Tarczyca - zawsze gorący temat

11.07.2013 08:57
Taka mała i niepozorna, a tyle przez nią problemów. Tarczyca nami rządzi

Taka mała i niepozorna, a tyle przez nią problemów. Tarczyca nami rządzi (Shutterstock)

Niemal każda publikacja dotycząca tarczycy wywołuje burzę wśród internautów. Obrywa się autorom i lekarzom za: "niekompetencję", "lekceważenie problemów", "szkodliwe uproszczenia", etc. Zdajemy sobie sprawę, że żadna publikacja dyskusji nie zakończy, jednak z pomocą eksperta dr Małgorzaty Gietki-Czernel, endokrynologa, staramy się temat uporządkować, przynajmniej w kwestiach najbardziej kontrowersyjnych.
Analizując komentarze pod artykułami, a przede wszystkim wypowiedzi na forach (np. Choroby tarczycy i Hashimoto ) nietrudno zauważyć, że wiele pacjentek endokrynologów (głównie wypowiadają się kobiety) może pochwalić się dużą wiedzą oraz świadomością dotyczącą znaczenia profilaktyki i właściwego leczenia.



Zdarza się, że czytelniczki mają rację, a przynajmniej częściowo, zarzucając nam błędy. Czasem niekoniecznie. Bywa i tak, że trudno sprawę ostatecznie rozstrzygnąć, bo medycyna to nie matematyka, a wytyczne wciąż się zmieniają, sami endokrynolodzy są podzieleni, etc. Poprosiliśmy jednak panią doktor Małgorzatę Gietkę o wypowiedź w najbardziej gorących i najmocniej komentowanych kwestiach.

"TSH to wyjątkowo głupie i szkodliwe badanie (...) Normy to czysta statystyka i dlatego uważanie ich za wyrocznię jest pomyłką intelektualną. Niewolnicze trzymanie się ich redukuje lekarza do poziomu maszyny" - to akurat wypowiedź internautki o nicku "rumpa", ale podobnych, w tym tonie jest więcej. Słusznie?

- Na całym świecie kontrola stężenia TSH, czyli hormonu tyreotropowego, uznawana jest za bardzo pomocne narzędzie do wstępnego rozpoznawania chorób tarczycy. Umożliwia wykrycie 90% problemów. Jako badanie przesiewowe pozwala stwierdzić choćby subkliniczną niedoczynność tarczycy. Chociaż schorzenie nie daje jeszcze żadnych objawów, ma kolosalne znaczenie dla młodych kobiet, bo może wpływać negatywnie na przebieg ciąży i rozwój dziecka.

Co zatem z tymi pozostałymi 10 procentami?

- Znamy bardzo rzadkie przypadki, kiedy tarczyca jest zdrowa ale wskutek nieprawidłowego pobudzania przez chorą przysadkę mózgową, nie wydziela prawidłowej ilości hormonów. W tych przypadkach skontrolowanie samego TSH rzeczywiście nie wystarczy. Potrzeba oceny całej osi przysadkowo-tarczycowej, czyli jednoczesnego badania TSH i przynajmniej jednego z hormonów tarczycowych, najlepiej fT4. Np. w przypadku gruczolaka przysadki wydzielającego TSH, stężenie TSH we krwi może mieścić się w normie, ale stężenia fT4 i fT3 będą podwyższone a pacjent będzie miał objawy nadczynności tarczycy. Oznaczenie samego TSH może prowadzić do mylnych wniosków, że tarczyca funkcjonuje prawidłowo. W innym przypadku, kiedy przysadka jest uszkodzona chorobowo i nie produkuje prawidłowo TSH, jego stężenie we krwi będzie obniżone, podobnie jak stężenie fT4, a chory będzie miał objawy niedoczynności tarczycy. Wybiórcze zbadanie TSH i oparcie rozpoznania wyłącznie o jego wartość podsunie podejrzenie nadczynności tarczycy. Generalny wniosek jest taki, aby interpretując badania laboratoryjne kierować się dolegliwościami i objawami chorego i wykonując badania pierwszorazowo badać oś przysadkowo-tarczycową, czyli TSH i fT4.

Gdy poziom hormonów jest prawidłowy, możemy już mieć już pewność, że tarczyca jest zdrowa?

- Cóż, też niekoniecznie. Są takie choroby: np. wole guzkowe obojętne czy wole rozlane, które polegają na tym, że tarczyca traci swoją prawidłową budowę, powiększa się, ulega przebudowie guzkowej. Nie rzutuje na samopoczucie, nie ma zaburzeń hormonalnych, a jest choroba. Wykrywa się ją podczas ultrasonografii. Inna sytuacja: początkowa faza choroby Hashimoto, kiedy stężenia TSH i fT4 jest prawidłowe, ale podwyższone przeciwciała tarczycowe lub nieprawidłowy obraz usg. To oznacza ryzyko rozwinięcia się dysfunkcji tarczycy w przyszłości, chociaż trudno określić w jak dalekiej.

Czyli, zdrowa osoba, która chce skontrolować swoją tarczycę, może mieć pewność, że nic złego się nie dzieje, dopiero po zrobieniu badań hormonów, przeciwciał tarczycowych i usg?

- Może nie spodoba się to czytelniczkom, ale nie jestem zwolenniczką mnożenia badań "na wszelki wypadek". Zachęcam, żeby je robić, gdy są dolegliwości, które można kojarzyć z tarczycą i problem występuje w najbliższej rodzinie, a także w przypadku kobiet planujących ciążę i ciężarnych. W każdej innej sytuacji - odradzam. Ryzyko niepotrzebnego stresu jest naprawdę spore. Usg tarczycy u co drugiej dorosłej kobiety wypada nieprawidłowo, wykazuje obecność guzków a zarazem te nieprawidłowości w 95% przypadków nie mają najmniejszego znaczenia dla zdrowia. Tymczasem pacjentka przeżywa stres, błędnie interpretuje wyniki, wierzy, że jej życie jest zagrożone...Oczywiście można podać wiele przykładów, kiedy przypadkowo wykonane badanie doprowadziło do wykrycia nowotworu, ale masowe wykonywanie usg tarczycy spowodowałoby więcej niepotrzebnych stresów i kosztów niż dało korzyści.

Czy to prawda, że powinniśmy skontrolować także przeciwciała anty-TG i anty-TPO, jak twierdzi cytowana już wcześniej "rumpa"? Według wielu zresztą osób to właśnie przeciwciała odpowiadały za ich różne dolegliwości. Lekarz jednak ich nie zlecał, sugerując się innymi prawidłowymi parametrami.

- Same przeciwciała tarczycowe nie rzutują na samopoczucie i stan zdrowia, chociaż wiele pacjentek nie akceptuje tego faktu. Bywa, że domagają się natychmiastowego przyjęcia w szpitalu poza kolejnością tylko dlatego, że mają przeciwciała podwyższone. Nie ma na to żadnego uzasadnienia. Przeciwciała oddziałują na tarczycę, w taki sposób, że powoli ją niszczą, a rzadziej - powodują nadczynność. Istnieje ryzyko, że w przyszłości spowodują już "prawdziwe" zaburzenia, najczęściej niedoczynność. Osoba, u której wykryto przeciwciała, powinna kontrolować hormony tarczycy raz w roku, góra dwa razy i w przypadku nieprawidłowości rozpocząć leczenie. Odkrycie podwyższonych przeciwciał u kobiety w wieku prokreacyjnym ma zasadnicze znaczenie. Jest ona zagrożona poronieniem, jej ciąża powinna być prowadzona pod nadzorem endokrynologa. Musi na siebie szczególnie uważać, odpoczywać - osobiście często zalecam na czas ciąży zwolnienie lekarskie, czasem leczenie hormonalne. Wiadomo, że poziom przeciwciał można obniżyć przyjmując selen w dawce 200 mikrogramów na dobę. W przypadku ciężarnych to jednak sprawa dyskusyjna, bo nie mamy pewności, jak to wpłynie na płód.

Czyli badanie poziomu przeciwciał profilaktycznie jest wskazane w przypadku kobiet planujących ciążę?

- Przyda się wszystkim młodym kobietom uprawiającym seks. Wciąż najczęściej ciąża jest nieplanowana i okazuje się niespodzianką dla przyszłej mamy. Wszystkie chcemy mieć zdrowe dzieci i same być w formie, żeby się nimi opiekować, a ujawnienie choroby w trakcie ciąży, bądź zaraz po niej, może to znacznie utrudnić. Kobiety, u których już doszło do poronienia, powinny skontrolować przeciwciała tarczycowe bezwzględnie, aby uniknąć problemu w przyszłości.

Temat kobiet w wieku rozrodczym pojawia się wielokrotnie w kontekście nie tylko zakresu diagnostyki, ale i interpretacji, norm TSH. Internautka Zocha przekonuje: "Nie dajcie się zwieść normom TSH. Prawidłowy poziom TSH dla kobiety w wieku rozrodczym powinien wynosić około 1. (...) Ale wiele osób może zobaczyć swój wynik TSH np. 3 (czyli mieszczący się w powszechnie uznawanych normach, przyp. red.) i pomyśleć- nie dzieje się nic złego, moja tarczyca jest ok., a to już może świadczyć o niedoczynności." Ma rację?

- Częściowo. Rzeczywiście, normy dla kobiet w ciąży i planujących ją są inne, niż dla całej populacji. Standardowa norma mieści się w przedziale 0,27 a 4,2 mj/l, ale w przypadku wspomnianych kobiet już wynik ponad 2,5 jest niepokojący i wymaga leczenia. Z drugiej strony u osób starszych jest zupełnie inaczej. U osób po 70. roku życia norma przesunęła się w górę i dopiero przy TSH powyżej 6-8 mj/l rozważamy leczenie. Zbyt szybka interwencja grozi bowiem problemami krążeniowymi. Pojawiają się jednak zarzuty, że nie chcemy leczyć starych ludzi. Uwaga! Norma referencyjna nie jest identyczna w każdym laboratorium i właściwa powinna być podana wraz z wynikiem, na wydruku. Problem jednak polega na tym, że nie uwzględnia się odrębności wiekowych ani nie podaje norm dla kobiet w ciąży. Tymczasem lekarz pierwszego kontaktu, a nawet ginekolog, niekoniecznie mają świadomość, że są one inne, ponieważ te ustalenia powstały całkiem niedawno. Stąd młode kobiety, chcąc upewnić się, że z ich tarczycą jest wszystko w porządku, powinny skonsultować się z endokrynologiem.

Odwracamy sytuację. Czy TSH może być nieprawidłowe, nawet skrajnie niskie, a tarczyca zdrowa? Jako przyczynę takiego stanu dwie pacjentki podały kwasicę i niedobór witaminy D.

- Witamina D nie ma żadnego związku z pracą tarczycy. Zarazem wszelkie choroby o ostrym przebiegu, np. infekcje, świeży zawał serca, zapalenie pęcherzyka żółciowego, kamica, rozległe poparzenie, stany pooperacyjne czy wspomniana kwasica, powodują przemiany biochemiczne, w wyniku których TSH może spaść do bardzo niskiego poziomu. Zatem podczas choroby, przy okazji, nie ma sensu sprawdzać TSH, bo taki wynik nic nie wnosi a może być wręcz mylący.

Czy można rozpoznać chorobę tarczycy, a nawet ją leczyć hormonami, tylko na podstawie objawów? Pojawiają się takie opinie... Także sugestie, że lekarze mylą zespół chronicznego zmęczenia i fibromialgię z chorobami tarczycy, więc i u tych pacjentów warto spróbować "tarczycowej" terapii.

- Przy prawidłowych wynikach, uwzględniających nowe normy, mamy rozpoznawać choroby "na oko"? Fibromialgia i zespół chronicznego zmęczenia są precyzyjnie zdefiniowane, nie słyszałam o takich pomyłkach. Może hormony jako placebo? To sprawa bardzo dyskusyjna. Może jakieś mikrodawki bez ryzyka dla zdrowia? Bywa czasem tak, że nie doceniamy roli psychiki w tym wszystkim. Lekarz pomógł głównie dlatego, że okazał zrozumienie, nie wyśmiał, chciał nieść pomoc. Zajął się zachwianymi emocjami i nie mógł wypuścić bez recepty...

Ewentualne skoki poziomu TSH to kolejny przyczynek do spekulacji. Można sobie wyobrazić choćby w chorobie Hashimoto, że akurat w dniu badania wynik był prawidłowy, bo TSH spadło lub urosło? Jeśli tak, to po jakim czasie warto badanie powtórzyć?

- To tak nie działa. TSH nie skacze, jak ciśnienie czy pogoda. Wyniki, które trzeba powtórzyć, to te skrajne, z trudem mieszczące się w granicach normy, nietypowe. Nie ma sensu robić jednak tego zaraz. Sens ma badanie ponowne za kwartał, czasem pół roku, wówczas kontrolujemy TSH łącznie z fT4, ale warto i w tej sprawie poradzić się lekarza.

Pani Doktor, jak wytłumaczyć to ogromne zainteresowanie tarczycą: często drążenie tematu, drobiazgowe wręcz analizowanie niuansów, straszenie innych?

- To niejednokrotnie skutek własnych, dramatycznych, przeżyć. Utrata ciąży, wiele lat nieskutecznie leczone dolegliwości, poważne powikłania... To musi skutkować brakiem zaufania do specjalistów, ale i brakiem dystansu. Także frustracją, gdy pojawia się opinia przecząca osobistym, czasem unikalnym, doświadczeniom. Tymczasem ona wcale nie musi odbiegać od prawdy: bywa uogólnieniem, bo temat jest bardzo szeroki, dlatego trzeba skończyć medycynę, zrobić specjalizację i stale się dokształcać, żeby odpowiedzialnie się nim zajmować.

Dr n. med. Małgorzata Gietka-Czernel jest endokrynologiem, zastępcą ordynatora Pododdziału Diagnostyki Endokrynologicznej w Szpitalu Bielańskim w Warszawie

Dołącz do serwisu Zdrowie na Facebooku!



Zobacz także
Komentarze (111)
Tarczyca - zawsze gorący temat
Zaloguj się
  • Gość: mm

    Oceniono 100 razy 90

    największy problem jest w tym że spora część lekarzy WIE że pacjent skarżący się na dolegliwości to hipochondryk
    i nie zlecają badań bo po co? oni WIEDZĄ od samego popatrzenia
    jak lekarka pierwszego kontaktu która broniła się przed zleceniem mi TSH mimo ewidentnych objawów niedoczynności...

  • Gość: greg

    Oceniono 83 razy 69

    Że pani doktor uparcie broni się przed wiedzą o tarczycy, którą posiadają już nie tylko inni lekarze, ale i pacjenci, to się akurat nie dziwię, to takie polsko-lekarskie. Ale wmawianie pacjentkom nerwicy, efektu placebo i obśmiewanie, ze chcą się na oddział położyć - to chamstwo.

  • Gość: anoanim

    Oceniono 68 razy 50

    Kolejny lekarz - specjalista "KOMPETENTNY" w sprawach tarczycy. Śmiechu warte. Jednak ukończenie studiów medycznych nie jest gwarantem wiedzy o chorobach tarczycy. Szanowna Pani dr: TSH skacze i to bardzo często - dlatego zwłaszcza u osób z Hashimoto trzeba robić badania nawet co miesiąc - półtora i to najlepiej badać ft4, bo jest wiarygodniejsze. Po drugie: TSH na maksymalnie niskim poziomie trzeba utrzymywać nie tylko w czasie ciąży, ale też u niektórych osób młodych. Po trzecie: sensacje wokół tarczycy biorą się od niekompetentnych lekarzy, którzy głoszą herezje medyczne i na dodatek wciskają je pacjentom, kasując za to bajońskie sumy. Niestety mało jest lekarzy znających się na tarczycy, ale jak się ktoś nie zna to przynajmniej nie powinien się wypowiadać. PRIMUM NON NOCERE!!!

  • Gość: Gosia

    Oceniono 62 razy 50

    Moja lekarka-endokrynolog, cudowna pani z tytułem doktora nauk medycznych, już dawno mi powiedziała, że jeśli hormony będę miała na normalnym poziomie, wszystkie badania w normie, ale przeciwciała aTPO na tak wysokim poziomie, jak mam (ponad stukrotnie przekroczona norma), to nie ma szans, żebym się dobrze czuła, bo moje samopoczucie będzie złe.
    Lekarze ze szpitala klinicznego w Rumunii wykazali na kilkudziesięciu badanych kobietach (abstrakt ich pracy był opublikowany na Kongresie Endokrynologów w roku bodaj 2010 czy 2011), że podawanie chorym na Hashimoto 100-200 mcg selenu powoduje obniżenie rzeczonych przeciwciał - jednak w Polsce w dalszym ciągu mówi się o "ludowej wierze w selen".
    Nie padło żadne stwierdzenie o konieczności (lub nie) badania poziomu fT3 - fakt, że jest bardziej wahliwy od fT4 - podczas, gdy to właśnie ten hormon jest potrzebny do różnych czynności organizmu.
    Ja wiem, że endokrynologia to nie tylko tarczyca - szczerze podziwiam lekarzy, którzy w ogóle endokrynologią się zajmują, bo to dla mnie nauka trochę z pogranicza szklanej kuli. Jest w naszym ciele sporo tych hormonów i zadziwiające, jak nawet niewielkie wahania ich poziomów (nie mówiąc o poważnych) wpływają na nasze organizmy.
    Jednak mimo wszystko trochę szkoda, że o wywiad poproszono lekarkę, której główne zainteresowania wcale nie skupiają się na chorobach tarczycy. W sumie by wypadało, skoro artykuł został poświęcony właśnie temu organowi.

  • Gość: mimi

    Oceniono 51 razy 39

    Nikt nie napisał o jednej ważnej sprawie - wszechobecnym jodzie, czy ktoś mądry w tym kraju przeprowadził badania czy rzeczywiście jest tak źle, że ludziom trzeba serwować końskie dawki jodu praktycznie we wszystkim (sól, wyroby spożywcze przetworzone, pasza dla zwierząt itp). A czy nadmiar przypadkiem nie działa na tarczycę jeszcze gorzej? Polecam wybrać się do sklepu i spróbować kupić niejodowaną sól - nie można prawda? no chyba, że akurat sprzedają sól do przetworów. Państwo prowadziło zakaz sprzedaży soli niejodowanej. Dla osób chorych na tarczycę odpowiednia dieta jest bardzo pomocna w leczeniu. W zapaleniach autoimmunologicznych tarczycy podstawa to unikanie jodu, który tylko zaostrza chorobę.
    I czy przypadkiem ten wysyp chorób tarczycy nie jest spowodowany przejodowaniem? Może ktoś pokusiłby się o takie badania...

  • rumpa

    Oceniono 52 razy 38

    Szanowna pani doktor - moje wyniki gdy zgłaszałam się dogorywając z zimna, zmęczenia i innych typowych objawów niedoczynności - wynosiły około 25 - 30 % normy. TSH około 1 - wzorcowe.Twierdzono , że to depresja, mimo nacieków limfocytarnych i przesuniętej tchawicy od guzków. - zżarłam chyba wszystkie prochy antydepresyjne, bez żadnych obiekcji, z nadzieją na cud. Cudu nie było, najwyraźniej nawet efekt placebo nie podziałał. Przeciwciała wyszły podwyższone, nie 100 razy ale kilkanaście. Prosiłam endokrynologów o podanie mi tyroksyny - nie ma powodu, wyniki w normie, wg tsh to pani bliżej do nadczynności, nic pani nie możemy dać, bo pani zrobimy krzywdę - tu lista objawów nadczynności. Nawet "mikrodawek" LOL!

    Pani doktor, w końcu trafiłam na lekarza, który mi podał tyroksynę, dokładnie na podstawie objawów, które zdaniem innych lekarzy absolutnie wykluczały jej podanie - a mianowicie kołatania serca. W skrócie - po podaniu dawki 12,5 poziom FT4 w mojej krwi chwilowo wzrósł, a potem SPADŁ! Niżej niż bez leku. przez chwilę czułam sie lepiej, a potem jakby organizm wessał wszystko, znowu zwiekszenie dawki - i znowu zabawa od nowa. Tak doszłam do poziomu 100 czy 125. Był to moment, kiedy mimo że zaczęłam mieć objawy nadczynności, a ft4 nie przekroczyło "normy" , było na poziomie 95%, dalej bolały mnie stawy. FT3 było marne - około 30%. Serce oczywiście dawno przestało kołatać i zaczęło jakims cudem równo bić. Po selenie bolał mnie łeb koncertowo, niezależnie od dawki i producenta. Włączyłam cytomel. Tak, na własna ręke, przeczytawszy wszystko, co było w necie, w trzech językach. Tak, raz nawet minimalnie przedawkowałam, faktycznie syf totalny. Ale efekt był powalajacy. Podanie tyroksyny usunęło kołatanie serca, zmęczenie, zimno. Cytomel usunął bóle stawów - nie mogłam rano się przekręcić na drugi bok, nie mogłam prowadzić samochodu - oczywiście to z powodu "nerwicy" tak mi drętwiały ręce :))) Usunął mgłę w moim mózgu, w której żyłam od jakiś 20 lat, czyli od czasu gdy pierwszy raz poczułam, że jest mi nonstop zimno. Ale mojej matce tez było zimno i tez była przymulona, więc … myślałam wtedy, że to normalne , że trzeba się "przełamywać" i że okna nieszczelne :)))

    Otóż - obecnie biorę 75mcg tyroksyny i 25mcg cytomelu. TSH - nieistniejące. Poziom hormonów - około 70%. Nie może być więcej i nie może być mniej. Już przy 50% zasypiam, przy 90% - mam objawy nadczynnosci.
    Nie jest mi zimno, nie wypadają mi włosy, nie jestem zmęczona, nie drżą ręce - też miały być dowodem na nerwicę i bliskość nadczynności. Nie mam kołatań serca.
    Jedyne co jest dalej nie do ogarnięcia - to upały.
    leki mam przepisywane legalnie przez lekarza, który nie podziela pani poglądów.

    Nie sprawdziło mi się nic z tego, co pani tutaj przedstawia jako prawdy objawione.
    No chyba , że dawki jakie podałam i jakie biorę są tymi nieznaczącymi ,dającymi efekt placebo, dla uspokojenia zwichrowanego umysłu. Najwyraźniej dysponuję potężnym umysłem, choć zwichrowanym, to też dobra wiadomość.

  • rumpa

    Oceniono 58 razy 38

    Dopisuję panią doktor do listy moich nie polecanych lekarzy. Tsh nie skacze? u mnie od skakało od 0,25 do 1,5 w ciągu tygodnia, tak się dla zabawy kłułam. W tym samym laboratorium. Ale może to nie są skoki. Nie wiem, co dla pani doktor oznacza słowo - skok. Zresztą dla mojego samopoczucia nie miało to kompletnie żadnego znaczenia. Było stale podłe.

    Pani doktor nie zrozumiała kompletnie problemu z normami. Otóż normy ustala się tak, że bada się populację, i sprawdza, w jakich przedziałach wartości hormonów ludzie czują się dobrze. Nie bierze się dobrze czującej osoby X z poziomem hormonów Y i nie sprawdza, ile można osobie X podwyższyć lub obniżyć poziom hormonów i kiedy w związku z tym poczuje się gorzej. Bo nie ma bata, są oczywiście ludzie, którzy mając dajmy na to przy normie ft4 od 0,93 do 1,7 czują się dobrze mając i 0,93 i 1,7, bo tak wychodzi ze statystyki. Ale to NIE są CI SAMI ludzie. Osobnik który się czuje dobrze przy ft4 na poziomie 1, 7 - jak najbardziej norma - czułby sie bardzo nieszczególnie przy poziomie 0,93 - również norma. I na odwrót. Tyle że objawy byłyby inne.
    Naprawdę nie dociera? Zabytki XIX sposobu myślenia? Że ludzkie ciało to maszyna?

  • Gość: Monika

    Oceniono 45 razy 35

    Wiedza ze "średniowiecza", brak znajomości badań światowych nad wpływem choćby wit D3 ( której w Polsce chyba wszyscy mają niedobór, ale badanie za drogie, to nie dają skierowań, a i większości pacjentów nie stać). Nie chce mi się bić piany. Już powiedziano, że lekarze są podzieleni, a większość nie ma pojęcia, jak działa tarczyca. Na szczęście mam lekarza, który jest z frakcji - "nie leczymy wyników tylko objawy ". I co ? I leczy mnie z genialnym skutkiem ( myślałam przez 15 lat, ze już tylko grób na mnie czeka). Sama zdiagnozowałam problemy swoje, a lekarz je tylko potwierdził. Potem za ciosem przebadałam mamę i swojego syna ( obydwoje mieli ogromne problemy zdrowotne ). Jakimś cudem po podaniu tyroksyny ( wynki przed podjęcim leczenia jak i w trakcie są w NORMIE, tylko tej lepszej normie dla nas )i półrocznym leczeniu 90 % problemów znikneło. Placebo ? Niech będzie.
    Pani doktor, proszę poczytać historie leczenia pacjentów na forach. Są osoby z małą wiedzą i dużą. Ale najważniejsze - proszę popatrzeć na wyniki ich badań sprzed i w trakcie leczenia. Proszę nie pisać herezji, ze coś nie ma zwiazku z tarczycą, bo badania naukowe mówią co innego. Mogę podesłać, jeśli pani doktor nie dotarła.

  • Gość: Alicja

    Oceniono 41 razy 33

    "Udział witaminy D w etiopatogenezie autoimmunologicznego zapalenia tarczycy"
    http://pml.strefa.pl/ePUBLI/203/08.pdf

    http://www.endokrynologia.polska.viamedica.pl/darmowy_pdf.phtml?indeks=34&indeks_art=488
    "Rola osteoprotegeryny i witaminy D w patologii tarczycy"

    i wszystko na temat wiedzy Pani "ekspert"....
    Żyję i leczę się dzięki forum Hashimoto.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX