Komentarze (3)
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
Shutterstock
Zakochanie to nie "sielanka" - podkreślają specjaliści. Porywy serca, nieprzejednane pragnienie złączenia się z obiektem westchnień i jednoczesny niepokój, powątpiewanie, czy wybranek bądź wybranka czuje podobnie - to właśnie stany typowe dla pierwszej fazy miłości. Z boku wygląda to dosyć dramatycznie.
Nie ma się co oszukiwać: jeszcze mało wiesz o osobie, w której się zauroczyłeś. Nie ma między wami bliskości, zaufania czy przyjaźni. To się jednak nie liczy, i tak jesteś w stanie myśleć tylko o niej lub o nim. Zakochaniu towarzyszą silne emocje, i to zarówno pozytywne (radość ze spotkania, oczekiwanie kontaktu fizycznego), jak i negatywne (strach przed odtrąceniem) - zauważają psycholodzy. Taki koktajl emocjonalny mocno uderza do głowy. W dodatku towarzyszy mu pobudzenie na poziomie ciała. Mowa tu przede wszystkim o pobudzeniu seksualnym. Jakkolwiek nie fascynujące są wasze rozmowy, romantyczne kolacje i nieme spojrzenia prosto w oczy, tak jednej i drugiej stronie chodzi po głowie przede wszystkim to, żeby doprowadzić sprawy znacznie dalej. Bynajmniej nie w platonicznym kierunku.
Bez wątpliwości zakochaniem rządzi namiętność. Głównie ona, bo bliskość nie zdążyła się jeszcze wykształcić, a na deklaracje i zobowiązania jeszcze za wcześnie. Namiętność, choć jest składnikiem miłości, który najszybciej ulatnia się z relacji i najtrudniej przychodzi nam jego świadome przywrócenie najbardziej daje nam w kość. Dzieje się tak głównie za sprawą uderzeniowej dawki sprzecznych i mocnych emocji. Choć jak pokazują badania na dłuższą metę namiętność satysfakcji ze związku nie zapewnia? Co jest więc gwarancją sukcesu?
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX