Jak one to robią? 5 sekretów szczupłych kobiet

26.05.2017 14:11
Masz wybór

Masz wybór Siphotography, Istock

To uproszczenie, że panie, które trzymają swoją wagę w ryzach, mają po prostu szczęście. Zwykle tłuszczyk im się w nadmiarze nie odkłada, bo mają swoje sekrety. Warto je poznać... Udowodniono, ze nasza waga zależy od wielu czynników, w tym genów, przemiany materii, stanu zdrowia. Zarazem nie ma co ściemniać: aż w 90% to czy mamy nadwagę, czy nie, wynika z diety i trybu życia. Czy chudzinki robią zawsze wszystko, jak trzeba? Niekoniecznie, ale...
Co wiesz o nadwadze i otyłości?
1/7Tłuszcz zgromadzony w jakiej partii ciała jest najbardziej niebezpieczny dla zdrowia?
Komentarze (30)
Jak one to robią? 5 sekretów szczupłych kobiet
Zaloguj się
  • malepifko

    Oceniono 18 razy 14

    To się nazywa młodość. Jak byłem młody, wcinałem praktycznie wszystko, łącznie z pizzą, chipsami i innymi "zdrowymi" przekąskami. Dzień w dzień, jednak bez napychania się na siłę. Oczywiście jak to młody, wiecznie gdzieś latałem, po prostu żyłem aktywnie. Brzuch płaski jak deska bez żadnych siłowni, diety itp fit cudów na kiju.

  • amel.ka

    Oceniono 13 razy 7

    uwielbiam te tlumaczenia - takie mam geny :D a tymczasem to czysta matematyka, jesli ktos pochlania wiecej niz potrzebuje to gdzies to sie musi podziac...

  • janinannas

    Oceniono 6 razy 6

    15 lat temu ważyłam 75 kg prz 175 wzrostu, trzy miesiące wyrzeczen wystarczyly od tamtej pory 56-58 kg, przy tym mój sekret to umiar. jem wszystko, ale nie przejadam się, żeby nie powiedzieć nie obżeram, odstawiam talerz z resztka nie wiem jak pysznego jedzenia jezeli czuhe sytość, nigdy nie jestem głodna, acha piję ok 3 litrow płynów dziennie, głównie niegazowana woda, filizanka kawy rano i herbata,

  • abbc123

    Oceniono 7 razy 5

    Obecnie młodzi są zapasieni niestety. Juz od dziecka zaczynają tuczenie się .Kiedyś nie było tyle syfiastego i przetworzonego jedzenia. Brednie, że czyjś umysł potrzebuje cukru, nałóg jak nałog. Co znaczy być bardzo kobiecą (osoba, która wiecznie podżera jak to sama pisze)? Podejrzewam, że to rozmiar xxxl...oraz sflaczałe obleśne cielsko. I oczywiście zwalanie na geny i na tarczycę hahah. Nie rozumiem po co się obżerać nocą, po co wpierniczać po 3 talerze ciasta itp

  • jake210

    Oceniono 11 razy 5

    To geny - 99% procent modelek na wybiegach to typ ektomorfika - chude kosci, szczupla sylwetka i duza przemiana materii, dzieki czemu nie tyja. Diety i inne cuda to tylko dodatki i opium dla mas. Inna sprawa, ze facetom wcale nie podobaja sie takie wieszaki, wola kiedy kobieta ma troche ciala tu i owdzie.

  • hiszpan25

    Oceniono 2 razy 2

    kolejny raz napisze ze to kwestia bilansu energii dostarczanej w postaci jedzenia i spalanej podczas dnia. jak ktos dostarcza 2000kcal i spala 2000kcal to nie odlozy tluszczu bo nie ma z czego. ale jak ktos dostarcza 2000kcal a spala 1500kcal to bedzie tyc a jak dostarcza 2500kcal czy 3000kcla a spala 1500kcal to bedzie tyc szybciej...
    reszta to brednie i oszukwanie samego siebie i innych.

  • ranita_08

    Oceniono 1 raz 1

    Niestety nie zgodzę sie z tym. Owszem na pewno powyższe przykłady pomagają ale 90% to geny. Ja chodze na siłownie 3x w tygodniu, moja przyjaciółka raz,ja jem 4 małe posiłki dziennie, dobrze zbilansowane, przemyślane, żadnych słodyczy, ona- kilka bułek z "dupką" dziennie a w domu najcześciej kotlet z frytkami. Słodycze dojada jako przekąski cały dzien. Efekt? Ja jestem szczupła chociaż ze 2-3 kg zawsze gdzieś mi sie schowają, a nie daj Boże z tydzień sobie pofolguje- np. na urlopie, od razu 5kg przybywa, ona- chuda jak modelka od lat. Konkluzja- jak ma sie złe geny - tak jak np. ja to trzeba ostro sie pilnować całe kur... życie a jak ktoś ma dobre to i kg cukru dziennie nie zaszkodzi (na figurę bo na co innego i owszem).

  • theorema

    Oceniono 19 razy 1

    ciekawe, żadna, naprawdę żadna z tych rzeczy nie jest prawdą w moim przypadku.
    Jestem...no, może nie chuda, bo mam tylko bardzo szczupłe nadgarstki, kostki nóg i szczupłą twarz, reszta jest kobieca. No, ale 19 to jednak blisko dolnej granicy normy...
    I cóż. Jem w nocy, jest pierwsza, właśnie pochłonęłam gorącą kolację (grzanki, smażona szynka z melonem), dwa kawałki piernika, szklankę wrzącego rosołu i obawiam się, że jeszcze przed snem będzie kanapeczka...
    Wcale się tak dużo nie ruszam. Owszem, chodzę piechotą, bo małe miasteczko to wymusza, nie ma komunikacji z przystankami co 100 metrów - ale za to co trzeci dzień. Pozostałe dni siedzę na kanapie, leżę na kanapie, śpię na kanapie...nie podryguję do muzyki i oczywiście nie ćwiczę.
    Jestem chomikiem. Muszę mieć w domu zadołowane słodycze, inaczej mnie "nosi". Nie, nie żadne tam owoce suszone, gumę do żucia, czy orzechy. Sło-dy-cze. Czekoladę, ciasto typu piernik bez tłuszczów utwardzonych, ale i wafelki z dużą ilością kajmakowego nadzienia. Bez przerwy podżeram siedząc przy komputerze. A, no fakt, lubię kasze i warzywa, ale nie jadam jogurtów, pełnoziarnistego pieczywa, nienawidzę uczucia napchanego błonnikiem żołądka.
    Stres to moje drugie imię. Budzę się rano z zaciśniętymi zębami, jak w Dniu Świra witam nowy dzień przekleństwem i próbuję ogarnąć ogrom bezradności w zderzeniu w wieloma problemami.
    Lustro, tak, mam. Oglądam w nim głównie swoją twarz, kiedy się maluję i podziwiam włosy.

    Sorry, droga redakcjo, ale znów wpuszczacie czytelniczki w maliny. Każecie im wierzyć, że jak będą jeść pastę do zębów zamiast ciastek, w nocy przewracać się z boku na bok z głodu i pracować na żylaki cały dzień stojąc na nogach, to będą chude. Nie będą.
    To są geny. Hormony. Nierozepchany żołądek, który po prostu nie domaga się wielkich porcji. Chyba, że własnie się domaga i wtedy dostaje, czego chce.
    Z sekretów to mogę tylko zdradzić, że od lat unikam łączenia węglowodanów i białka (grzanki z szynką to rzadki występek, raz na parę miesięcy), nie popijam jedzenia, odczekuję co najmniej pół godziny. I piję zieloną herbatę w ilości co najmniej 10 kubków dziennie. I jeśli już gdzieś idę, to idę szybko. Nie jem gotowych dań, glutaminianiu sodu i innych konserwantów i polepszaczy, nie używam soli. Ale już cukier wpieprzam namiętnie, bo mój umysł tego potrzebuje, jestem nałogowcem.
    Myślę, że bardzo wiele jest kobiet takich, jak ja. Które nie robią nic z wymienionych wyżej "sekretów" wymyślonych przez, zapewne, niezbyt szczupłe panie redaktorki...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Więcej o zdrowym jedzeniu: