Dieta trzech minerałów - trzymaj wagę w ryzach

01.03.2017 12:36
Dieta oparta na jedzeniu, zamiast rezygnacji z niego? Tak, ale to nie jest takie proste

Dieta oparta na jedzeniu, zamiast rezygnacji z niego? Tak, ale to nie jest takie proste Daniel Morrison, https://www.flickr.com/photos/danielmorrison/, (CC BY 2.0)

To nie jest zwykła dieta. Tu się je, by tracić kilogramy. Przyczyną problemów z metabolizmem, a w efekcie i trzymaniem wagi w normie, bywają niedobory składników odżywczych, choćby magnezu, chromu i cynku. Paradoksalnie: często trzeba więcej jeść, by schudnąć. Nie poddawaj się: znajdź przyczynę, a twój układ trawienny będzie pracował jak trzeba.
Dbasz o właściwą ilość minerałów i witamin w diecie?
Komentarze (6)
Dieta trzech minerałów - trzymaj wagę w ryzach
Zaloguj się
  • dooj_ci_w_hoope

    Oceniono 2 razy 2

    A ja robiłem tak:
    - jem bez ograniczeń: jajka (bardzo lubię), owies zalewany wrzątkiem (trochę na szybko rano) i kuskus (zalewa się wrzątkiem i to puchnie). jabłko rano do 11. Te wszystkie produkty mam zawsze hurtowo przygotowane. Jaj nawet codziennie rekordowo jadłem po 5szt zbite, rozmieszane w miseczce i do micro na 1,5min (wole nie ścięte). Aha jeszcze robiłem tak, że brązowy ryż - gotowałem w duzy pojemnik i do lodowki i zawsze wszedzie to zabierałem (w pracy oczywiście gdzies tam w miseczke i podgrzewalem).
    Wieczorem żeby wyeliminowac słodycze (a fajki rzuciłem, więc zazwyczaj sie tyje) - jabłka (wiem, ze cukier taki powinno się do południa, ale wuj!), marchew zawsze mialem obraną na stoliczku przykrytą. jak wychodziłem w torbie zawsze miałem orzechy (to jakby mnie zlapał glód albo migdały ze dwie garści).

    - generalnie wazyłem się tylko naczczo po wstaniu, no i po biegu (żeby sobie dodac otuchy). Bieg to troche na wyrost, ale wystarczy że człowiek się ubierze i cos zrobi przez 1h, ja marszobiegi stosowałem, na odcinku powiedzmy 8km, przez pierwsze 3miesiące nigdy nie udało mi się przebiec tego dystansu (ale tym się nie przejmowalem, teraz pagórkowaty, więc jak pierwsze 3km przebiegłem schodziłem do spaceru i tak po kolei, nazywalem to interwałami, bo faktycznie jakies są) Biegałem wlasciwie prócz pierwszego miesiąca tylko 1-2 w tyg(!) to ważne, w pierwszym żeby rozchuśtać metabolizm, staralem się codziennie wychodzic, jak biegałem+marsz to nastepny dzień poprostu przechodziłem tym samym szlakiem, i to samo, ciuchy do prania w bęben, a ja prysznic i spać (jak nie możesz wczesniej zasnąc polecam słuchowiska audiobuki, bo chodziło o to zeby nie schodzić do kuchni i nie podżerać, jak cos wrzatkiem zalewałem owies i to mogłem bez ograniczeń. )Pierwszy miesiąc schudłem -2,2kg, potem -3,9kg (wlasciwie za kazdym miesiącem sobie robilem podsumowania, i fotę za kazdym ważeniem, taką dokumentacje na przyszłość). W 60dni już wiedziałem że to jest to, aha potem doszła siłownia, ale tak w domu z kettlebellem (ma uchwyt to sobie rózne cwiczenia robiłem, bo nie chciałem miec sztangi i tych wszystkich akcesoriów) - i tak aż do zmeczenia ćwiczeniami, to ma uchwyt wiec da radę jako hantel, zreszta sobie każdy może wziąć co chce, wazne, że cwiczenia większośc na szybko tzn bez odpoczynku do 45min z muza i potem prysznic spac, albo chociaz przejście sie trasa biegacza i spać. Olej kokosowy vergin czy strączkowe bardzo mi tez przypadły, ale wtedy juz jak wprzęglem ćwiczenia, bo jednak dla mężczyzny wygląd ważniejszy jest niz waga, więc ćwiczyc trzeba. Aha rano yerba mate, albo zielona herbata i czerwoną tez lubiłem. Zakładałem, ze jakies 6miesięcy mi zajmie powrot do wagi jakiejs przy moim wzroście (191cm) ale na szczęście juz jakies 88kg pojawilo sie szybko ok.75dnia odchudzania (w sumie ciekaw jestem, czy restrykcyjne jedzenie bez grama sportu by dało taki rezultat, choc wiadomo, że lepiej przyspieszyć niż opóźnić). Także jak cos to da radę. Ach jeszcze jak cos to piłem sobie białko koncentrat ale jak zacząłem ćwiczyć, ale z odchudzaniem nie miało to nic wspólnego w sumie. I nigdy człowiek nie moze być głodny, bo wtedy zwalnia metabolizm, a wybiegac mozna sie raz w tyg i waga spada, schodkowo, więc nie jest tak, że caly czas tak samo, ale za to sa momenty, ze sie czlowiek sam dziwi, że to takie proste.

  • lech2011

    Oceniono 7 razy 1

    to już 101-sza dieta. Nawet nie chce mi się czytać.
    Ja jestem w 12-tym dniu diety warzywnej. Stracłem już 4 kg. Nic innego nie pomagało.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Więcej o zdrowym jedzeniu: