyt dobrze wyjaśniana. Otóż bardzo często wskazuje się silny ból w klatce piersiowej (zwany "bólem dławicowym") jako główny symptom zawału. Generalnie jest to prawda, ale sam z siebie nie wpadłbym na pomysł, aby to, co czułem przed każdym zawałem (zwłaszcza przed tym pierwszym, kiedy nie miałem jeszcze żadnych doświadczeń) nazywać bólem. Różnorakich bólów doświadczałem wcześniej nieraz (ból zęba, ból gardła, ból po jakimś stłuczeniu lub zranieniu), wszystkie one miały wyrazisty wspólny mianownik, ewidentne podobieństwo. To co czułem przed każdym zawałem (czyli to, co lekarze nazywają "bólem dławicowym") odbierałem natomiast nie jako ból, ale jako potworną ciężkość powalającą z nóg. Czuło się to tak, jakby jakiś potężny hipopotam siadł człowiekowi na klacie, znacznie utrudniając oddychanie. Jeśli więc poczujecie coś właśnie takiego, to nie czekajcie na jakieś bardziej Wam znane cechy bólu, tylko od razu pilnie wołajcie o pomoc.

    A jeśli już ktoś przejdzie zawał, to niech pamięta; niemal zawsze pozostawia on nieodwracalny ślad w sercu, ale nie jest wyrokiem. Co nas nie zabije, to nas wzmocni - to cholernie mądra myśl. Jak już pisałem, jestem po trzech zawałach, mam wszczepiony kardiowerter, ale nadal aktywnie pracuję, pływam, jeżdżę na rowerze, dużo chodzę, a od czasu do czasu potężnie grzeszę przeciw Przenajświętszej Diecie. Ważne, aby ze swojego życia wyrzucić tylko te ekstremalne czynniki szkodliwe, a nad pozostałymi trzymać w miarę sensowną kontrolę. I cieszyć się życiem, czego Wam serdecznie życzę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX